Cóż przyszedł czas opowiedzieć co się ostatnio u mnie dzieje. A dzieje się tak bardzo dużo! W końcu, po prawie 9 miesiącach przygotowań w końcu udało mi się skończyć nowy wygląd bloga, który właśnie widzisz. To był dla mnie większe wyzwanie niż mi się zdawało. Dlaczego? Pozwól, że Ci opowiem.

Zaczynając blogować założyłem sobie, że moja pierwsza wersja wyglądu będzie tzw. MVP. Pojęcie to zaciągnięte jest z branży startupowej. Chodzi o najmniejszą czy też najprostszą wersję danego narzędzia (lub strony, rozwiązania, usługi itd.), która jest w pełni działająca ale wymagająca jeszcze dalszego rozwoju i rozbudowy. Tak też pracuje z SaveSEO. Innymi słowy jest to wersja ALFA. Coś co ma prawo jeszcze nie działać. Coś co jest mocno niedoskonałe, pełne błędów ale… działa.

Done is better than perfect. C’ nie?

Tak samo było z moim blogiem. Wyszedłem z założenia, że na początku i tak niewiele osób go zobaczy. Postanowiłem, że po prostu kupię za max. 200-300 zł skórkę do wordpressa i po prostu zacznę działać. W momencie startu blog miał po prostu w miarę dobrze wyglądać i w sumie nic więcej. Uznałem, że dużo ważniejsze będzie wyrobienie w sobie nawyku regularnego pisania. Od pierwszego dnia rozpisałem sobie pewne kamienie milowe – co się stanie kiedy osiągnę np. 1000 unikalnych czytelników tygodniowo, 500 osób w newsletterze albo 10 000 czytelników w miesiącu. Tych celi by bardzo dużo. Nie wszystkie udało mi się zrealizować w terminie. A przede mną jeszcze kilkadziesiąt różnych celów.

Pierwsza wersja bloga, nawet nie była w podstawowych elementach zoptymalizowana pod SEO! (W końcu porzekadło mówi, że szewc bez butów chodzi). Po prostu pisałem, pisałem i pisałem. Przeżywałem kryzysy, przerwy, irytację. Ile to ja razu rzuciłem delikatnym mięsem zapowiadając, że już nigdy nic nie napiszę! Ale pisałem. Pisałem. Po drodze planowałem różne ciekawe akcje. Planowałem przez 100 dni napisać 100 artykułów. Ale okazało się to być zbyt ambitnym wyzwaniem. Po drodze otworzyłem własną firmę. A potem kolejną.

Powoli udało mi się osiągać drobne kamienie milowe. Rosła suma komentarzy. Pikowała liczba UU na blogu. Suma subskrybentów. Powoli rósł też fanpage. Za każdym razem starałem się przy tej okazji optymalizować stronę, moje cele i po prostu pchać temat do przodu.

Zadbałem o podlinkowanie z myślą o SEO. Zacząłem poprawiać nagłówki, prędkość działania strony. Dzięki temu za każdym razem efekt był taki sam. Powodowało to szybki wzrost ruchu na stronie. A to powodowało, realizację kolejnych kamieni milowych a to uruchamiało kolejną inwestycję w bloga.

I tak pokrótce.

Historia bloga GeekWork

Pierwszy artykuł na blog pojawił 11.07.2015. Nazywał się „czas start”. Ale tego samego dnia napisałem już kolejny zatytułowany „Cyfrowi Zbieracze”. Wyjaśniałem tam, że jako ludzkość mamy zwyczaj zbierania rzeczy a od kiedy istnieje internet również zbędnych dóbr cyfrowych. Na moim dysku również rośnie lista e-booków czy artykułów do przeczytania… I choć staram się dokonywać kolejnych przeglądów i tak mam czasem wrażenia, że ta lista nie maleje…

Już kilka dni później opisałem pierwszy pomysł na biznes i to z życia wzięty. To właśnie wtedy postanowiłem, że chciałbym na ten temat pisać częściej i więcej 😊 Poznawanie tego jak działają różne firmy, skąd pozyskują środki, z jakimi problemami musieli sobie poradzić było dla mnie bardzo rozwijające.

Już 11.09 zaledwie kilka tygodni od rozpoczęcia blogowania opublikowałem artykuł „jesteś wolny”. To jeden z najważniejszych artykułów na moim blogu. To właśnie wtedy porzuciłem pracę w korporacji na rzecz własnego biznesu. To wtedy też postanowiłem, że blog będzie jedną z gałęzi mojego biznesu. Choć wtedy jeszcze nie wiedziałem w jakim dokładnie kierunku pójdę. Pamiętam jak niesamowicie byłem podekscytowany, kiedy na moim blogu bywało kilkaset osób miesięcznie i wreszcie nie było dni kiedy bloga nie odpowiedział nikt…

To czas na zgłębianie wiedzy z zakresu produktywności, powrót do stosowania GTD i jeszcze większa integracja życia z Nozbe. Pracowałem głównie w domu i próbowałem połączyć różne obowiązki.

