Copywriter – kto to taki? Czym się zajmuje? Jak zacząć pracować w copywritingu? Jak szukać pracy? Postaram się ten temat w tym artykule mocno przybliżyć 🙂

Copywriting wydaje się być ostatnimi miesiącami bardzo popularnym pojęciem – podobnie jak content marketing. Niestety nie da się tego słowa bezpośrednio przetłumaczyć na język polski. Dlaczego? Ponieważ wychodziły by nam jakieś dziwne analogizmy np. pisarz treści. Albo przepisywacz. Twórca treści? Zdecydowanie nie pasuje 🙂 Choć równocześnie wszystko się zgadza. Ale po kolei.

Z drugiej strony do nie dawna, copywriterzy byli kojarzeni głównie z profesjonalnymi agencjami, w których tworzyli wielkie kampanie i treści reklamowe. Zresztą większość książek, które znajdziesz poniżej, często właśnie w takim kontekście przedstawia copywritera. Dziś jednak samo pojęcie copywritingu nasuwa najsilniejsze skojarzenie z odpłatnym pisaniem rozmaitych treści w obrębie internetu. Czy aby zostać tak rozumianym copywriterem, należy skończyć jakiś konkretny kierunek studiów?

Nic z tych rzeczy. W realiach internetowych, wyższe wykształcenie humanistyczne może być dodatkiem (a jak być może już wiesz – jestem przeciwnikiem studiów wyższych i uważam, że nie warto studiować). Dla dobrego copywritera studia będą co najwyżej dodatkiem, by czuć się pewniej zarabiając na pisaniu. Oczywiście, widniejąca w profilu nazwa uczelni może stanowić pewną zachętę dla zleceniodawców. Niemniej, copywriter musi po prostu dysponować „lekkim piórem”. Jest ono wskazane tym bardziej, że będzie mu dane pisać na przeróżne tematy – skoro natomiast nie jest alfą i omegą, przeważającą częścią jego pracy będzie ujęcie w ciekawy, atrakcyjny sposób… informacji przyswajanych na bieżąco. Przydałby się oczywiście, aby dobry copywriter nie robił tyle literówek i tak często nie zapominał o przecinkach jak ja 🙂

Copywriter – pierwsza praca. Ale skąd brać zlecenia?

Wiadomo już zatem, co musi stanowić najważniejszy atrybut copywritera. To swoboda w pisaniu, która nie wyłamuje się jednak z ogólnie przyjętych zasad pisowni. Umiejętność będąca najczęściej skutkiem szlifowanych predyspozycji – mniej istotne, gdzie szlifowanych. Wiesz także, o jakim copywritingu mowa: o tym w przestrzeni wirtualnej. Tak więc mogłaby brzmieć najbardziej ogólna odpowiedź na pytanie „skąd brać zlecenia”. W sieci możesz zetknąć się niekiedy z tekstami zawierającymi błędy, po czym nachodzi Cię refleksja: „gdybym to ja napisał ten artykuł, nie raziłby tak oczu”. Świetnie! Jest to jedna z motywacji, które pchają potencjalnego copywritera do tego, by pozbyć się „potencjalności”, a swój potencjał przekuć na realną pracę.

Sporo osób chcących zarabiać w ten właśnie sposób, długo poszukuje jednak konkretnych witryn, które dadzą im taką możliwość. Przeszkoda w szybkim dotarciu do nich jest często banalna do bólu. To właśnie nieznajomość samego pojęcia „copywritingu” i przestarzałe skojarzenia z nim. Tymczasem, jeśli tylko wpiszesz w wyszukiwarce „copywriting” w pakiecie z kilkoma innymi słowami (zarabianie, teksty, zlecenia itp.), ukaże się przed Tobą całkiem dużo platform poświęconych właśnie odpłatnemu tworzeniu treści.

Sam korzystałem i zarabiałem na kilku, pozwól więc, że choć w jednym zdaniu je opiszę:

