Praca

Praca zdalna – prawdziwa wolność?

praca zdalna na etacie

Praca zdalna – czy to prawdziwa wolność? Czy da się pogodzić pracę zdalną z pracą na etacie? Nie tylko da się – nie brakuje takich, dla których było to celem, a jego osiągnięcie mają już za sobą. Bycie typowym freelancerem niekoniecznie pasuje każdemu, ponieważ zarówno etat, jak i praca zupełnie samodzielna mają swoje jasne i ciemne strony. Dobrze jest połączyć zalety obu tych trybów i z tej perspektywy poszukać odpowiedzi na pytania typu: jak znaleźć i zacząć taką pracę, co to takiego jest gtd, jak przekonać szefa do pracy zdalnej itd. Postaram się to wyjaśnić w tym artykule oraz podczas rozmowy z moim gościem 🙂

Moim dzisiejszym gościem jest Oskar Grochowalski. Jak sam o sobie mówi jest przede wszystkim przedsiębiorcą, zaraz potem podróżnikiem i miłośnikiem survivalu. Jest też inicjatorem i pomysłodawcą inicjatywy Zdalny Ninja.

Za cel przyjął dokonać niemożliwego: uniezależnić polskich pracowników od biura i ustawowych godzin 9-17. Sposób na życie znalazł w pracy zdalnej, która pozwala uciec od rutyny i zrealizować długo planowane marzenia. Ostatnie kilka lat w pewnym sensie pracuje jako cyfrowy nomad o czym dosyć szczegółowo opowiedział w rozmowie, którą możesz odsłuchać poniżej.

 

Praca zdalna – cyfrowy nomad – podcast

O czym usłyszysz w tym podcaście:

  • Czym zajmuje się na co dzień Oskar?
  • Jak zostać Cyfrowym Nomadem?
  • Jak wyglądała wyjątkowa podróż Oskara w głęboką Rosję?
  • Czym jest praca zdalna?
  • Dlaczego Oskar postanowił założyć Fundację Zdalny Ninja

Dodatkowo polecam Ci artykuły:

 

Mój podcast o znajdziesz też na iTunes 🙂

Jeśli chcesz mi pomóc o proszę – zasubskrybuj mój podcast oraz zostaw ocenę 🙂 To pozwoli dotrzeć z moimi treściami do szerszego grona odbiorców.

Jeśli wolisz posłuchać w innej formie znajdziesz mnie na YouTube

Staram się od czasu do czasu wrzucić na YouTube jakiś ze swoich filmów 360. Od teraz znajdziesz tam również moje odcinku podcastu 🙂 Serdecznie Cię tam zapraszam!

Pobierz podcast na później

Możesz też pobrać plik bezpośredni tutaj w formie pliku mp3

Chciałbym też polecić Ci kilka innych odcinków mojego podcastu:

Praca zdalna – jak zacząć?

Jak zacząć trudną wymianę zdań z szefem. Zwykle na tyle trudnej, że poświęcę jej sporo uwagi. Być może pracujesz już na etacie i wierzysz mocno, że swoje obowiązki wykonywałbyś jeszcze pracując zdalnie. Twój przełożony może nie być przekonany do współpracy zdalnej. Może nie ma wystarczającego zaufania do swoich pracowników lub obawia się różnych elementów prawnych.

Ale skąd wiesz, że na pewno tak będzie? Może tylko Ci się wydaje? Może Twój szef od dawna myśli o tym, że nie ma sensu, abyś siedział w biurze?

Argumentów za uelastycznieniem formy zatrudnienia nie jest mało. Tak czy inaczej, musisz po prostu przekonać się, czy faktycznie dogadanie się z szefem co do pracy zdalnej będzie drogą przez mękę, „Mission Impossible”, czy może miłym zaskoczeniem.

 

A czego Twój szef może się jeszcze obawiać? Dla niektórych firm, praca zdalna to całkowita egzotyka, ponieważ nie praktykują jej wcale. Niemniej, elastyczna forma zatrudnienia staje się coraz popularniejsza, a kto wie, czy za takim rozwojem wydarzeń nie stoi w dużej mierze otwarcie oczu pracodawców na argumenty wysuwane przez pracowników. Bywa oczywiście, że nie możesz pracować pięć dni tygodniowo wyłącznie na odległość, ale istnieje jeszcze opcja uzupełniania pracy w biurze pracą „domową”. To wszystko jest do omówienia z przełożonym.