W efekcie pracowałem bardzo dużo. Było to efektywne – udało uzyskać mi się środki unijne na pierwszą firmę i pozyskać kilka stałych klientów… którzy szybko okazali się przekleństwem. Na początku roku 2016 blog zanotował znaczny spadek aktywności. Z tyłu głowy pojawiła mi się myśl, że może to wszystko nie ma sensu. Równocześnie zdarzyła się sytuacja w której jeden z klientów zaczął mi zalegać bardzo dużą kwotę. W efekcie blog poszedł trochę w odstawkę. Artykuły były słabsze i dużo mniej regularne. W efekcie kilka z nich usunąłem (np. tzw. Hotlinki czyli post składający się z linków do 10 różnych ciekawych stron, które… były ciekawe tylko dla mnie 😊 )

Od 10 lutego zaplanowałem przerwę do najpóźniej 1 marca ale równocześnie rozpocząłem cykl artykułów, JAK ZACZĄĆ ZARABIAĆ PRZEZ INTERNET, który miał się zakończyć we wrześniu… Tymczasem przerwa potrwała do połowy kwietnia a sam cykl artykułów zakończyłem dopiero w październiku ale rok później!

Chwilę później w maju 2016 opublikowałem jeden z najpopularniejszych artykułów na moim blogu zatytułowany 29 sposobów na zarobienie dodatkowych pieniędzy. Pierwotnie miał to być artykuł gościnny na innym blogu, ale ponieważ leżał już dłuższa chwilkę w szafie postanowiłem opublikować go u siebie. Nasiedziałem się nad jego optymalizacją, zadbałem o SEO i… ruszyło z kopyta. Artykuł pojawił się na dziesiątki fraz w top5 w google. A to szybko przełożyło się na ruch i potężnego kopa motywacji. W te wakacje odwiedziłem też kilka konferencji blogowych, poznałem świetnych ludzi dzięki którym chciało mi się jeszcze bardziej!

05.07.2016 opublikowałem kolejne podsumowanie działalności blog. Po roku od startu udało mi się przekroczyć magiczną liczbę 10 000 czytelników bloga. Choć byłem podekscytowny to miałem świadomość, że to dopiero początek. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że większość ruchu podchodzi z miejsc takich jak wykop czy inne agregaty treści. Na dłuższą metę nie budują one jednak wiernej społeczności. Dlatego zacząłem jeszcze mocniej działać wokół moich social media.

Końcówka 2016 roku minęła na kilku mocno emocjonalnych artykułach między innymi Przepraszam, nie nauczyłem się oraz Jak zarabiać więcej? Początek 2017 to powrót do tematów związanych z produktywnością – między innymi Kilka słów o rozproszeniu oraz 10 sposobów na oszczędzanie czasu. To kolejna sporo optymalizacja wcześniejszych artykułów, dużo więcej czasu na odpowiednie budowanie bazy newsletterowej.

W czerwcu udało się sformalizować umowę inwestycyjną i wystartować z SaveSEO co pożarło mnóstwo mojego czasu. To w tym momencie jedna z najważniejszych dla mnie działalności, którą staram się każdego dnia rozwijać.

Po dokładnie dwóch latach od startu bloga pojawił się mój pierwszy podcast. Bardzo odpowiada mi ta forma kontaktu z czytelnikami. Lubię nagrywać i opowiadać o tym co mnie interesuje. Szybko przełożyło się to na kilka ważnych dla mnie elementów. Przede wszystkim na żywą reakcję społeczności. Moi ulubieni czytelnicy zaczęli pisać maile i wiadomości, więc miałem okazję bliżej ich poznać, dowiedzieć się czego oczekują. To właśnie w sierpniu 2017 przekroczyłem 20 000 czytelników a zaraz za tym poszło zaproszenie do kilku wywiadów, co ponownie pozwoliło doprowadzić do sytuacji, w której mogłem poznać się z nowymi czytelnikami.

Chwilę potem opublikowałem artykuł ODPUŚĆ, który był dla mnie niezwykle istotny. Sytuacja finansowa mojej rodziny zaczęła się trochę stabilizować. W życiu prywatnym zmieniało się bardzo dużo, podejmowaliśmy razem z moją żoną różne decyzje związane z projektami, które powodują, że dużo więcej czasu możemy poświęcać drugim na pomoc ludziom. Pewien paradoks polegał na tym, że im mniej czasu poświęcam na prace oraz bloga… tym lepsze przynosi to efekty! Zarabiam więcej a statystyki na blogu szybują w górę!