  • https://goodcontent.pl – to chyba jeden z największych serwisów tego typu, które znam. Zazwyczaj z drugiej strony jako zleceniodawca. Portal działa na zasadzie zbliżonej do giełdy – zleceniodawcy tacy jak ja, wrzucają informację o tym jakich tekstów potrzebują. Następnie copywriterzy, którzy są już w bazie – mogą „zaklepać” takie zadanie i zacząć je realizować.
  •  https://gieldatekstow.pl – z tego portalu korzystałem bardzo rzadko ale wiem, że wielu znajomych copywriterów zarabia na nim całkiem sporo. Funkcjonalności są bardzo podobne jak do serwisów powyżej ale niestety zleceń jest chyba dużo mniej. Nie masz zleceń? Weź na warsztat najbardziej oblegane tematy (zawsze na topie są pożyczki, kredyty, kryptowaluty itp) a potem wystaw je na giełdzie. Nie sprzedasz ich od razu – po prostu przez jakiś czas tam poleżą, aż ktoś będzie ich potrzebował. Im bardziej potrafisz wyczuć trendy tym szybciej uda Ci się je sprzedać. Idealnie żeby zacząć lub wykorzystać wolny czas do szlifowania pióra.
  • https://textbroker.pl – portal nie polski, choć w Polsce działający. Działa podobnie jak powyższe i z wielu znajomych content marketingowców go sobie chwaliło.
  • https://www.whitepress.pl – to portal rzeka 🙂 Gigantyczny wręcz w swoich możliwościach portal. Nie da się nawet w kilku zdaniach opowiedzieć jak wiele można z niego wyciągnąć. Z jednej strony to portal dla blogerów – to platforma kontaktu pomiędzy markami a influancerami. Z drugiej strony to portal dla ludzi z branży SEO (wspominał o nim między innymi Szymon Słowik w podcaście), którzy chcą pozyskać mocne linki. Z trzeciej strony (i ta Cię interesuje najbardziej) to portal w którym możesz zacząć zarabiać na pisaniu tekstów.

Oczywiście to tylko niektóre z portali na których możesz zacząć zarabiać. Masz do wyboru różne strony, które zrzeszają zarówno zleceniodawców, jak i copywriterów. Tych, którzy potrzebują tekstów i tych, którzy je piszą. Niektóre z platform dają jedynie możliwość wystawiania zleceń i podejmowania się ich, inne z kolei oferują pole do popisu dla copywriterów, by ci mogli zamieszczać swoje teksty na sprzedaż. Warto też wspomnieć chociażby o oferii gdzie również pojawia się wiele zleceń.

Najczęściej, by w ogóle zarejestrować się na danej platformie jako copywriter, należy napisać tekst próbny, który zweryfikuje „dar pisarski”. Jeśli przejdziesz ten test pomyślnie, copywriting stanie przed Tobą otworem. Można wtedy korzystać z listy ogólnodostępnych zleceń, sortować je pod względem daty dodania, wysokości stawki i innych kryteriów, można zarezerwować tekst do napisania, jeśli zlecenie jest zachęcające. Szczegóły techniczne zależą od konkretnego portalu, lecz uniwersalia wyglądają w ten właśnie sposób. Jeśli zleceniodawcom spodoba się Twój styl pisania, bardzo często zdarzy się, że otrzymasz zaproszenie do współpracy długoterminowej. Po jakimś czasie, gdy „na koncie” ma się już przyzwoitą liczbę tekstów i wystarczającą wprawę, można założyć copywriterskie portfolio. To bardzo istotne – większość z wymienionych portali ma dwie ważne funkcje. Pierwsza z nich to możliwość cofnięcia tekstu do poprawek (co finalnie jest odnotowane na Twoim koncie). Druga to ocena współpracy – im więcej pozytywnych ocen otrzymasz tym lepiej, ponieważ praca, jaką jest copywriting, to bowiem nie tylko poszukiwanie zleceń, ale i… bycie poszukiwanym.

Jeśli chcesz znaleźć pracę jako copywriter możesz też spróbować napisać bezpośrednio w co najmniej 4 miejsca:

  • agencje SEO – to chyba główny klient rynku – to oni potrzebują bardzo dużo (często nisko jakościowych) tekstów – zarówno na strony klientów, na strony zapleczowe (zaraz o tym więcej).
  • agencje marketingowe – to specyficzny temat – tutaj przyda się już trochę doświadczenia i obycia, aby wiedzieć jak tworzyć dobre treści, które sprzedają.
  • serwisy treściowe i redakcje – poszukaj portali tematycznych np. o zdrowiu, sporcie czy czymkolwiek innym. Tego typu serwisy zarabiają na tym, że bardzo regularnie publikują treści, dzięki temu więcej ludzi ich odwiedza, więc zarabiają więcej na reklamach. Jestem przekonany, że jeśli spróbujesz w kilka miejsc, któraś redakcja w końcu zamówi od Ciebie kilka artykułów.
  • sklepy internetowe – opisy produktów, kategorii czy w końcu prowadzenie bloga firmowego. Prawie żaden znany mi przedsiębiorca nie ma na to czasu. Prędzej czy później jeśli chce osiągnąć sukces w tej branży – musi o to zadbać. Prawdopodobnie więc będzie to zlecał na zewnątrz. To idealne zlecenie dla Ciebie – początkującego copywritera.