Im słabszą elastycznością co do zatrudnienia cechuje się firma, dla której pracujesz, tym dosadniejsze argumenty będą potrzebne, aby Twoje rewolucyjne propozycje zostały w ogóle wzięte pod uwagę. Co przemawia na korzyść pracy zdalnej w takim przypadku? Mogą być to na przykład sprawy osobiste związane z preferencjami godzinowymi albo rodzinne. Być może jesteś świeżo upieczonym rodzicem i Twoje dziecko wymaga opieki. Codzienne dojazdy na spore dystanse też mogą być kosztowne i uporczywe, a i zdrowie nie musi zawsze dopisywać. Całkowicie pomijam tutaj już wiele aspektów związanych ze zdrowiem psychicznym – czasami fobie społeczne, różnego rodzaju lęki czasami pozornie uniemożliwiają „normalną pracę”. Współpraca zdalna – to może być idealne rozwiązanie 🙂  Lepiej jednak tych i podobnych powodów nie zmyślaj. Niech będą one faktyczne i istotne – niech uzmysłowią szefowi, że w ich obliczu praca zdalna będzie o niebo lepsza, niż stacjonarna.

A gdybyś spojrzał szerzej…

Oczywiście, mniej zestresowany, niezarażający innych chorobą czy po prostu szczęśliwszy pracownik, to korzyść dla firmy sama przez się. To jednak absolutnie nie wystarczy, by szef z pełnym przekonaniem zgodził się na pracę zdalną. Gdy argumenty będą jednostronne, przedstawiając „tylko Twoje” korzyści, całkiem możliwe, że na twarzy szefa ujrzysz grymas mimo werbalnej aprobaty. W takiej sytuacji możesz być niemal pewien, że jego zgoda ma charakter przejściowy, a opcja, na którą poszedł, jawi mu się jako zło konieczne. Dla niego bowiem najistotniejsze jest to, jaki konkretnie wpływ wywrze taka zmiana na pracę całej firmy, jej kondycję. Niewykluczone przecież, że za Twoim wzorem pójdą inni. Szef musi więc znać korzyści szersze. Nie bój się ich przedstawiać wprost – policz ile Twój szef „zarobi” na Twojej pracy zdalnej.

Kolejną obawą może być strach jak odmienny tryb pracy odbije się na kontaktach z klientami. Przełożony może zadać Ci takie pytania bez ogródek, ale równie dobrze jest w stanie zamknąć się w sobie, zachowując sceptycyzm. Dobrze jest więc uprzedzić jego dylematy, wczuć się w niego i przełamać szefowe rozterki w pierwszym momencie, kiedy tylko mogą się zasiać. Zaprezentuj niewątpliwe korzyści!

Wymierne korzyści pracy zdalnej

Dzięki Twojej pracy zdalnej zyskasz nie tylko Ty, ale i firma – zaczyna się od tego, że w obrębie biura tworzy się więcej wolnej przestrzeni. To oczywiste i pociąga za sobą fakt, że niektóre z urządzeń nie będą tak intensywnie eksploatowane (o ile ich odpowiednikami dysponujesz też w domowym zaciszu). To z pewnością symboliczne, ale w dłuższej perspektywie konkretne profity finansowe – wystarczy, że pracujesz na sprzęcie czerpiącym energię z domowego kontaktu. Ponadto, uelastycznienie czasu pracy może paradoksalnie uczynić ją bardziej wydajną. Możliwe, że kochasz to, czym zajmujesz się zawodowo, więc w domu nie będzie tylu rozpraszaczy.

Wiesz, co jest niezbędne w pracy zdalnej? Z czegokolwiek to się bierze, jest to silna motywacja i pasja i/lub samodyscyplina. W rezultacie… umiejętność samodzielnej organizacji swojej pracy. Skoro uważasz, że masz to wszystko i jesteś w stanie skoncentrować się na służbowych obowiązkach efektywniej w domu niż w biurze… cóż – udowodnij to swojemu szefowi! Jeśli jest niedowiarkiem, wskaż mu przykłady okoliczności, kiedy wspaniale podołałeś jakimś projektom, choć w pobliżu nie było akurat nikogo, kto doradzał, pomagał, przerywał, nagabywał. Zrobiłeś to samodzielnie z dala od zespołu. Z pewnością, taka sytuacja zdarzyła się choćby raz i pozostawiła po sobie ślad w pamięci przełożonego. Po prostu przywołaj ją.