To właśnie wtedy miała miejsce jedna z najciekawszych sytuacji w moim życiu. Chwilę wcześniej w kwietniu, podjąłem decyzję o miesięcznym wyjeździe na Filipiny. Planowałem chwilę po powrocie pomyśleć o założeniu fundacji, która miała by na celu pomagać drugim zacząć pracować w domu. Nieoczekiwanie napisała do mnie Weronika (wielkie dzięki jeśli czytasz te słowa!), że jej kolega robi bardzo podobne rzeczy jak ja i spytała czy nie chciałbym zamienić kilku słów z Oskarem. Kilka minut później siedzieliśmy kilka godzin na telefonie. Okazało się, że mamy bardzo podobne plany – oboje chcemy rozwinąć dodatkowy biznes, że chcemy edukować drugich na temat pracy zdalnej. Mamy podobne doświadczenia zawodowe, podobne podejście do produktywności i wyznajemy podobne zasady etyczne. Postanowiliśmy, że na spokojnie spróbujemy rozwijać ten temat. Wydawało się to wręcz idealne rozwiązanie – moim marzeniem była edukacja osób niepełnosprawnych lub opiekujących się dziećmi czy osobami chorymi w domu a Oskar planował stworzyć kursy z drugiej strony kija – chciał nauczyć firmy jak zatrudniać pracowników zdalnych.

Mniej więcej w tym czasie wystartowałem z cyklem 10 źródeł przychodu. Ideą jest stworzenie powtarzalnych źródeł przychodu, gdzie każde z nich generuje około 500 zł miesięcznie. Uważam, że dla przeciętnego Polaka taki dochód może sporo zmienić w jego życiu. Okazało się jednak, że razem z Oskarem możemy spróbować jeszcze w tym roku wystartować o dofinansowanie na założenie fundacji. Oskar zebrał wymagany zespół i złożył wniosek. Czekamy na jego akceptacje i prawdopodobnie jeszcze przed końcem roku formalnie powstanie Zdalna Fundacja czyli projekt Zdalny Ninja.

Ale ostatni miesiąc to kolejny gigantyczny sukces! Przekroczyłem na blog pewną mentalną granicę 30 000 czytelników! To niesamowicie ogromna liczba! Choć od dawna liczyłem, że uda mi się dojść do tego momentu z tyłu głowy myślałem sobie, że to chyba jednak nie będzie możliwe. Tymczasem BANG! JEST!

 

A to oznacza kolejną potężną zmianę. Pierwotnie planowałem ją przy okazji przekroczenia 20 000 czytelników ale plany okazały się zbyt duże, aby zrealizować je zbyt szybko. Ale 1 grudnia 2017 roku ruszyła zupełnie nowa wersja szaty graficznej mojego bloga. Zmianie uległo praktycznie wszystko! Wreszcie ogarnąłem podstrony związane z kontaktem i o mnie. Postanowiłem wrzucić podstronę współpraca – głównie dlatego, że w przeciągu ostatniego pół roku zapytań na temat artykułów sponsorowanych, artykułów pod SEO itd. było całkiem sporo. Mam tylko nadzieję, że w końcu Samsung zauważy jak wielkim jestem ich fanboyem 😊

Prowadzenie bloga dało mi więcej niż byłem wstanie sobie wyobrazić. Dojście do 10 000 czytelników zajęło mi prawie 13 miesięcy. Podwojenie tej kwoty ponad 8. A potrojenie już tylko 4 miesiące! I te cyfry wciąż rosną!

Blogowanie sprawiałoby mi jeszcze większą frajdę, gdyby na moim blogu było więcej komentarzy. Udało mi się jednak ustalić, że najprawdopodobniej sam sobie byłem winny… Nie do końca prawidłowa konfiguracja wtyczki Disqus spowodowała, że część użytkowników przeglądarki chrome oraz opera po prostu nie widziały opcji komentowania. Wraz ze zmianą szaty graficznej zrezygnowałem z disqusa na rzecz czegoś bardziej indywidualnego. Mam nadzieję, że będzie to dobre rozwiązanie.

We wdrożeniu niesamowicie pomógł mi mój zespół – 90% projektu ogarniał Robert Hejda, którego z tego miejsca serdecznie pozdrawiam. To właśnie dzięki niemu i skórce Divi, którą zastosowaliśmy udało się zrobić coś z czego jestem naprawdę dumny. Mam wrażenie, że wszystkie elementy są przemyślane i mają spełniać swój cel. Mój blog to moje centrum zarządzania. To właśnie stąd rozchodzą się wszystkie gałęzie moich biznesów. W tajemnicy zdradzę Wam, że Robert zaprojektował już kilka podstron dedykowanych akcjom, które planujemy w przeciągu najbliższego pół roku.

Jeszcze sporo optymalizacji przed nami. Przede wszystkim chcę jeszcze mocniej docisnąć tematy związane z SEO. Ale przede wszystkim chciałbym, aby mój blog był miłym i fajnym miejscem w którym moi goście, moi czytelnicy, czuli się dobrze i chcieli do mnie wracać.

Jeśli masz jakiekolwiek uwagi, zauważyłeś, że coś nie działa a może uważasz, że coś mógłbym zrobić lepiej? Pisz na michal@geekwork.pl albo w komentarzach.

 

Cześć! Bardzo mi miło, że czytasz mojego bloga. Chciałbym informować Cię o nowych artykułach, a moi subskrybenci otrzymują też coś ekstra. Chciałbyś się przekonać co to takiego?