Clickbajt! To nie jest tak jak myślisz)

Bardzo rzadko zdarza mi się pisać teksty osobiste. Wychodzę z założenia, że mój blog jest biznesowy. Unikam raczej opowiadania o swoich sprawach prywatnych, rodzinie czy przekonaniach. Nie wydaje mi się, aby internet był dobrym miejscem do takiego ekshibicjonizmu emocjonalnego. Staram się pomagać ludziom znaleźć pracę przez internet i taki jest cel mojego bloga. Czasami jednak nie mogę się powstrzymać i  staram się przemycać swoje przemyślenia.

Póki co zrobiłem to tylko trzy razy na tym blogu. Oto wcześniejsze artykuły.

A dziś temat relacji międzyludzkich. W tym roku ogarnąłem więcej nowych i różnych tematów niż przez wcześniejsze dwa lata! Firma, start-up, fundacja, własne kursy, a po drodze obsługa wielu klientów. Również mój blog rozrósł się niesamowicie. Wiele osób z mojego otoczenia pyta mnie — jak to robię? Skąd biorę siły? Jak znajduje czas?

Na to ostatnie pytanie odpowiedziałem na moim blogu już wielokrotnie. Po prostu stosuje skuteczne metody zarządzania sobą w czasie i dziele się tą wiedzą z innymi — również z moimi współpracownikami czy pracownikami, dzięki czemu oni też przy współpracy ze mną przyśpieszą. Win-win.

Na temat tego, skąd biorę motywację również napisałem chociażby w artykule o One Thing. Dziś chciałbym ten temat jeszcze trochę poszerzyć.

Moje życie to gra strategiczna. Serio, czasami mam wręcz nierealistyczne wyobrażenie obserwowania samego siebie z boku. Moje życie staram się dzielić na różne przestrzenie — praca, życie prywatne, życie duchowe itd. Czuję się czasami jak w Simsach. Kojarzysz ten charakterystyczny zielony diament nad głową gracza? Mam tak samo. Aby wszystko było ok, wszystkie zasoby muszą być zadbane i napełnione. Głodny? Niewyspany? Czyli nieszczęśliwy. Wchodzę w ten temat jednak głębiej i tworzę takie elementy jak motywacja czy czystość umysłu. To są rzeczy i cechy charakteru, o które chce dbać.

Jeśli muszę przez dłuższy czas pracować kreatywnie, wiem gdzie jest mój koniec. To znaczy uważam, że poziom kreatywności można ćwiczyć, ale w pewnym sensie jest to tylko zasób, który w dodatku może się łatwo skończyć. Wielu ludzi o tym zapomina. Dlatego muszę o niego dbać.

Kiedy patrzę na ludzi, z którymi mam kontakt brakuje mi jednej istotnej rzeczy.

Wzajemnego chwalenia się. 

Zdaj sobie pytanie, kiedy ostatni raz kogoś pochwaliłeś? Ale tak szczerze od serca? Kiedy ostatni raz powiedziałeś drugiej osobie coś miłego? To również bardzo istotne w związkach. Udzielanie drugim zachęt jest niesamowite. To nic nie kosztuje! A pozwala rozkwitnąć komuś niczym kwiat!

Chwalenie pracownika

Chwalenie pracowników to działanie pomiędzy motywowaniem zespołu a odpowiednim zarządzaniem, w którym ważna jest jasna i precyzyjna komunikacja. Nie potrafię zrozumieć dlaczego ale wielu szefów obawia się tego, że pochwała wywoła u pracowników stagnację czy brak chęci do dalszego działania. To nieprawda! To tak nie działa! A nawet efekt zazwyczaj jest dokładnie odwrotny – chwalenie dodaje sił, wzmacnia zapał do pracy oraz zwiększa zaangażowanie.

W szczególności mają z tym problem branże sprzedażowe. Chwalenie jest tam selekcjonowane, nie szczere. Na pochwały nie trzeba zasługiwać. Powinny być naturalne – stanowić element naszego życia. Ale dużo częściej w polskich firmach pochwał nie ma w ogóle – są wyłącznie nowe i kolejne wymagania. A przecież tacy pracownicy w callcenter czasami przez cały dzień niejednokrotnie zostają zmieszani z błotem przez klientów. I niestety zazwyczaj zostawieni są sami sobie.

Zaraz potem nerwowi idą na zakupy. I tam obrywają kolejny raz od niemiłej Pani na kasie, która też już ma dosyć, bo sama chwilę wcześniej oberwała od swojego przełożonego.

Potem wściekły kierowca autobusu dorzuci kilka swoich groszy. Bo przecież uśmiechać się do drugich to jego obowiązek. Ale nikt nie musi być dla niego miły. Bo to przecież ten cham, co to zawsze odjedzie…

To niekończąca się pętla wzajemnego wzrostu podenerwowania i wściekłości. To jest mocno wpisane w naszą „polską” kulturę – bycie dla siebie niemiłym i brak uśmiechu. To chyba przez brak słońca. Bardzo mi to przeszkadza, właśnie dlatego chce spróbować innego życia i wyjeżdżam na miesiąc na Filipiny 🙂

Na ten temat przeprowadzono mnóstwo badań np. przez Instytut Drukalskiego RMP Polska. Badanie to było przeprowadzone wśród ponad 5000 pracowników liniowych w 2016 roku. Chodziło o weryfikację tego co cenią sobie pracownicy u przełożonych najbardziej. Aż 86 proc. badanych wskazała umiejętność chwalenia na pierwszym miejscu.

