100 dni - 100 artykułów Inspiracje Różne ciekawostki

Proszę, nie idź na studia!

Wiem, że data publikacji tego artykułu nie jest idealna 🙂 Ci, którzy mieli ruszyć na studia, już tam są. Tak więc, ten artykuł dedykuję wszystkim maturzystom oraz osobom, które na studia w tym roku się nie dostały 🙂 Oto mój krótki i gorący apel: NIE WARTO IŚĆ NA STUDIA. Zapraszam.

Uważam, że najgłupszą rzeczą, którą można zrobić w wieku 19-21 lat, to iść na studia. Powodów mogę wymieniać bez końca.

  1. Wierz mi. Nie wiesz, co Cię kręci (dotyczy 90% studentów).
  2. Wierz mi, kierunek, na który chcesz iść nie da Ci pracy.
  3. Studia nie dadzą Ci pracy.
  4. Studia nie dadzą Ci praktyki.
  5. Studia nie dadzą Ci doświadczenia.
  6. Studia nie dadzą Ci pieniędzy.
  7. Studia nie dadzą Ci „papierka”.
  8. Studia nie nauczą Cię myśleć.

Ale krok po kroku. Bo od wszystkiego jest pewne „ale…”. Mam pewną swobodę mowy w tym zakresie. Prowadzę własny, fajny biznes, byłem kierownikiem w dużej korporacji, szkoleniowcem w callcenter, czy też monterem na hali produkcyjnej. Zarabiam wystarczająco, aby utrzymać swoją rodzinę, niewielkie mieszkanie oraz pozwolić sobie na różne przyjemności. Poznałem ludzi, którzy osiągnęli wielkie rzeczy (w każdej strefie: od duchowej, po finansową). Zdarzały mi się miesiące kiedy zarabiałem 10 000 zł. Regularnie spełniam swoje marzenia. Mam spore doświadczenie w wielu branżach. Mam duże kompetencje. Nigdy nie szukałem pracy dłużej niż dwa tygodnie.

Nie skończyłem żadnych studiów. 

Nikt nigdy nie pytał mnie o studia. Nigdy nikomu nie pokazywałem swoich dyplomów. Dlaczego o tym mówię? Moim celem nie jest przechwalanie się. Moim celem jest pokazanie Ci, że zdania typu „po studiach dostaniesz lepszą pracę”, albo „studia rozwijają” to zwyczajna propaganda. Ale spokojnie, spokojnie. Punkt po punkcie obalmy mity na temat studiów.

1. Wierz mi. Nie wiesz, co Cię kręci (dotyczy 90% studentów). W wieku 19 czy 20 lat wciąż jesteś ciekawy świata. Oprócz różnych, pojedynczych wyjątków młodzi ludzie nie wiedzą, co ich kręci, jakie są ich realne zainteresowania. W większości przypadków wydaje Ci się, że wiesz co będzie Twoją pasją. Znam może kilka osób, które sukcesywnie, cały czas realizują swoje pasje niezmiennie od lat młodzieńczych. Zamiast iść na studia, lepiej poznawać świat i siebie. Do kontynuowania swoich pasji nie potrzebujesz studiów. Te 5 lat, które spędzisz w ciasnych murach spokojnie możesz poświęcić na rozwój.

Jeśli kochasz czytać to… czytaj. Nie musisz studiować dziennikarstwa, czy językoznawstwa.

Jeśli kochasz robić zdjęcia to… je rób. Zamiast pracować na tytuł, ucz się rzemiosła.

Jeśli kochasz muzykę… to ją rób, zamiast iść na muzykologię.

Jeśli kochasz informatykę… to zacznij programować. Do nauki specjalistycznych języków programowania nie potrzebujesz studiów.

2. Wierz mi, kierunek na który chcesz iść nie da Ci pracy.

5 lat to ogromnie długi czas. Zobacz, co wydarzyło się na świecie w ciągu ostatnich 5 lat. Pomyśl, gdzie sam byłeś 5 lat temu, jakim byłeś człowiekiem, jakie miałeś zainteresowania. Przez te kilka lat świat po raz kolejny zdąży wywrócić się do góry nogami. Dzisiaj interesujące i perspektywiczne kierunki już przestaną istnieć, albo miejsca pracy będą już obłożone. Praktycznie, nie znam w moim otoczeniu  ludzi, którzy pracują w wyuczonym zawodzie.

3. Studia nie dadzą Ci pracy.

Oczywiście, istnieje taka możliwość, że jako wybitny student już podczas studiów zaczniesz pracę, w dodatku w branży. Jeśli będziesz epicko zdolny być może nawet jakiś pracodawca będzie się o Ciebie starał. W praktyce jednak – jeśli pójdziesz od razu do pracy, efekt będzie taki sam. Zdobędziesz doświadczenie, które przyda Ci się później. Jeśli otrzymasz wysoki tytuł naukowy, następnego dnia nie otrzymasz oferty pracy. Będziesz musiał się o nią starać. Tak, jak każdy inny człowiek. Tak samo, jak ten, który studiów nie ma. „Papier” ma wartość. A doświadczenie w pracy ma ogromną wartość.

4. Studia nie dadzą Ci praktyki.

Na potrzeby tego artykułu poprosiłem kilku znajomych o informację, czego praktycznego nauczyli się na studiach. Większość odpowiedzi brzmiała: „Owszem miałem praktyki na studiach. Zazwyczaj sprzątałem. Albo przyglądałem się jak pracują inni. Czasem dostałem coś drobnego do zrobienia”. Praktykę da Ci tylko… praktyka. Ciężka praca.