Copywriter – ile zarabia na tym całym copywritingu?

ile zarabia copywriiter

Odpowiedź na tak postawione pytanie może się wydawać nieco paradoksalna. Otóż możesz liczyć dokładnie na takie zarobki, jakich faktycznie oczekujesz. W branży kreatywnej i marketingowej nie ma granic. Możesz w nieskończoność wręcz skalować swoją działalność. Nie ma też jednego słusznego cennika. Pisałem o tym w kursie – JAK ZACZĄĆ ZARABIAĆ PRZEZ INTERNET  w artykule Gdzie jest kasa?. Ogranicza Cię właściwie tylko czas i zdrowy rozsądek. Czy lepiej napisać 10 artykułów po 100 zł każdy czy może 20 artykułów ale łatwiejszych za 60 zł każdy? A może lepiej opisać 1000 produktów w sklepie internetowym?

Bardzo często dla mniej kreatywnych copywriterów górną granicą jest dochód miesięczny od 5 do ok. 7 tysięcy złotych. Mediana wg. portalu wynagrodzenia wynosi około 3400 zł. To i tak całkiem nieźle, co nie? 

Copywriter – wysokość zarobków w zależności od województwa i miasta – trochę bardziej szczegółowo, najpierw województwa:

  • mazowieckie 3700 zł
  • małopolskie 3200 zł
  • dolnośląskie 2900 zł
  • wielkopolskie 2900 zł
  • pomorskie 2400 zł
  • śląskie 2200 zł
  • łódzkie 2200 zł

Pamiętaj jednak, że możesz pracować zdalnie! Zerknijmy jeszcze na poszczególne miasta:

  • Warszawa 3700 zł
  • Kraków 3100 zł
  • Gdańsk 2800 zł
  • Wrocław 2650 zł
  • Poznań 2700 zł
  • Katowice 2150 zł
  • Łódź 1900 zł

Podejście copywritera do copywritingu wpływa na sytuację rynkową w jego zakresie. Jeśli czyimś celem jest jedynie „dorobienie”, a nie pisanie jako główne źródło zarobku, można zadowolić się przecież dość niskimi stawkami. Im więcej zatem copywriterów bazuje na dorabianiu, tym więcej też pojawia się zleceń za marne stawki, gdyż w końcu i takie znajdą swoich „adoratorów”. Rynek copywritingu to prawdziwie wolny rynek. Nie spotkasz się z żadnymi sztywnymi regułami, które odgórnie ustalałyby wysokość stawki za, dajmy na to, 1000 znaków. Bywa i tak, że na danej platformie minimalna stawka to dosłownie grosze. Dwa zbliżone do siebie zlecenia (tak pod względem tematycznym, jak i objętościowym, np. na 5000 znaków) mogą oferować zapłatę w wysokości 10 lub… 50 złotych.

Przeważająca większość dostępnych zleceń opiewa na stawki niezbyt imponujące, lecz cel w postaci utrzymania się z copywritingu nie jest jakimś niedoścignionym marzeniem. Trzeba po prostu wgryźć się w funkcjonowanie platformy i wiedzieć, w jaki sposób „polować” na zlecenia z godziwymi stawkami. Wymaga to poświęcenia niemałych nakładów czasu i energii, lecz ostatecznie opłaca się to. Z biegiem czasu, ten sam zarobek wygeneruje się o wiele szybciej. Może być i tak, że przybędzie zleceń prywatnych, ale wtedy zaistnieje też możliwość negocjacji stawki. Kooperacje prywatne to zresztą także większa elastyczność w doborze tematów. Z pewnością są takie dziedziny, w których czujesz się lepiej, wobec czego zleceniodawcy zauważą to i będą skłonni zapraszać Cię do pisania tekstów, których tematyka „leży” Ci najbardziej. Jedno jest pewne – w kwestii zarobków trzeba zorientować się, jak kształtują się realia cenowe i dopasować do nich swoją normę. Wskazane jest postanowienie przed samym sobą, ile chce się zarobić miesięcznie, rozbicie tej kwoty na „dniówki” i konsekwentne dążenie do realizacji postanowienia. Łatwo w ten sposób zorientujesz się, jaka będzie dla Ciebie subiektywna stawka minimalna, poniżej której nie warto w ogóle podejmować się zlecenia.

Zleceń z kiepską stawką (np. 15 zł netto za 5000 znaków) nie warto brać również i z tego powodu, że copywriting nie jest… pracą fabryczną. Ile godzin jesteś wstanie przepracować w fabryce?

Kiedy kilka lat temu zaczynałem wchodzić na rynek pracy – pracowałem w fabryce metalowych mebli. Pisałem o tym w artykule dla Zdalnego Ninja –  blog o pracy zdalnej – znajdziesz go tutaj. Zdarzały się dni, kiedy pracowałem 14-16 godzin. Nic niezwykłego prawda?