Inne badania McKinsey (globalnej firmy doradztwa strategicznego i operacyjnego), przeprowadzone w czerwcu 2009 roku na próbie 1047 dyrektorów, menedżerów i pracowników z całego świata po raz kolejny wskazały, że ludzie nie pracują tylko dla pieniędzy. Ludzie potrzebują doceniania ich pracy. To jest dla nich często najsilniejsza motywacja, żeby wstać rano i kolejny raz iść do pracy. Pochwały są jak tlen.

Jak chwalić?

W uproszczeniu postaw na naturalność. Na początku spróbuj w swoim otoczeniu powiedzieć ludziom coś miłego. Doceń co dla Ciebie zrobili. Ktoś przepuścił Cię przez drzwi? Spójrz mu w oczy i podziękuj. Ktoś ustąpił starszej Pani miejsce w tramwaju? Pochwal go. To bezpośrednio przekłada się na to, że ludzie bardziej nas lubią 🙂 Zobaczysz, że to szybko do Ciebie wróci!

Jeśli odrobisz to zadanie domowe, możesz przejść dalej. Zacznij zastanawiać się, za co chwalisz i jak chcesz pochwalić.  Dla przykładu załóżmy, że jesteś managerem i chcesz pochwalić swojego pracownika. Rzucenie w jego kierunku stwierdzenia „dobra robota” nie wystarczy. Podobnie jak poklepanie po ramieniu ze słowami „tak trzymaj” nie jest prawdziwą pochwałą. Oczywiście lepsze to niż brak jakichkolwiek pochwał, ale zdecydowanie można to zrobić lepiej.

Dużo lepiej będzie odnieść się do konkretnego wyniku włożonego w wykonanie konkretnej pracy. Jeżeli jako szef odnosisz się do faktów lub konkretnych działań pracownika to znaczy, że zadałeś sobie trud, aby dowiedzieć się więcej na ten temat i przeanalizować informacje. To oznaka, że to za co chwalisz, jest dla Ciebie ważne. Oczywiście ma to też znaczenie w życiu codzienny. Możesz powiedzieć „dobry obiad” a możesz powiedzieć co dokładnie Ci smakowało i docenić czas pracy włożony w przygotowanie Twojej ulubionej potrawy.

Z chwaleniem wiążę się też dawanie prezentów czy przedmiotów fizycznych. Niestety łatwo zapomnieć o tej warstwie personalnej. Owszem prezenty cieszą ale to miłe słowa zostają z nami na długo. To właśnie okazanie czułości buduje naszą wartość a nie ilość posiadanych przedmiotów.

Ważnym elementem chwalenia jest umiejętność dziękowania. Prawdopodobnie większości z nas mamusia wbijała do głowy, że w życiu codziennym trzeba używać magicznych słów „proszę”, „dziękuję”, „przepraszam”. A potem dorastamy i o tym zapominamy! Serio, chwalmy siebie na wzajem. Dziękujmy sobie za pracę. Czy potrafisz sobie wyobrazić, że bezinteresownie chwalisz za coś swojego przełożonego? W sumie dlaczego nie? Jeśli dobrze Ci się z nim współpracuje nie zapomnij mu tego powiedzieć.

Pochwał nigdy za dużo. Chwal często, staraj się o tym pamiętać w życiu codzienny. Nie przesadź jednak, bo czasami ktoś może stwierdzić, że Twoje pochwały są nieszczere i robione wyłącznie pod publiczkę. Nie o taki efekt nam chodzi. Znajdź odpowiedni balans.

Najbardziej naturalnym sposobem zdobywania sobie przyjaciół (ludzi, którzy nas będą lubić) jest chwalenie ich. Dale Carnegie w swojej książce Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi też wyraźnie zaznacza, aby „hojnie udzielać pochwał”.  Idealnie byłoby zachować równowagę. Niestety jako szefowie, ojcowie, czy w końcu partnerzy bardzo łatwo przychodzi nam krytykowanie. I to dosyć normalne a czasami wręcz potrzebne. Niestety zbyt często zapominamy o równowadze i zaczynamy być kojarzeni z osobami, które cały czas narzekają i krytykują drugich. Z drugiej strony to niekończący się problem. Wokół nas jest mnóstwo ludzi o strasznie niskim poczuciu własnej wartości – nikt nigdy ich nie chwalił. Kiedy zetkną się z osobą, która ich docenia mogą przybrać postawę obronną i brać pochwałę za ironię lub złośliwość. Straszne to czasy…

Reasumując – bądźmy dla siebie mili. Doceniajmy swoją pracę. To nic nie kosztuje a całkowicie zmienia codzienność. Bardzo chciałbym być kojarzony jako osoba, przy której inni czują się dobrze i to też jeden z celów na najbliższy rok 🙂