5. Studia nie dadzą Ci doświadczenia

Te 5 lat, to wyłącznie przedłużenie dzieciństwa. Realia studiów w Polsce to przede wszystkim uczenie teorii. Oczywiście, spotkasz wielu ciekawych ludzi. Ale równie ciekawych ludzi, często z ciekawszymi doświadczeniami, poznasz zwiedzając świat. Albo pracując. Pozostaje tylko kwestia Twojej otwartej głowy! Czasem pojawia się mit, że na studiach poznasz ludzi znacznie bardziej wykształconych, od których możesz się uczyć. To prawda. Pod warunkiem, że nie jest to profesor, który od 30 lat uczy dokładnie tego samego, w ten sam sposób, nie siląc się nawet na znalezienie nowych informacji. Tych prawdziwych, naprawdę ciekawych nauczycieli poznasz poza murami szkoły. Szukaj na TEDx, czy konferencjach branżowych/naukowych.

6. Studia nie dadzą Ci pieniędzy.

A nawet sporo ich zabiorą. Studia dzienne nie są bezpłatne. Nawet ze sporą pomocą rodziców, musisz opłacić rachunki, opłacić mieszkanie, zarobić na przyjemności. Jeśli pójdziesz na studia zaoczne – przyszykuj się na ogromny wydatek finansowy. Kredyt? Jestem ogromnym przeciwnikiem zadłużania się na tego typu cele. Podjęcie takiej decyzji może Cię ograniczać przez następne kilka lat i generować ogromną liczbę problemów. Nie liczyłbym też na to, że w krótkim czasie studia zwrócą Ci się finansowo.

7. Studia nie dadzą Ci „papierka”

Tzn. dadzą. Ale nie będzie on zbyt wiele warty. Podczas rozmów kwalifikacyjnych będziesz pytany o doświadczenie, praktykę. Na rynek pracy razem z Tobą trafiają setki osób, kończące podobny kierunek.  Jakieś 5 lat temu pracowałem w pewnym callcenter, jako trener. Zaskakiwało mnie, jak wielkie wymagania mają ludzie po studiach. Tylko dlatego, że poświęcili kilka lat nauce. Niestety w większości przypadków, ludzie po: zarządzaniu, marketingu, socjologii czy psychologii, kompletnie nie nadawali się do współpracy. Ponadto, zazwyczaj wymagali od przełożonych innego traktowania (bo mają papierek). Niemal w każdym przypadku kompletnie nie potrafili zastosować zdobytej wiedzy w praktyce. A możliwości przecież są ogromne. Od lat interesuje mnie i fascynuje psychologia ludzi. Tego, jak słowa potrafią zmienić czyjeś życie. Przez krótką rozmowę, można doprowadzić człowieka prawie do stanu ekstazy, albo równie dobrze doprowadzić do płaczu. W handlu można umiejętnie zaproponować klientowi produkt w taki sposób, aby kupił, choć wcale nie planował lub w ogóle nie zamierzał posiadać określonego produktu. Choć ooby, które ukończyły kierunkowe studia, zdawały one sobie sprawę z tych mechanizmów, niestety nie potrafiły ich zastosować w praktyce.

8. Studia nie nauczą Cię myśleć

Ciężka praca i chęć nauki już tak. Studia, w opinii moich najbliższych, którzy posiadają tytuły naukowe, to zazwyczaj nauka w celu zdania egzaminu. O wiele praktyczniejsze jest rozwiązywanie prawdziwych problemów, w życiu codzienny i faktyczne poświęcenie się pasji i nauce.

 

A może jednak warto iść na studia?

Jak wspomniałem wcześniej, od każdej reguły są wyjątki. Uważam, że jeśli młody człowiek jest kompletnie zagrzany, jakąś określoną dziedziną wiedzy technicznej (np. robotyką czy fizyką) i ma realne perspektywy pracy, to warto pomyśleć o takich kierunkach. Ale dotyczy to zaledwie kilku kierunków, tych najbardziej praktycznych, gdzie zwyczajnie potrzebujesz określonych uprawnień, jak np. fizjoterapia, medycyna, prawo, itp.

Jest jeszcze jedna sytuacja, kiedy warto iść na studia. Takie było moje założenie i zachęcam Cię do podobnego podejścia do tematu. Nie udałem się na studia, mimo niemałej presji otoczenia. Postanowiłem, że jeśli zdarzy się taka sytuacja, że mój pracodawca powie coś w stylu:

„Mógłbym Ci płacić znacznie więcej, gdybyś posiadał odpowiednio udokumentowane kompetencję. Po prostu wymagam od Ciebie studiów wyższych, aby dać Ci awans”.

Wierzcie, tego samego dnia już udałbym się do jakiejś uczelni, aby zapisać się na określony kierunek. Póki co, taka sytuacja się nie wydarzyła i tylko raz robiłem dodatkowy kurs „dla papierka” właśnie. Jego ukończenie zajęło mi dwa tygodnie. I posiadałem podobne uprawnienia, jak osoby po 3 latach studiów.

Ostatnia sytuacja, w której warto iść na studia. Masz bardzo bogatych rodziców, którzy z przyjemnością fundują Ci wszystkie przyjemności, na które w innej sytuacji, musiałbyś zarobić sam. Masz dużo wolnego czasu, nie musisz się nigdzie spieszyć. Prawdopodobnie będziesz pracował w firmie rodzinnej, a w końcu ją przejmiesz. W tej sytuacji… Ciesz się życiem, poznawaj ludzi, zwiedzaj. 🙂

 

A jakie jest Twoje zdanie? Warto studiować?