Teoretycznie, gdyby napisać codziennie osiem całkiem długich tekstów za wspomniane 15 złotych, można byłoby uzyskać pensję porównywalną do tej, jakiej dorobisz się pracując fizycznie np. w fabryce. Jeśli jednak faktycznie z copywritingu chcesz się utrzymać, taka wizja jest absurdem i całkowicie mija się z celem. By napisać naprawdę dobry tekst, potrzebne są do tego bowiem świeży umysł oraz kreatywność. Pisząc np. osiem długich tekstów z rzędu (z niedługimi przerwami), trudno o zachowanie tej świeżości. W przeciwieństwie do wielu innych zawodów, pisanie po prostu MUSI sprawiać przyjemność. Nie da się podchodzić do tej pracy zupełnie rutynowo i uzyskiwać pożądane efekty (w postaci dobrych tekstów). Z artykułów pisanych pod wpływem presji przebija wyraźnie sztampowość, nuda, monotonia.

Z drugiej strony – jeśli w Twoim budżecie domowym brakuje trochę środków – to od czasu do czasu można trochę „docisnąć” i zarobić więcej 🙂

Jak zarabiać na copywritingu?

Copywriter pisze wszystkie teksty, jakie tylko można sobie wyobrazić – i naprawdę, nie jest to stwierdzenie na wyrost. Największe zapotrzebowanie jest na opisy produktów oraz notatki blogowe. Pisze się jednak również teksty informacyjne, a także te z pogranicza ciekawostek. Tworzy się treści o zjawiskach znanych od dawna, bądź wydarzeniach bieżących. W natłoku zleceń można znaleźć tematy, w których copywriter doskonale się orientuje; zazwyczaj jednak najsilniejszym bodźcem motywacyjnym jest przyzwoita stawka za tekst. Wówczas (niezależnie od znajomości tematu) copywriter przeprowadza research w poszukiwaniu informacji, które następnie sparafrazuje. Parafraza to – w tym kontekście – ułożenie tych samych elementów w nową, unikalną kombinację. Tutaj elementami są słowa i złożone z nich informacje, a tekst to utworzona z ich pomocą kombinacja. Mówiąc najprościej, copywriter bardzo często korzysta z różnych internetowych źródeł, a później pisze na ich podstawie „własnymi słowami”.

Jak nadmieniłem, musi towarzyszyć temu lekkie pióro – najpotężniejszy atut copywritera. To ono sprawia, że te same informacje mogą zostać ujęte o wiele ciekawiej, choć nie trzeba odkrywać żadnej Ameryki. Tam, gdzie pozostaje pole manewru dla kreatywności, tam można się nią wykazać, dlatego rzadko kiedy robi się parafrazę sensu stricto. Zawartość merytoryczna musi jednak zostać „powielona”, choć, oczywiście, nie słowo w słowo. W ten właśnie sposób powstaje zdecydowana większość tekstów, niezależnie od ich różnorodności.

To dlatego bardzo często „roznoszą się” treści z błędami – to właśnie dlatego tak często powstają różne mity. W szczególności dotyka to branży technologicznej – wystarczy, że jeden duży portal puści u siebie jakąś informację, np. o wyposażeniu nowego telefonu albo dacie premiery i… zaczyna się. Nawet jeśli oryginalny portal po chwili dokona sprostowania – treść poszła w świat i wszędzie przeczytasz podobną informację.

Lecz w copywritingu ma się do czynienia również z tekstami typowymi tylko dla tej branży. O czym mowa? O tzw. preclach lub zapleczówkach.

Precle, nazywane też tekstami preclowymi lub zapleczówkami to zazwyczaj króciutkie teksty, nie wykraczające przeważnie poza 1500 znaków. Mimo że nawet to, co kreatywne, ma również wymiar funkcjonalny, precle to – w świecie tekstów – typowe narzędzia. Nie muszą być pisane z polotem, gracją, nie muszą być nawet szczególnie sensowne. Raczej nikt ich nie będzie czytał poza robotami sieciowymi. Ich niemalże jedyną funkcją jest zapewnienie lepszego pozycjonowania innych stron. W uproszczeniu precle (czyli wręcz całe serwisy wypełnione tego typu treściami) pisze się po to, by Google umieszczało daną stronę wyżej w wynikach.

Takie teksty muszą być więc mocno nasycone frazami kluczowymi, choć merytorycznie mogą graniczyć z bzdurą (choć i to się zmienia). Również jednak i precle należy pisać z zachowaniem poprawnej ortografii, gramatyki oraz interpunkcji. Pisanie takich tekstów to swoista „praca na akord”. Jeśli copywriter nie ma zamiłowania do sensu, ale zna po prostu zasady pisowni i „ogarnia” preclową konwencję, może się w niej odnaleźć. Można wówczas, bez nadmiernej troski o sens i formę, „trzaskać” precel za preclem – nie tracąc pasji do niuansów języka polskiego, bo trudno stracić coś… czego się nie miało. Zapotrzebowanie na typowe precle powoli jednak słabnie. Dzieje się tak, ponieważ algorytmy Google robią postęp. Dzięki temu granica między przyswajalnością przez algorytm, a atrakcyjnością dla internauty, stopniowo zaciera się.