Próba pracy w domu, raz, dwa, trzy…

W razie, gdyby wszystkie te argumenty nadal szły w piach, spróbuj pewnego kompromisu. Zaproponuj szefowi, aby Cię przetestował. Niech będzie to wersja demonstracyjna, a więc np. dwa dni pracy zdalnej w tygodniu, przez kilka miesięcy. Taka wersja demo pozwoli zresztą na to, byś sam również sprawdził, jak poradzisz sobie z takim systemem. Wspólnie z szefem dojdziecie do wniosku, czy praca zdalna to jest właśnie to, czy może raczej nie. Nie jest wykluczone, że taki kompromis stanowi szansę na praktyczne udowodnienie obustronnej opłacalności. Gdy i ten argument zawiedzie (co jest prawie niemożliwe), powiedz szefowi, żeby pozwolił Ci pracować zdalnie, bo przedstawiłeś masę argumentów, a skoro się nie zgadza, to najwyraźniej nie lubi Cię. A jeśli Cię nie lubi, w przypadku pracy na odległość nie będzie Cię tak często widywać. Oczywiście – żartuję… po pierwsze, wymienione argumenty nie powinny zawieść, a po drugie, czasami szef lubi nie lubić. 🙂

Jeśli chciałbyś dowiedzieć się więcej o tym jak przekonać szefa do pracy zdalnej – wejdź na stronę projektu Zdalny Ninja – znajdziesz tam darmowego e-booka, który da Ci znacznie więcej argumentów!

Jak znaleźć pracę zdalną?

Hybryda pracy zdalnej i etatu nie jest w Polsce często spotykanym zjawiskiem. Zdarza się w szczególności w większych korporacjach. Tak czy inaczej, znalezienie takiej pracy nie jest niemożliwe, a sposób szukania należy do banalnie prostych. Skoro masz już dostęp do internetu, doprecyzuj zagadnienie, za którym się rozglądasz. Nie szukasz po prostu pracy, ale pracy zdalnej. Na portalach z ogłoszeniami z pewnością natkniesz się na interesujące Cię oferty. Spróbuj też wprost pytać o tym podczas rozmów kwalifikacyjnych.

Szerokie możliwości

Skoro wiesz, że chciałbyś łączyć etat z pracą na odległość, to już raczej zdążyłeś się zorientować, że to, czym chcesz się zajmować, da się wykonywać właśnie w ten sposób. A takich zawodów jest, wbrew pozorom, dość dużo. Jeśli chodzi np. o copywriting, obróbkę grafiki, montaż filmów, prace programistyczne itp to istnieją platformy, które w gruncie rzeczy zrzeszają freelancerów. Gdy chodzi Ci jednak koniecznie o etat, taka opcja na pewno nie zadowoli Cię.

Portale… także społecznościowe

Dlatego po prostu szukaj – aż do upadłego. Musisz być tylko precyzyjny i konsekwentny. Znajdziesz w końcu oferty proponujące zdalny etat w charakterze grafika, rysownika, copywritera, informatyka, korektora… zależnie od tego, co jest Twoją specjalnością. Zwróć też uwagę na portale społecznościowe, na których masz konta. Wielu z nas gromadzi na nich setki znajomych, a to stanowi bardzo rozległą sieć kontaktów. Taki networking to większa szansa na to, byś za pośrednictwem znajomego orientującego się w tej tematyce, znalazł upragniony etat do wykonywania w domu.

praca zdalna przez internet

Jak zorganizować pracę zdalną?

To jedno z największych wyzwań przed którym zdaniem. Dla wielu praca zdalna kojarzy się prawie z utopią. Pracujesz kiedy chcesz, wstajesz na 5 minut przed rozpoczęciem pracy i zawsze możesz sobie zrobić na „krótką przerwę” na zrobienie obiadu albo przegląd social media – skoro nikt nie patrzy Ci przez ramię…

Organizacja, organizacja i jeszcze raz organizacja. Jeśli ugryzłeś już temat, a nie tylko liznąłeś, doskonale wiesz, że jest to ten element pracy zdalnej, który liczy się tutaj bodaj najbardziej. To on może zaważyć na Twojej wydajności i poziomie dochodów. Jeśli śledzisz mojego bloga, w razie pominięcia konkretnych linijek o tym aspekcie, z pewnością wydedukowałeś z kontekstu, że w pracy zdalnej powinieneś doskonale szefować sam sobie.