Sądzę, że może Ci się też spodobać:

  • W większości zgadzam się z Twoimi wnioskami poza jednym kluczowym – wg mnie warto studiować. Patrzę z perspektywy osoby studiującej która finalnie nie obroniła dyplomu. Studnia nie dadzą pracy ani praktyki ale poszerzają horyzonty, rozwijają możliwości, budują umiejętności pracy w grupie i dają znajomości na przyszłość. Tak to praca nas rozwija i daje umiejętności praktyczne, ale z punktu widzenia pracodawcy osoba bez studiów a osoba studiująca cokolwiek ma inne umiejętności pracy i inną szybkość przyswajania nowej wiedzy dotyczącej stanowiska. Więc wybierajcie mądrze to co może Wam się przydać w przyszłości, studiujcie i pracujcie jednocześnie.

    • Michał

      Uważam, że studia rozwijają wyłącznie w ograniczonym zakresie. Biorąc udział w konferencjach, poznając ludzi na różnych szczeblach, pracując w Polsce i za granicą, jestem wstanie się założyć, że mam więcej kontaktów, i znajomości, oraz doświadczenia niż studenci. Studia oczywiście wymuszają umiejętność szybkiego uczenia się i… jeszcze szybszego zapominania.

  • To co napisałeś jest bliskie moim poglądom, ale oprócz kwestii awansu poruszony jeszcze wszystkie branże związane w jakiś sposób z ministerstwami i urzędami. Tam pracowników pracodawca rozpoznaje właśnie po papierku, niezależnie od tego co potrafią.

    • Michał

      Ok, z tym się zgodzę w pewnym sensie. To trochę właśnie jak z medycyną czy prawem. We wszystkich tych przypadkach musisz skończyć studia żeby mieć odpowiednie uprawnienia. Z drugiej strony… bez znajomości w branży (rodzina itp) raczej i tak nie osiągniesz sukcesu zawodowego na duża skalę. Podobnie wydaje mi się, jest w polityce – cóż z tego że skończysz politykę społeczną czy też stosunki międzynarodowe, jeśli nie znajdziesz pracy…

  • Zdecydowanie potwierdzam. Jeśli masz do wyboru pójść na studia lub poświęcić 5 lat na praktykę i zdobywanie wiedzy teoretycznej motywowane realnymi, samodzielnie napotykanymi problemami, to postaw na to drugie. Ja studiowałem parę lat. Licencjat mam, magisterkę zacząłem pisać, ale stwierdziłem, że szkoda na to czasu, bo będzie to już walka o sam papierek. Od czasu jak odszedłem z uczelni nikt mnie nie zapytał o wykształcenie, a z powodzeniem rozwijam się w swojej dziedzinie.

    • Michał

      A z tego co słyszałem idzie Ci świetnie 🙂

      Zresztą internet pełen jest opowieści o tym jak „najwięksi” rzucali studia – kilka przykładów z brzegu – Bill Gates, Sean Parker, Steve Jobs, Biz Stone, Mark Zuckerberg itd

  • Karol

    Właściwie ze wszystkim się zgadzam, jednak studia mają jedną bardzo ważną zaletę – przebywa się w środowisku ludzi o podobnych celach i ambicjach, a to stymuluje do rozwoju.

    • Michał

      Z jednej strony masz rację – z drugiej strony natychmiast znajdę Ci kilkadziesiąt miejsc gdzie oprócz świetnego środowiska zyskasz też o wiele więcej – począwszy od kasy albo praktycznego doświadczenia…

  • soapineye

    Bardzo prymitywny artykuł. Z jednej strony studia humanistyczne nigdy nie dawały pracy, lecz rozwój samego siebie, szerszy horyzont na świat już tak. Studia nie są szkołą zawodową, mają – nie uczyć zawodu, a uwrażliwiać na dyscyplinę, świat itp.

    • Dlaczego uważasz, że jest on prymitywny? Wielu bardzo znanych ludzi odradza studia, spójrz chociażby na różne TEDx. Teoria brzmi pięknie. Uwrażliwiać. Poszerzać horyzonty. Studia mają rozwijać. Ale uważam, że o wiele więcej można osiągnąć samodzielną pracą, lub współpracą z kimś kogo uznajemy za autorytet. Nauczyłem się bardzo dużo od ludzi których cenie. Od metodologii pracy (GTD), przez zarządzanie dużymi zespołami i projektami, po umiejętność samego uczenia się. Na studiach zdobywałbym tą wiedzę znacznie dłużej. Osoba ambitna nie potrzebuje studiów. Spójrz na wielkich tego świata! Większość milionerów nie ma wyższych studiów!

  • Byłam na studiach, które rzuciłam po roku. Nie żałuję. Spełniam się w mojej pracy marzeń. Wszystko, co osiągnęłam w życiu zawdzięczam wyłącznie swojej ciężkiej pracy 🙂 Bardzo wartościowy tekst, z którym zgadzam się w 100 %!

    • Świetnie! Udostępnij go dalej swoim znajomym. Studia nie są nam niezbędne do przeżycia!

      • Na pewno go polecę w moim nowym cyklu na blogu 🙂

        • Świetnie 🙂 Czekam z niecierpliwością 🙂

    • A co robisz?

      • Piszę, czyli to, co zawsze kochałam 🙂

        • Pawel Zabicki

          Ale piszesz tylko na bloga, czy gdzieś jeszcze, w jakiejś innej formie?

  • zpopk

    Ja się na srudiach nauczyłam mnóstwa rzeczy które zmieniły moje postrzeganie świata i dały mi umiejętności bardzo przydatne w pracy. Do tego uważam że.właśnie dzięki studiom mam zaplecze które pozwala mi dyskutować na wyższym poziomie o świecie w którym żyje.

    • Jesteś wstanie wskazać jakieś konkretne przykłady czego się nauczyłaś, a czego nie mogła byś zdobyć samodzielnie w często dużo łatwiejszy i szybszy sposób?