Jeszcze dawniej (choć wciąż znajdziesz tego typu zlecenia) można było zarobić na teksach synonimizowanych. Krótki przykład. Aby napisać taki artykuł stosuje się dwa znaki dodatkowe znaki: „{}” oraz „|”.

W nawiasie umieszcza się wyraz z synonimami, które rozdziela się tylko i wyłącznie pionową kreską, bez używania spacji.

Przykład:

{Dlaczego|Czemu|Po co} miałbyś pisać {teksty|treści|content marketing} na {zamówienie|zlecenie|zawołanie}?

Z tego teksty odpowiednie programy zwane mieszarkami mogą utworzyć nawet kilkadziesiąt różnych wariantów. Np:

  • Dlaczego miałbyś pisać treści na zamówienie?
  • Po co miałbyś pisać content marketing na zawołanie?
  • Czemu miałbyś pisać teksty na zlecenie?
  • itd

A teraz wyobraź sobie, że taki tekst ma kilkanaście linijek! Możliwości stworzenia milion wierszy z jednego tekstu. Dziś to coraz rzadziej stosowana praktyka – głównie dlatego, że roboty zaczęły się uczyć tego typu wzorców i coraz trudniej je oszukać.

Dobry copywriter czyli kto?

kim jest copywriter i ile zarabia

Odpowiedź na to pytanie interesuje zarówno copywritera, jak i zleceniodawcę. Ten pierwszy chce być dobry, drugi zaś chce wiedzieć, jaki copywriter na takie miano zasługuje, aby właśnie z nim kontynuować współpracę. Liczba napisanych tekstów może być pewną sugestią, aczkolwiek nie powinno być to kryterium nadrzędne. Na rynek wchodzą przecież nowi copywriterzy, którzy poza internetem piszą być może od dawna i wyrobili sobie naprawdę dobry styl. To, ile zaakceptowanych tekstów copywriter napisał, może być jak sugerowanie się oceną filmu. Czasami nie kierujesz się oceną społeczności, oglądasz film i oceniasz go dobrze mimo słabej oceny lub vice versa. Tutaj… zbliża się ważny wniosek.

Aby wybrać dobrego copywritera, sam zleceniodawca musi być w jakimś stopniu „koneserem” języka polskiego. Powinien być w miarę oczytany – nie tylko jeśli chodzi o teksty zamieszczane w internecie. Czytanie książek nie powinno wychodzić z mody. To samo zresztą tyczy się samego copywritera, o czym jednak wspomnę jeszcze później. Co jasne, nie każdy z nas ma takie same zdolności w każdym kierunku, lecz nie jest to też wymagane. Są wśród nas tacy, którzy nie potrafią zanadto śpiewać, ale doskonale wychwytują osoby, które robią to znakomicie. Chodzi więc o obycie się ze słowem pisanym. To ono wskaże, którzy copywriterzy piszą dobrze, a którym się tylko tak wydaje. Rzecz jasna, współpraca długoterminowa pozwala również zaobserwować, czyjego autorstwa teksty zyskują największe liczby wyświetleń.

Skoro pytanie postawione w podtytule interesuje obie strony współpracy, więcej na ten temat (bardziej dla zaspokojenia głodu wiedzy copywritera) napiszę jeszcze pod koniec. Tymczasem, przejdę do kwestii bardziej przyziemnej.

Dobry copywriter to też taki, który ma rozległą wiedzę z zakresu marketingu. Warto, abyś poznał takie pojęcia jak content marketing, naming, SEO (w szczególności znajomość stosowania odpowiednich nagłówków), branding, psychologia reklamy, język korzyści itp. Dzięki temu po prostu będziesz sprytniejszy i lepszy niż „przeciętni”. A to pozwoli zarobić więcej. A skoro już przy zarobkach jesteśmy!

Copywriting – jak się rozliczać?

Jeśli chodzi o rozliczanie, jest tutaj kilka opcji do wyboru, a wskazanie najlepszej nie jest jednoznaczne. Ten temat (w kontekście rozliczania pracy freelancera) na pewno wróci jeszcze do mnie na bloga.

Warto pamiętać, że copywriter nie jest dziennikarzem ale od strony prawa, może korzystać z różnych ulg z tej grupy zawodowej. Między innymi z ulgi czyli 50% koszty uzyskania przychodu w PIT. Oznacza to, że możesz płacić dużo niższe podatki. Innymi słowy – jeszcze więcej kasy ląduje w Twojej kieszeni 😀

Najczęściej wchodzi w grę rozliczanie się na podstawie umowy o dzieło. To rozwiązanie najprostsze, a przy tym optymalne – zwłaszcza dla tych, którzy nie zajmują się pisaniem systematycznie. W tym przypadku, podpisuje się z klientem dokument, który określa, o jakim „dziele” (tu: tekście) mowa, kiedy ma być napisany i za jaką stawkę. Umowa o dzieło sprawia, że zleceniodawca płaci za treść, nie natomiast za poświęcony mu czas i pracę jako taką, co odróżnia umowę o dzieło od innych umów.

Umowę dzieło stosuje się najczęściej przy kooperacji jednorazowej, aczkolwiek podpisywanie takiej umowy regularnie z jednym klientem nie rodzi trudności. Ten rodzaj umowy wykorzystują też niektóre serwisy, o których wspomniałem na początku. Platforma sama dba wtedy o całą pracę związaną z przygotowywaniem umów, dostarczając właściwe dokumenty do podpisania – zarówno copywriterom, jak i zleceniodawcom. Dokumenty? Skąd liczba mnoga? Otóż za wykonanie dzieła wystawiany jest też rachunek; ten stanowi podstawę do rozliczenia podatku. Ma ono miejsce raz w roku.

A propos kwestii podatków – umowa o dzieło jest intratna fiskalnie. Jest tak, ponieważ prawa autorskie przekazywane są klientowi, toteż nie ma przeszkód dla zastosowania podwyższonych kosztów uzyskania przychodu. Faktycznie, jako copywriter płacisz jedynie 9% podatku od zarobku; 91% zostaje w Twojej kieszeni.

Umowa o pracę, umowa zlecenie

Jeśli w grę wchodzi naprawdę ścisła współpraca, umowa o zlecenie czy też umowa o pracę sprawdzają się lepiej. Chodzi o taką współpracę, w której klient do tego stopnia ceni copywritera, że to właśnie na niego chce „postawić”, z nim współpracować i płacić mu regularne wynagrodzenie. Treść umowy musi zawierać zakres powinności, a także stawkę za dany okres pracy – jednostką może być zarówno miesiąc, jak i np. godzina. Zarówno umowa zlecenie, jak i umowa o pracę, pociągają za sobą wynagradzanie copywritera za sam fakt, że ten pracuje. Copywriter dostanie więc zapłatę nawet wówczas, gdy przedmiot umowy nie zostanie ukończony.

Tak samo jak umowa o dzieło, obydwa rodzaje umów rozliczane są raz do roku w oparciu o PIT przedłożony przez pracodawcę/zleceniodawcę. Trzeba jednak przyznać, że umowa o pracę i umowa zlecenie nie są tak dochodowe, co umowa o dzieło. Zastosowanie podwyższonych kosztów uzyskania przychodu jest możliwe, lecz dochodzi obowiązek opłacenia różnych składek – choćby ZUS. Kosztami tymi obarczany jest natomiast pracodawca, toteż copywriter nie jest tego świadkiem. Niemniej, fakt ten wpływa w oczywisty sposób na niższą stawkę netto, którą jest się w stanie wynegocjować.

Z drugiej strony, wspomniane składki to w ostateczności plus dla wszystkich, którzy cenią sobie poczucie bezpieczeństwa. Płatny urlop, opieka zdrowotna, odkładanie na emeryturę, ubezpieczenie – wówczas to wszystko jest możliwe. Reasumując – tego rodzaju umowy są korzystne dla copywriterów ceniących bardziej stabilność niż wolność. Stabilność daje pewne minimum, wolność – potencjalną nieograniczoność zarobków. Copywriter-freelancer postawi więc raczej na umowę o dzieło albo… no, właśnie.

Własna działalność

Gdy copywriter zarabia na pisaniu często i gęsto, zgarniając miesięcznie niezłą sumkę, może zastanowić się nad otwarciem własnej działalności. Przede wszystkim musisz zrozumieć podstawy biznesu 🙂 Firmy szukają kosztów. Koszty pozwalają płacić im mniejsze podatki. Z drugiej strony większość znanych mi przedsiębiorców (również tych „większych”) cierpi na chroniczny brak czasu. Podpisywanie kilku umów miesięcznie, odsyłanie ich do księgowej, czasami poprawienia błędów (a zdarza się ich mnóstwo, zły adres, błąd w PESELu itd) czy w końcu obowiązki księgowe (przelewanie podatków w różne miejsca, wysyłanie pitów rocznych itd) nie jest wcale takie wygodne. Jeśli więc copywriter posiada własną firmę – stanowi wielką ulgę dla przedsiębiorców. Po prostu – Ty jako copywriter wystawiasz fakturę, przedsiębiorca ją opłaca i wysyła do księgowej. Koniec tematu.