Ustal dzienny harmonogram

To niezbędny element! Taki samodzielnie skomponowany harmonogram to bardzo mocny bodziec do dyscypliny! Wszystko, co zapisane, oddziałuje na nas skuteczniej i nie ma w tym żadnej magii, ale czysta psychologia. Poza tym, nierzadko jest i tak, że nie mamy w głowie jakichkolwiek planów dotyczących danego dnia. Możemy więc teoretycznie spać do południa (lub dłużej), a następnie… no, właśnie. Następnie naparzać i pracować nocą, choć te pory lepiej raczej poświęcić rodzinie.

Idealnie byłoby gdybyś szczegółowo rozpisał swój harmonogram. Możesz oczywiście zacząć po prostu od tworzenia prosty list TO-DO. A być może, podobnie jak ja, wkręcisz się w produktywność, odkryjesz różne modele, które pozwolą Ci pracować… krócej. Zazwyczaj w wielu firmach pracuje się zadaniowo. Oznacza to, że w określonym czasie, musisz zrealizować konkretne zadania. Teoretycznie jeśli wykonasz całą pracę – masz wolne. Pracując w biurze pozostały czas spędzisz na pogawędkach, weryfikacji dokumentów i wielu innych bez sensownych zadań… Tymczasem pracując zdalnie, po prostu żyjesz dalej 🙂

Całkiem efektywna jest więc koncepcja harmonogramu, w którym wydzielamy sfery. Dla przykładu, jedna poświęcona pracy ze znajomymi, druga naglącym projektom, trzecia innym sprawom do załatwienia.

praca zdalna produktywnosc to do

Sfery „pracum” i „profanum”

Ten pierwszy neologizm mojej własnej roboty to oczywiście nawiązanie do sacrum. Choć praca nie powinna być raczej świętością świętszą od rodziny, to jednak właśnie ona motywuje nas do starania się o dość wyraźny podział, a nie odwrotnie. Pewnie, nigdy nie jesteśmy kimś zupełnie innym (szef z odrobiną ojcowskiej empatii jeszcze nie ojcuje pracownikom, mąż ze szczyptą zdecydowania jeszcze nie szefuje swojej żonie), jednak zasadniczo dobrze jest, byś rozdzielił namacalnie pracę i dom – mimo że w przypadku pracy zdalnej, zlewają się w jedną całość. Zależy to oczywiście od naszych indywidualnych predyspozycji, ale niezmiernie często sprawdza się choćby wyodrębnienie jednego pomieszczenia, które służy tylko i wyłącznie pracy. Bardzo często przydaje się też świadome ubierania się do pracy. Choć spędzenie całego dnia w piżamie początkowo może brzmieć zachęcająco – szybko okaże się, że bardzo źle to na Ciebie wpływa.

Niekiedy izolacja to ostatnie, czego chcemy. Praca zdalna sama przez się często ogranicza kontakty międzyludzkie, a już szczególnie, gdy taki pracownik jest tzw. singlem. Osoby w takiej sytuacji nierzadko wychodzą w przerwach między pracą pod byle pretekstem, byle wyrwać się z domu. Nie trzeba więc pracować w samotności! Kawiarnia lub cowork to wspaniałe miejsca do pracy zdalnej, w których wrażenie izolacji jest niemożliwe. Równie dobrze sprawdzą się biuro czy też biblioteka. Wybór takich miejsc z ogólnodostępnym WiFi rodzi pewne potencjalne zagrożenia (o których już powstaje osobny artykuł). Dodam, że pewne firmy udostępniają opcję wynajmu biurka. Gdy dobrze czujemy się wśród ludzi również pracując, świadczy to o naszej dobrej podzielności uwagi i koncentracji. Jeśli jednak odczuwasz przemożną chęć kontaktu z ludźmi, a z drugiej strony wspomniane cechy nie są Twoją mocną stroną, realizuj swoje potrzeby społeczne, gdy już skończysz pracę. Istotna różnica – no bo jaki sens jest namówić swojego szefa na prace zdalną a potem… iść do biura? Odpowiedź jest dosyć prosta. Pracujesz na swoim. To Ty decydujesz w jakich warunkach i jak pracujesz.