      Dlaczego studia miałyby dawać wyższy poziom? No i strategiczne pytanie… czy potrzebujemy dyskusji na wyższym poziomie?

      • zpopk

        Tak – krytycznego myślenia, które powstawało w trakcie pracy nad tekstem, z osobami posiadającymi odpowiednie kompetencje. pewnych imiejetności z zakresu krytyki historycznej która wymaga odpowiednich dyskusji z odpowiednimi osobami. Dzięki socjologii poznałam teorie społeczne i pewne zagadnienia które pozwalają mi inaczej widzieć świat. I tak świat jest coraz bardziej skomplikowany, musimy umieć o nim mówić. Inaczej jesteśmy zdani na rozsądek innych ludzi albo na populizm.

      • Madix

        W pigułce wiedza na temat tego, jak się wytwarza oprogramowanie, której sama najprawdopodobniej nie potrafiłabym znaleźć w Internecie na wystarczająco ogólnym dla laika poziomie.

        Znaczenie etapu analizy i zbierania wymagań, ogólnie planowania przed rozpoczęciem wytwarzania oprogramowania – z tego nie zdaje sobie sprawy większość programistów-praktyków, a to ogromny błąd, bo potem tworzą produkty, które wcale nie spełniają oczekiwań klienta i winę za to przerzucają na klienta właśnie.

        Historia rozwoju technologii informatycznych z odpowiednim usystematyzowaniem poszczególnych dziedzin, tzn. co się najpowszechniej stosuje i dlaczego właśnie to, co zaś odchodzi do lamusa i z jakich powodów, dlaczego mimo oczywistych wad pewne rozwiązania są tak popularne, a te lepsze są bardziej niszowe.

        Znaczenie poszczególnych dziedzin informatyki, ich miejsce na rynku, ogólnie podział, zarówno podział w stylu cykl wytwarzania oprogramowania, jak i podział architektoniczny – z jakich elementów składa się system informatyczny, z jakich może się składać.

        Porządne podstawy elektrotechniki, a następnie w trakcie cyklu kształcenie ukazanie na praktycznych przykładach, jakie reperkusje w systemach informatycznych niesie za sobą wykorzystanie konkretnie takich, a nie innych rozwiązań.

        To nie są rzeczy proste do wygooglania. Sporo jest w sieci artykułów specjalistycznych, ale laik który nawet nie wie, czego szukać, będzie miał problem z przejściem od ogółu do szczegółu – utonie w zalewie informacji.

        Studia genialnie systematyzują posiadaną już wiedzę i pokazuję, gdzie i pod jakimi hasłami szukać tej, której potrzebujemy – reszta już należy do nas.

        Ludzie bez studiów tego nie pojmą. Ci, którzy tylko udawali, że studiują, także nie. Ja sama dopiero na II roku studiów pojęłam, dlaczego zaczynaliśmy od takich, a nie innych przedmiotów – na początku wydawały mi się one bezsensowne i zbyteczne, a potem okazały się nieodzownymi podstawami.

        Na moich studiach zaliczenie wielu przedmiotów odbywało się w formie projektowej, tzn. – aby zaliczyć, należało np. napisać grę, stworzyć bazę danych, zaimplementować funkcję szyfrującą, napisać sterownik windy itd. itp. Oczywiście projekt to tylko mała część (do zrobienia i nauczenia było dużo więcej), ale za to najciekawsza. W ich wykonaniu mniej lub bardziej pomagali prowadzący – niektórzy naprawdę albo prowadzili za rączkę, albo byli w stanie sensownie pomóc, kiedy ktoś utknął. Inni zapewniali tylko dokumentację i teorię, ale przy jasno sprecyzowanym celu i goniącym deadlineie i tak uczyłam się bardzo szybko na własną rękę, a ponadto nauczyłam się stawiać na efektywność, szukać rozwiązań i informacji na własną rękę, nie bać się prosić o pomoc.

        Studia były dla mnie nie tylko szkołą warsztatu, ale i szkołą życia. Nigdzie nie miałabym okazji zrealizowania tak różnorodnych projektów, jak na studiach. Praca to banał w porównaniu ze studiami, które świetnie mnie do niej przygotowały, bo czym różni się wykonanie samodzielnie projektu, który zleci szef od tego, który zleci wykładowca? Tylko tym, że w pracy pracujesz na mniejszym zbiorze technologii, który znasz coraz lepiej, a na studiach przy każdym nowym projekcie jesteś rzucany na głęboką wodę, w której musisz się nauczyć szybko pływać – niemniej jednak to hartuje niesamowicie i bardzo pomaga wykazywać się potem samodzielnością i inicjatywą w pracy.

        Nie powinieneś wypowiadać się na temat, o którym nie masz większego pojęcia. Skoro nie poszedłeś nawet na studia, to nie wiesz, co one dają i ile się tam można nauczyć.

        Na pocieszenie – podobno faktycznie aby nauczyć się czegoś konkretnego, trzeba pójść na jedną z lepszych polskich uczelni, bo te najgorsze nie nauczą nic konkretnego. Wiem też, że nawet na uczelniach bardzo dobrych są takie kierunki, na których nie robi się nic konkretnego i jest to ewidentna wina kadry i wyposażenia. Wiem też jednak, że sporo zależy od studenta, bo po swoich studiach także widzę, że niektórzy mocno się ślizgają, byle przebrnąć, i wiedzy nie wynieśli z nich zbyt wiele.

        Ogólnie pewnie będziesz miał rację w przypadku bardzo wielu kierunków i studiów, ale jednak jak się pójdzie na studia do jednej z lepszej uczelni (niekoniecznie naj-, najlepszej – wystarczy po prostu dobra) to czuć różnicę i ja z kolei mam w swoim otoczeniu tylko takich ludzi, którzy już w trakcie studiów mają pracę w branży (której nie zdobyliby bez studiów) i szczerze – większość nie jest jakaś wybitna, po prostu dobrze studia wybrali.

        • Dzięki za taki obszerny komentarz. Artykuł miał też na celu udowodnić że… Na studia nie trzeba iść zaraz po szkole średniej. A co jeśli programowanie jednak mnie niekreci? Że to nie to? Jesteś kilka lat w plecy nie wspominając o kosztach.

          Uważam że lepiej sprawdzić się na rynku pracy zobaczyć co Cie kręci. Bo na studia w teorii wrócić można zawsze

          • Madix

            To akurat jest święta prawda 🙂

            Niemniej osobiście uważam, że zamiast czekać ze studiami, lepiej jest po prostu wcześniej pójść do pracy. Nawet jeśli nie uda się ostatecznie zdobyć zatrudnienia, to samo rozejrzenie się po rynku z perspektywy poszukującego pracy daje ogromnie dużo (a raczej obala bardzo dużo mitów na temat tego, jak ten rynek wygląda).

            Dodatkowo pierwsze zawodowe doświadczenia są nieocenione w kontekście weryfikacji tego, co faktycznie chcielibyśmy zawodowo wykonywać, a co nie, co powinniśmy (bo mamy do tego predyspozycje), a co nie.

            Przykładowo: inaczej jest siedzieć w domu i teoretyzować, jakim to się będzie świetnym finansistą, a inaczej zwyczajnie zatrudnić się jako asystent księgowego, zobaczyć, jak wygląda praca i wtedy faktycznie stwierdzić, czy dłubanie w cyferkach nas pociąga, czy nie 🙂

            Kiedy skończyłam 18 lat zaczęłam poszukiwanie legalnej pracy. W klasie maturalnej pracowałam na pół etatu w call center – niesamowicie dużo mi to dało. Nabyłam umiejętności sprzedażowe, które kilka lat później były atutem przy szukaniu kolejnej pracy. Pokonałam nieśmiałość, zdobyłam pewność siebie, dowiedziałam się, jak wyglądają procesy rekrutacyjne i praca w dużym korpo, nauczyłam się szukać pracy i organizować sobie czas, odłożyłam kapitał. Ponadto dowiedziałam się, że lubię i umiem pracować z ludźmi, ale też potrzebuję pracy, której efekty są dobrze określone i mierzalne, a także takiej, której wykonywanie angażuje też logiczną półkulę mózgu.

            To samo można zrobić w trakcie gap year, ale mając status studenta łatwiej o pracę, w dodatku nie traci się zniżek, ubezpieczenia ani świadczeń (alimenty, renta), jeśli ktoś posiada. W dodatku ukończone studia – choćby gównostudia – to +8 lat do stażu pracy, możliwość otrzymania stypendium socjalnego i taniego zakwaterowania, czyli ogromna szansa dla ludzi z małych miejscowości, w których ciężko o pracę.

            Uwzględniając te wszystkie czynniki to IMO warto pójść na studia, ale nie traktować ich tak super poważnie, mieć też świadomość tego, że są one raczej środkiem do celu, aniżeli celem samym w sobie i warto sprecyzować sobie ten cel i to, czego od studiów oczekujemy bardzo jasno. Warto też pamiętać, że ten wyznaczony na początku cel zapewne się zmieni – i to bardziej „na pewno” niż „może” – warto więc stawiać na elastyczne, wszechstronne opcje, aniżeli wybierać już od początku bardzo wąską ścieżkę rozwoju, dać sobie możliwość wyboru i prawo do zmiany zamiast fiksować się na jedną opcję.

            Warto też pamiętać by nie brnąć ślepo w ślepy zaułek i jeśli zorientujemy się, że przy wyborze studiów popełniliśmy błąd – wziąć to na klatę, postawić się dziadkom / rodzinie, zastanowić się nad naszymi życiowymi priorytetami / celami podjąć dojrzałą decyzję… Popełniać błędy to nic złego – gorzej w tych błędach uparcie trwać udając, że wcale błędem nie były. Sama źle wybrałam pierwszy kierunek studiów i wcale się tego nie wstydzę, a decyzja o zmianie kierunku studiów była najlepszą w moim życiu. Rodzice oczywiście załamywali ręce „ojezubozusicku, rok w plecy, życie zmarnowane i skreślone” ale to jest takie pierdzielenie i nieprawda, że teraz z perspektywy czasu się z tego mocno śmieję, chociaż oczywiście w trakcie podejmowania decyzji tak zabawnie nie było 🙂 Zły wybór pierwszego kierunku też mnie dużo nauczył – to wcale nie był czas zmarnowany – być może by był, gdybym tam została 😉

            Ogólnie dobrze, że napisałeś takiego posta, bo to dobra kontra do często chorej presji, jaką wywiera rodzina na – nie oszukujmy się – dzieci. W ogóle nie ukończyć studiów to też nic złego, i bez nich można sobie jak najbardziej w życiu poradzić – w tej materii warto akurat warto podchodzić z dużym sceptycyzmem do tego, co mówią nam rodzice, szczególnie, jeśli sami studiów nie skończyli… Dla przeciętnego młodego człowieka jest jednak szereg powodów, dla których warto pójść na studia nawet, jeśli nie mamy zamiaru ich ukończyć – tylko należy samemu te powody znaleźć, rozumieć i w nie wierzyć, a nie pozwolić sobie narzucić cudze zdanie w tak istotnej kwestii… Jeśli ktoś nie jest w stanie uwolnić się od gadania rodziny na tyle, by nabrać odrobiny potrzebnego do podjęcia takiej decyzji dystansu to wtedy też warto zrobić przerwę, a decyzję odwlec, by była w pełni samodzielna i świadoma.