Ale dla copywritera to też sporo nowych obowiązków. To co wcześniej musiał zrobić zleceniodawca, teraz musisz zrobić Ty. Co prawda daje to możliwość większego zarobku ale na początku może Cię lekko przerażać. Choć dziś z perspektywy czasu mogę powiedzieć:

  • własny biznes nie musi być taki trudny
  • zarabiam znacznie lepiej
  • koszty prowadzenia własnej działalności nie są takie straszne jak myślałem, że będą 🙂

Faktem jest, że własna firma to stałe obowiązki i wydatki. Czekają Cię one w każdy miesiąc, bez względu na to, czy podejmujesz się wielu, niewielu czy… żadnych zleceń.

Dlatego też nie jest to polecane copywriterowi słabo zaawansowanemu i równie słabo rozeznanemu na rynku tekstów. Jeśli jednak taki „żółtodziób” i tak dysponuje innym głównym źródłem zarobku, wówczas założenie własnej działalności ma sens. Tak czy inaczej, prowadzenie firmy zajmuje czas, którego siłą rzeczy może zabraknąć na pracę jako taką. Nawet jeśli zlecisz księgowość komuś innemu, kilka godzin co miesiąc przesiedzisz nad formalnościami. Własna firma oznacza jednak opcję wystawiania faktur VAT, a trzeba wiedzieć, że dla pewnych klientów są one obligatoryjne.

Dlaczego copywriterzy są potrzebni?

copywriter

Wielu ludzi boi się, że zostaną niedługo wymienieni na roboty. I faktycznie – wiele miejsc pracy można zoptymalizować. Kierowca? Po co skoro są samochody i (już niedługo) ciężarówki autonomiczne. Produkcja w fabryce? No proszę Cię!

Ale jeszcze wiele czasu zajmie robotom umiejętność pisania kreatywnego i krytycznego. Do tego po prostu trzeba intelektu! Zresztą tak samo jak w sprzedaży, gdzie niezbędny jest kontakt z klientem. Zresztą dużo opowiadałem o tym w moim kursie Skuteczne techniki sprzedażowe.

Dlaczego ludzie w ogóle zlecają pisanie tekstów? Czyżby sami nie potrafili ich napisać? Cóż… pisać każdy może – jeden lepiej, drugi gorzej. A chodzi przecież o tę pierwszą opcję. Tak czy inaczej, treści są po prostu potrzebne – kiedy otwiera się firmę, najczęściej krótko później otwiera się i witrynę www, która ją reklamuje, informuje o usługach/produktach. Czasami jest to opcja 2 w 1, a więc sklep internetowy. Potrzebni są więc m.in. informatycy, programiści, jak i… copywriterzy. Strona musi bowiem prezentować się dobrze zarówno od strony wizualnej, jak i funkcjonalnej oraz merytorycznej. Za tę ostatnią odpowiadają osoby, których fachem jest pisanie dobrych tekstów.

Treści są zresztą niezbędne nie tylko patrząc przez pryzmat wartości merytorycznej, ale i pod kątem rankingów Google. Cokolwiek w internecie się prowadzi – sklep, bloga, portal informacyjny… teksty powinny być zarówno ciekawe oraz przyciągające uwagę, jak i unikalne, nie zaś skopiowane i wklejone z tych już dostępnych. Ludzie zlecają więc pisanie tekstów z tej racji, że są one potrzebne tak czytelnikom, jak i algorytmom wyszukiwarek, co i tak wzajemnie się dopełnia. Dla niektórych np. pisanie bloga to pasja i pisanie pod wpływem weny, dla innych blog to jedynie forma zarobku; wtedy zlecanie tekstów ma sens. Jeśli nie prowadzi się bloga, ale jakąkolwiek inną stronę, pisanie tekstów zleca się często nawet wówczas, kiedy samemu ma się takie umiejętności. Powód jest prosty – mnóstwo innych obowiązków i goniących terminów, wobec czego tworzenie treści zleca się komuś innemu.

Jest też przyczyna tak prosta, że niekiedy wręcz niedostrzegalna: oszczędność czasu. Wiem, myślisz teraz: „Oszczędność czasu? Ale przecież czas… to pieniądz!”. W internecie drzemie potencjał o wiele większych zarobków; większych, a jednocześnie bez poświęcania takich zasobów czasu i wysiłku, których wymaga pisanie tekstów.

Osoby z żyłką biznesmena, bardzo przedsiębiorcze, z olbrzymią samodyscypliną i równie dobrą samoorganizacją… nie będą spędzać godzin na tworzeniu treści. Owszem, czas to pieniądz, ale dla niektórych ten sam czas to o wiele większy pieniądz. Dlatego copywriter bardzo się cieszy, gdy za tekst, któremu poświęcił godzinę, otrzyma np. 150 złotych. Oznacza to jednak, że zleceniodawca jest w stanie to 150 zł poświęcić, ponieważ ów tekst, już opublikowany, wygeneruje tyle wyświetleń, że długofalowo zarobi na nim kilkukrotnie więcej.

Jak zostać dobrym copywriterem?