Osobne sprzęty

A konkretnie te, z których korzystasz w trakcie pracy, czyli komputery. Jeśli masz tylko jeden, warto wręcz, abyś zainwestował też w drugi. Po co? Aby jeden był przeznaczony tylko do pracy, a drugi dla rozrywek – gier, filmów, facebooka, muzyki i czego jeszcze tam zapragniesz. Alternatywnie po prostu dobrze przygotuj się na backup – od teraz uszkodzenie Twojego komputera to nie tylko strata zdjęć z wakacji ale też istotnych firmowych plików.

Lepiej nawet, żeby były to komputery stacjonarne, a nie laptopy, zainstalowane w innych pokojach. Również ze względów psychologicznych, warto, by miały wręcz odmienne oprogramowanie i systemy operacyjne. Specjalne programy służbowe na komputerze „rozrywkowym” to raczej kiepski pomysł. Kusi co jakiś czas, aby zajrzeć w skrzynkę, a może być to równie zwodnicza pokusa, co i zaglądanie na portal społecznościowy podczas pracy zdalnej. Niech praca nie zabiera Ci zabawy i vice versa. Z trzeciej strony – dłuższą chwilę będziesz musiał się czy przypadkiem nie kliknąć ikonki ulubionej gry on-line…

Praca zdalna a Twoja motywacja

Kilkukrotnie już pisałem na moim blogu o elementach związanych z motywacją. Dla mnie osobiście to po prostu jeden z zasobów, który jest łatwo wyczerpywany. Z drugiej strony można ten zasób potraktować jak mięsień i odpowiedni wyćwiczyć. Poniżej kilka sugestii:

Otóż nie musisz kochać swojej pracy. Wystarczy, że ją choćby lubisz. Być może pracujesz jako copywriter, ale wolałbyś robić, dajmy na to, karierę muzyczną. Cóż, jest jednak jakiś wspólny mianownik dla obydwu tych zawodów i z jakichś powodów szukałeś oraz znalazłeś pracę polegającą na pisaniu tekstów! Prawdopodobnie, powód ten tkwi w Twoich predyspozycjach, które „same” domagają się szlifowania i obrośnięcia w konkretne umiejętności. Niektórzy są zdania, że jeśli pasja jest wystarczająco silna, niknie potrzeba samodyscypliny. Cóż, to całkiem logiczne – ta druga polega przecież na zmuszaniu się mimo braku chęci, pierwsza zaś na tym, że chęć wyrywa się sama oraz motywuje do działania. Ostatecznie przecież nie chodzi o organizację samą w sobie, ale po prostu rozwój oraz wykonywanie pracy w określonych terminach i cieszenie się jej efektami – zarówno w postaci samych owoców pracy, jak i finansów.

Organizacja to narzędzie. Samodyscyplina oraz pasja to… narzędzia służące do robienia tego narzędzia. Istnieje i taki pogląd, w myśl którego to pasję (trochę jak miłość w związku) należy pielęgnować. Jak to robić? Przypominając sobie, jak się ona rodziła (znów łatwo porównać to do zakochania), a także starając się o urozmaicenie – przełamanie rutyny!

Jeśli więc wolisz postawić na pasję, a mniej na samodyscyplinę, przypomnij sobie, co poprzedzało zdobycie pracy zdalnej – o ile oczywiście obecną pracę przynajmniej lubisz. Być może wcześniej dość długo uprawiałeś zawody, które absolutnie nie były Twoim żywiołem, a gdy zacząłeś pracować zdalnie, towarzyszył temu niezwykły entuzjazm. Przypominaj o tym sobie za każdym razem, gdy dopada Cię niechęć. Uwaga! Wypróbuj obydwie metody, ponieważ diametralnie się one różnią. W razie postawienia na pasję, wszystkie powyższe wskazówki tracą sens, ba! Są przeszkodą. W myśl poglądu pasjonatów bowiem, wyraźny podział na pracę i rozrywkę jest fałszywy, ponieważ jeśli pracę chociażby lubimy, tworząc rozdział sami nakręcamy w sobie intuicyjną niechęć do tego, co „obowiązkowe”. Może i obowiązkowe, ale skoro to nasz żywioł, to po co marudzić?

Wyeliminuj zagrożenia w pracy zdalnej!