          • Dokładnie to miałem na myśli pisząc ten artykuł – brak studiów to nie koniec świata – często właśnie pierwsza praca daje nam więcej niż rok czy dwa studiów. Bardzo mocno weryfikuje poglądy i doświadczenie – zaczynałem podobnie jak Ty – od pracy w callcenter – ogrom doświadczenia, które tam nabyłem – żaden studia chyba tego nie dadzą 🙂

          • Filip

            Do Madix.
            To musiałaś iść na studia żeby dowiedzieć się rzeczy które są w książkach i internecie?
            Bez przesady, że bez studiów nie znalazłabyś tej wiedzy i nie usystematyzowałabyś jej. No to źle o Tobie w takim razie świadczy.
            I nie pie…… głupot że na studiach robisz bardziej skomplikowane projekty niż w pracy. Sam skończyłem kierunek techniczny (budownictwo) i oceniam to źle.
            Człowiek trafia na budowę lub do biura, a tam praca nie wygląda jak na studiach.
            Ok może ma się jakąś wiedzę gdzieś po 2-3 roku, no ale to nie jest wiedza zamknięta tylko w murach uczelni, wprost przeciwnie. I ku woli ścisłości nie da się być projektantem czy kierownikiem bez studiów, więc są potrzebne, ale z autopsji widzę że 90-95% wiedzy zdobywałem sam.
            Więc w IT jest jeszcze łatwiej zostać świetnych nie kończąc żadnych studiów, bo środowisko pracy to komputer + jakieś elementy do ćwiczenia elektroniki.
            Żaden wybitny specjalista nie został nim bo na uczelni go tego nauczyli, tylko robił to po godzinach z pasji.

    • Pawel Zabicki

      Jakie studia skończyłaś?

  • Jej, ja od 6 roku życia wiedziałam, na jaką uczelnie wyższą pójdę. Kocham moje studia, chociaż marudzę na nie codziennie, to jestem w 7 niebie kiedy dzieje się coś ciekawego. I piszę ten komentarz mimo, że nie zdałam dziś egzaminu jednym punktem, to nadal kocham te studia. I mogę nie spać przez tydzień i żyć na kofeinowych palpitacjach to i tak kocham te studia. Kocham zdobywać wiedzę, kocham wstawać na zajęcia, kocham siedzieć i grzebać w modelach z gipsu. I wszystkie punkty tego wpisu się u mnie nie sprawdzają. Współczuje wszystkim, którym studia nie dają okazji do podskakiwania w górę przez pół dnia, kiedy zrobiło się coś nowego. Bo to jest naprawdę super jak się wbiega do mieszkania i krzyczy:o booooooruuuu jestem mistrzem wiertłaaaaaaaaaaa, wypełniłam pierwszego prawdziwego zęba, na prawdziwym pacjencie, nikt nic za mnie nie robiiiiiił i dr powiedziała, że bardzo ładnie wyszłooooooooooooooooooooooooooo. (ps nie wiem co się będzie działo po pierwszej ekstrakcji, oby pacjent nie był świadkiem nadmiernej ekscytacji).

    • no to powiedz co studiujesz! 🙂

      • To jednoznacznie wynika z mojej wypowiedzi 😉

        • ale dentyści mają jakąś specjalizację? jak to wygląda? 🙂

          • Żeby zostać lekarzem dentystą trzeba iść na UM na kierunek lekarsko-dentystyczny, nie ma żadnych specjalności, wszyscy uczą się tego samego i zdają ten sam egzamin państwowy. Później można ew. iść na specjalizację.

          • fajnie.
            a jak z pracą po? praca u kogoś czy własny zakład? Masz jakiś plan? Wiesz już jak wygląda temat z NFZ itp?

          • Mam nadzieję nigdy nie mieć do czynienia z NFZtem, tylko złapać jakąś posadę w prywatnej przychodni. Własny gabinet kosztuje takie pieniądze, że może na starość :p Ale to oczywiście moje myślenie życzeniowe, życie zweryfikuje to jeszcze 100 razy.

    • Filip

      Zawód stomatologa wymaga takich studiów i egzaminu końcowego + stażu. OK.
      Ale wyobraź sobie że mogłabyś to robić bez studiów. Pracując jako asystent lekarza-stomatologa i zdobywać wiedzę i doświadczenie u niego + wiedzę z książek o którą nie trudno.
      Nie wmówisz mi że 100% przedmiotów Ci się do czegoś przyda, nie mówię że to zła droga, ale w praktyce może 70 przedmiotów ze studiów wykorzystujesz w przyszłości, a czas ucieka.
      To tylko abstrakcyjna hipoteza, ale czy nadal pchałabyś się na studia?

  • Studia były dla mnie kontynuacją tego co robiłem w LO, choć po nich nie łatwo było znaleźć pracę. A teraz oprócz pracy także pisze bloga. 😉

    • a co to za studia? Co konkretnie robisz?

      • Skończyłem AWF i uczę w szkole dzieciaki samoobrony oraz pierwszej pomocy . 😉

        • Świetnie – w takim razie powodzenia (a dobrze można na tym zarobić?)

          • A czy nauczyciele są zadowoleni ze swoich stawek? 😉

            Ważniejsza jest chyba satysfakcja, bo czasami to orka na bardzo kamienistym „polu”. Jednak gdy dowiadujesz się, że Twój uczeń uratował komuś życie, udzielając prawidłowo pomocy przy wypadku drogowym lub innym zdarzeniu gdzie były ofiary (miałem już tak kilka razy) to wiesz, że jest sens pakować w nich tę wiedzę, choć czasami odbywa się to bardzo opornie.

  • Student

    Jestem studentem 6 semestru Mechaniki i Budowy Maszyn na specjalności Technika Tworzyw Polimerowych.
    2. Kierunek na którym jestem jak najbardziej da mi pracę, bo już teraz mogę przebierać w ofertach, jest to branża bardzo szybko się rozwijająca, w której brakuje ludzi do pracy.
    3. Oczywiście, że studia dadzą mi pracę, uczelnia ma podpisaną umowę z klastrem przemysłowym, z którego firmy werbują studentów.
    4. Laboratoria mamy wyposażone w sprzęt warty grube miliony. Cały czas pracujemy na tym sprzęcie, co więcej jest to sprzęt, którego używa się w większości firm.
    5. Studia nie dadzą mi doświadczenia, to prawda- ale dadzą mi możliwość, żeby później je zdobywać w dobrej pracy.
    6. Coś kosztem czegoś
    7. Oj dadzą papierek 😉 Bez niego można zapomnieć o awansowaniu na stanowisko kierownicze w przyszłości, tam wymagane jest wyższe wykształcenie.
    8. Studia naucza myśleć. Nauczą kombinować, rozwiązywać problemy małym nakładem sił, czyli rzeczy które są później wymagane w pracy.

    Pewnie, że można próbować prowadzić swoją firmę, co wiąże się jednak z większym stresem. Można sobie też „łapać” jakieś poboczne zlecenia, które jednorazowo dają duże zastrzyki gotówki. Niektórzy ludzie wolą jednak pracę od godziny A do B, powrót do domu i spędzanie czasu z rodziną. Możliwość planowania wyjazdów, bo nic akurat nie wypadnie w firmie. Możliwość planowania wydatków, bo dochód jest zawsze taki sam, niezależnie od tego czy firma ma lepszy, czy gorszy miesiąc.

    • Świetnie! Nie wiem czy zwróciłeś uwagę ale pod koniec artykuły wspominałem dokładnie o takich kierunkach jak Twoje – ściśle techniczne lub dające uprawnienia są ok.

      Pozostaje oczywiście trudne zagadnienie pod tytułem czy odnajdziesz się na rynku pracy po skończeniu studiów tzn czy wciąż będzie Cię to kręcić, interesować i czy będziesz chciał w tym zawodzie pracować – ale jeśli tak, to super, takie techniczne studia są najbardziej dobre!

  • majkie

    Powiedzmy sobie szczerze że nie każdy może być biznesmenem, bo potrzebni są ludzie którzy pracują .na co dzień ułatwiając życie tym co zarabiają więcej . Ja akurat mam duszę biznesmena i z niskim kapitałem bootstrapuje 😉 Np koleżanka po pielęgniarstwie na Akademii Polonijnej w Częstochowie obrała inną drogę – wyjechała do Skandynawii i z zarobków tam po jakimś roku będzie miała z 1 mln zdolności kredytowej. Jeśli nie postanowi „zainwestować” we własny dom tylko w nieruchomości na wynajem to przed 40 będzie mogła iść emeryturę .

    • To prawda – część moich znajomych zrobiła podobnie. Siedzą w USA, albo w Szkocji. Jak na polskie warunki zarabiają bardzo dużo. Więc kupuli po 2,3 mieszkania lub domy w Polsce – planują za 4-10 lat wrócić i tak naprawdę mając kilka mieszkań już ze spłaconym kredytem raczej nie będą musieli się martwić skąd brać kasę na przyjemności na stare lata.

  • Kasia S

    Ciekawy artykuł, jednak nie do końca się zgodzę z jego przesłaniem. Wiem po sobie, że studia uczą wiele i uświadamiają, jakich wyborów w przyszłości należy unikać. Czy studia to czas przedłużonego dzieciństwa? I to zostało napisane w kontekście kraju, w którym niemal 80% studenótw pracuje! Kończyłam uczelnię niepubliczną SAN w Łodzi, a jednocześnie podbijałam świat studenckiej pracy na 3/4 etatu. To była prawdziwa szkola życia. Studia to jedyny czas, kiedy możecie aż tak dogłębnie poświęcać się swojej pasji – oczywiście jeżeli wybierzecie fascynujący Was kierunek.

  • Tak, TAK!!! Chciałam napisać taki artykuł, myślę dokładnie tak samo i mam podobne doświadczenia do Twoich. Piona!

    • Michał Talarek

      Proszę argument

  • NoIcoTeraz

    Jestem w połowie trzeciego roku studiów. I poważnie myślę o tym żeby to rzucic, zacząć pracować, zarabiac na siebie i jednocześnie samodzielnie podnosic swoje kwalifikacje, wykorzystując częściowo zarobione pieniądze. Studiuję już 5 lat, każdy rok poprawiałam. I tak się zastanawiam, czy to przypadek, czy gdzieś moja podświadomość jednak mi mówi ze nie chce studiować, że nie muszę tego robić? Ten miesiąc będzie kluczowy dla tego co wybiorę, i naprawdę się waham, mimo że jestem myśli że naprawdę nie potrzebuję tego papierka, że bez kroczenia za tą ścieżką którą wydeptała mi rodzina typu „nauka to do potęgi klucz”, dam lepiej radę niż wszystkim się wydaje. I co teraz?

  • Bartosz

    Wydaje mi się, że trzeba sobie po prostu zadać bardzo proste pytanie: Czy to co chcę studiować da mi konkretną pracę za godziwe zarobki? Ale weź to przetłumacz 19-nastolatkowi… 😉
    Po swoich 5ciu latach budownictwa miałem poważne wątpliwości czy to wszystko miało sens widząc, że koparkowy zarabia 5 razy tyle co ja i ma 5 razy mniej stresującą pracę. Przez następne 5 lat jednak ciężko pracowałem, dużo się uczyłem i z perspektywy czasu widzę, że spokojnie dało się odrobić ten ‚stracony czas’. Bo powiedzmy sobie szczerze te 5 lat studiów to głównie były balangi, sciąganie na egzaminach, od czasu do czasu i w wakacje bylejaka praca dorywcza. Reasumując – zero praktycznych umiejętności na koniec 🙂
    Ale teraz są już studia dwupoziomowe więc myślę, że warto jednak zaryzykować. Te 3 lata dla ‚papierka’ to na pewno nie jest taki okres, którego nie dałoby się nadrobić w przyszłości.

  • Michał Musiałowicz

    Widzę autorze, że ma kompleks małego penisa, więc postaram się ci wyjaśnić kilka rzeczy:

    1. Jeśli chodzi ci osoby, które poszły do liceum z myślą „teraz nie myślę o studiach – potem się zobaczy” to jasne. Jednak ludzie chodzący do liceum bardzo często mają już plan na życie i wiedzą w jakiej branży będą pracować. Ja od zawsze wiedziałem, że chce iść na matematykę i nie zmienię zdania z dnia na dzień.
    2. Rozumiem, że studia matematyczne z informatyką nie dadzą mi pracy. No tak. Zrywam studia lecę do zawodówki!
    3. Nic ci nie da pracy, tylko kwalifikacje. Pójście do technikum czy zawodówki też ci nie gwarantują zawodu.
    4. Na wielu studiach są praktyki i to nie takie jakie tam wymieniłeś. Jeśli ktoś kto np. studiuje informatykę, a na swoich praktykach myje podłogę to chyba widocznie coś jest nie tak, hmm?
    5. Praktyki czyli praca daje ci doświadczenie, więc ten punkt to chyba dałeś tu tylko po to by był, bo odnosi się on niemal w 100% do punktu 4.
    6. Technikum i zawodówka też ci ich nie dadzą tylko praca, hmm?
    7. Każdy gdzieś praktyki zaczyna. Pracuje na stażu. Ja nie oczekuję, że wraz ze skończeniem moich studiów będę zarabiał kokosy i od razu będzie wszystko okej. Jak w każdym zawodzie. Wszystko polowi, aż do celu.
    8. Ciężka nauka na studiach to chyba podstawa. Egzamin to jedynie potwierdzenie tego, że ciężko się uczyłeś.

    Podsumowując, uważam, że wiele studentów wyobraża sobie nie wiadomo co, ale większość rzeczy, które ty napisałeś tutaj żeby po prostu były, a nie odnoszą się często do realiów. Ogromne ilości ludzi w Polsce i na całym świecie idzie na studia i co? Każdy z nich lub nawet większość prauje na kasie w Tesco? Obiektywności trochę by nie zaszkodziło 😉

  • Sztuka polega na tym aby nie przestać się uczyć… 🙂 Tylko nie koniecznie wracać w mury szkolne

  • Kamil

    A jakieś rady dla aspołecznej osoby ? Trochę słabo bo osobowość unikającą ma mniej niż 1% ludzi a to naprawdę nie pozwala na kontakty społeczne – w większości przypadków jest to niemożliwe bo budzi skrajnie złe emocje, stres, co pociąga za sobą mobbing etc. Dla takich osób totolotek to chyba jedyne rozwiązanie… Firma to pieniądze lub kredyt + dobre lokum – bez tego to szukaj pan klientów… Mówi się dużo o allegro etc. ale ile osób osiąga w tym sukces a ile pozostaje na lodzie ? Naprawdę jeśli nie idzie się na początku po trupach, nie naciąga się etc to klientów i popularności się mieć nie będzie.

    • Nie zgodzę się w szczególności z końcówką – po trupach i naciągając klientów. To PRL-owy mit i kłamstwo. To chodzenie na skróty, które może wydawać się ciekawą alternatywą ale w praktyce zawsze generuje jeszcze większe problemy. Poczytaj na różnych blogach – freelancerzy pracują zdalnie z różnymi problemami. Znam osoby z silną depresją, dwubiegunowością, na wózkach czy z wieloma innymi ograniczeniami. Mogą spokojnie pracować przez internet – kwestia znalezienia niszy, która im odpowiada i odpowiedniej perspektywy czasowej. IMO dla osoby aspołecznej najciekawsze może wydawać się pójście w kierunku programowania 🙂 W większości przypadków można pracować zdalnie – a nawet na etacie programiści mają otoczkę osób niedotykalnych. Im się po prostu nie przeszkadza bo każda ich minuta jest bardzo wartościowa 🙂

  • Domagalski Janusz

    Wcale nie jesto głupie. Zobaczcie tutaj – http://www.gowork.pl/praca/poznan;l jakie zawody teraz są w cenie? Mechanik, slusarz itd czyli po zecie. A mgr juz tyle nie potrzebują, jest przesyt. Teraz liczą się specjaliści.

  • Jack

    Ok, wszystko pięknie, ruszaj w świat – do Anglii na zmywak? Nie widzę innej perspektywy dla osoby bez umiejętności i PIENIĘDZY

    • To masz bardzo słabą perspektywę. Jakie masz możliwości po studiach? Dokładnie takie same.

      Na początku drogi zawodowej łapiemy się każdej pracy jaką się da – od pracy w MacDonaldzie, przez zmywak. Im bardziej świadomi jestesmy tego gdzie chcemy pracować, co nas interesuje i w czym się rozwijamy tym bardziej „skaczemy” pomiędzy kolejnymi firmami aby osiągnąć nasze cele 🙂