Sprawdza się tu powiedzenie „trening czyni mistrza”, ale nie chodzi jedynie o trening pisania. Systematyczne czytanie różnych autorów również pomaga w doskonaleniu własnego fachu. Jeśli sam miewasz przypływy weny, warto, byś wykorzystał je i spisywał swoje przemyślenia – niezależnie od tego, czy doczekają się one jakiejkolwiek publikacji. Jeśli jakieś tematy szczególnie Cię interesują, wówczas zarówno czytanie o nich, jak i pisanie, pozwala pobudzić kreatywność. Mózg łączy wtedy tę cechę z samą czynnością pisania. Im więcej więc czytasz i piszesz z własnej chęci, tym łatwiej będzie przychodzić Ci motywacja do dokształcania się, a także ujmowania niezbyt fascynujących Cię tematów w – mimo wszystko – ciekawy sposób.

Czy padło słowo „dokształcania”? Owszem, zajmując się copywritingiem, siłą rzeczy nabywa się nową wiedzę. Nie trzeba często dogłębnie zapoznawać się z materiałem i utrwalać go, by następnie – bez zaglądania w tekst bazowy – napisać unikalny tekst na ten sam temat. Nawet jeśli nie będziesz robić tak za każdym razem, przyswoisz nowe dane, co uświadomisz sobie nawet o wiele później. Widać więc, że zarówno czytanie oraz pisanie „własnym sumptem”, jak i typowy tok pracy copywritera… to elementy tego samego treningu, który kompleksowo pozwala na doskonalenie się. Dodam, że bardzo pomocne jest pisanie odręczne. Kiedy tylko masz okazję, uskuteczniaj je, ponieważ mózg rozwija się wtedy lepiej także pod względem werbalnym.

Czytanie różnych autorów sprawia, że w dużej mierze nieświadomie „nasiąka” się różnymi stylami pisania, ale taka różnorodność jest dla mózgu niezwykle ożywcza. Sprawia, że z Twojego pisania wyłania się nowy, indywidualny styl, który w jakimś stopniu zawsze pozostaje zasługą połączenia innych. Zwiększa się po prostu zasób słów. Wszystkie wymienione elementy pozwolą Ci pisać coraz lepiej, w co wlicza się także umiejętność ciekawego pisania przy jednoczesnym dostosowaniu się do specyfiki internetu. Często potrzebne jest w końcu zawarcie odpowiednio dużej ilości słów kluczowych (nie są one potrzebne tylko przy wspomnianych preclach). Kiedy nie operuje się słowami ze swobodą, trudno jest umieścić te „klucze” tak, by nie raziły swoją sztucznością.

Gdy copywriter stosuje się do w/w wskazówek, zaczyna uświadamiać sobie również bardzo istotną rzecz: tzw. „lanie wody” jest nieuchronne, ale wymaga po prostu właściwych proporcji. Tekst nie jest przecież atrakcyjny przez sam ładunek informacyjny, ale też formę. Gdyby jedyną zaletą tekstu miała być jego zwięzłość i kondensacja, wszystkie treści wyglądałyby jak oschłe, encyklopedyczne opisy złożone z krótkich, jednokrotnie złożonych zdań. Język polski jest na tyle bogaty i elastyczny, że połączenie finezji z informacją nie rodzi specjalnych trudności. Jest to możliwe, gdy trenujesz na wyżej wymienione sposoby. Tak oto w mózgu powstają nowe sieci neuronów, które coraz bardziej ułatwiają dobre pisanie.

Jakie książki warto czytać, aby nauczyć się podstaw copywritingu? Przygotowując się do napisania tego artykułu przeczytałem kilka książek, które zdecydowanie mogę polecić:

Czy copywriting to coś dla Ciebie?

Jeśli jak dotąd copywriting był dla Ciebie pojęciem dość enigmatycznym, mam nadzieję, że ten wpis rozjaśnił je w sposób wyczerpujący. Copywriting to z jednej strony wszystko to, co wiąże się z pisaniem i całym zestawem zasad, które poznałeś już w szkole. Z drugiej strony, niesie ze sobą szereg dodatkowych reguł, które wynikają z charakteru internetu. Jest to zarówno sposób na dorobienie, jak i metoda na główne źródło zarobku. Zajęcie dla rzemieślników, pasjonatów i tych, którzy potrafią oba podejścia łączyć. Copywriting to również kolejne potwierdzenie starego powiedzenia, które można byłoby sparafrazować następująco: „pieniądze są rozsiane po internecie – trzeba tylko po nie sięgnąć”. Sięgnij i Ty – zwłaszcza, jeśli słowo pisane jest Twoim żywiołem.

Cześć! Bardzo mi miło, że czytasz mojego bloga. Chciałbym informować Cię o nowych artykułach, a moi subskrybenci otrzymują też coś ekstra. Chciałbyś się przekonać co to takiego?