Choć w takiej pracy nic nam raczej nie spadnie na głowę (prawdopodobieństwo uderzenia meteorytu w dom jest dość niskie), takie zagrożenia oczywiście istnieją, a wynikają w oczywisty sposób ze specyfiki pracy za pośrednictwem komputera. Konkretniej, internetu, a choć czujemy się tam dobrze, równie dobrze czują się w nim wirusy i ci, którzy je rozsyłają. W ten sposób możesz stracić swoje dane, a w grę nie wchodzą jedynie te osobiste – chodzi choćby o projekty. Nie chcesz chyba, by Twoja praca i energia poszła na marne, aby ktoś zarobił na tym, co zrobiłeś Ty, aby podpiął Twoje dziedzictwo pod swoje logo. To wierzchołek góry lodowej w kwestii konsekwencji – a dodać trzeba, że Twoi klienci mogą dowiedzieć się o takim wycieku. Wtedy nie zyskasz raczej opinii solidnego.

Sieci są różne

Praca zdalna cechuje się przede wszystkim komfortem, a ściślej – swobodą. Niezależne dusze uwielbiają ten klimat. Jednak ten niewątpliwy atut pracy zdalnej ma swoją ciemną stronę, ponieważ ze swobodą również można przesadzić, a później na nic zdadzą się gorzkie żale. Słyszałeś pewnie o cyberatakach – zdarzają się coraz częściej, zaś pracownicy zdalni to, według badań, najsmakowitszy kąsek hakerów. Możesz niechcący otworzyć furtkę dla złośliwego oprogramowania, co sprawi, że intruz będzie grzebać w Twoich danych i robił z nimi, co zechce. Oczywiście, wybierając sobie kawiarnię jako miejsce pracy, jesteś narażony po prostu na kradzież laptopa. Temu jednak zapobiec najłatwiej. Największe zagrożenie czyha w niezabezpieczonych sieciach publicznych. Ba, może być nawet zabezpieczona, a haker i tak znajdzie drogę, zupełnie jak życie (pozdrowienia dla fanów serii Jurassic Park). Jasne, lepiej postawić na sieć zabezpieczoną, ale nawet w tym przypadku szyfruj wszelkie Twoje dane. Zwłaszcza te dotyczące pracy!

GTD, NOZBE w pracy zdalnej

Jeśli czytasz te słowa, możesz być zarówno stałym czytelnikiem, jak i gościem. W razie pierwszego scenariusza, pewnie wiesz już, o co chodzi z tymi terminami. W razie drugiego, może obiły Ci się o uszy lub oczy. GTD to narzędzie, które świetnie walczy z prokrastynacją i wynikającą z niej dezorientacją dotyczącą pracy zdalnej. Z nim o wiele skuteczniej zorganizujesz sobie pracę. Prawdziwego pracownika zdalnego poznaje się po tym… że kończy. GTD to bowiem skrót od Getting Things Done (doprowadzaj pracę do końca). Mówimy o strategii zarządzania autostwa Davida Allena, który poświęcił jej książkę. Co lepsze, jest ona nie tylko niezmiernie skuteczna, ale i ciekawa. Porównuje działanie ludzkiego mózgu do komputerów, a analogie są oszałamiająco trafne. Wszystkich zainteresowanych tym tematem polecam artykuł, który napisałem już jakiś czas temu.

Moja miłość do NOZBE

Nadal ma się dobrze. Pod tą nazwą kryje się aplikacja, która ułatwia mi pracę jak żadna inna i właśnie dlatego pokochałem ją – mało tego, do dziś jestem jej wierny. Posiada ona mnóstwo niedostępnych na pierwszy rzut oka opcji, ale jej obsługa jest tak intuicyjna, że w miarę szybko do nich dotrzesz. W miarę, ponieważ jest ich naprawdę dużo. Generalnie, jest to po prostu aplikacja stricte organizacyjna, ale w tej funkcji po prostu niezastąpiona. Może nie myśli za mnie, ale sprawia, że mojej głowy nie pochłaniają zbytnio dane techniczne, ale samo sedno tego, czym się zajmuję. Również temu poświęciłem cały artykuł, dlatego znowu służę linkiem.

Mam nadzieję, że powyższe kompendium wiedzy było dla Ciebie pomocne. Całkiem tego sporo, więc nie zaszkodzi, jeśli zapiszesz je sobie w zakładkach i co jakiś czas do niego wrócisz. 🙂

Sądzę, że może Ci się też spodobać: