Niektórzy pomysły na własny biznes wymagają sporo czasu, sił, finansów. Po drodze etap papierkowej roboty, projektowania, planowania. A gdyby tak wszystko uprościć do maksymalnego minimum? Wystarczy, że człowiek zaoferuje… siebie.
Siebie? Co, gdzie, kiedy i jak?! Sutenerstwo?

A teraz pomyśl. Szare jesienne dni, drugiej półówki brak, nawet twój kot woli piec od ciebie. Aż tu nagle idąc z pracy (bez energii, bez sił, zdenerwowany nierealnymi oczekiwaniami szefa) widzisz stojak z napisem „Przytulanie za 2 złote”. Za stojakiem stoi ładnie ubrana dziewczyna lub chłopak (z gitarą) i bez podtekstów oferuje zwykły, przyjacielski uścisk.

Cena niewielka, ale gdyby wziąć pod uwagę, że chętnych na godzinę będzie choć pięć osób, to i zadowalająca suma uzbiera się pod koniec dnia. Wynagrodzenie miesięczne za tego typu pracę na pół etatu, to ponad tysiąc trzysta złotych. Hej, wystarczy, że jesteś ładną i miła osobą 🙂 Oczywiście to pomysł na biznes tak pół-żartem, pół-serio. Na chwilę jednak, odpuścić sobie te całe wyliczenia, to korzyści z tego „biznesu” jest naprawdę wiele.

Przytulanie jest gestem mającym dobroczynny wpływ na nasze samopoczucie. Obniża stres, zwiększa poczucie bezpieczeństwa, przywiązania do drugiego człowieka. Wszyscy wiemy, że podczas przytulania rozpoczyna się produkcja hormonu oksytocyny – tak zwanego
hormonu miłości. Okazuje się także, że przytulanie jest zbawienne przy zbyt wysokim ciśnieniu krwi. Nie mówiąc już o podwyższeniu poczucia własnej wartości. No jakby nie było same plusy….

Dobra, dobra. Tyle korzyści z pracy. Ale… Jak się do tego zabrać?
Cóż… do rozkręcenia tego biznesu potrzebne będą następujące rzeczy:

  • odwaga (cena: zero złotych)

  • dystans do siebie (cena: zero złotych)

  • promienny uśmiech (cena: zero złotych)

  • zadbany, ubiór (cena: zero złotych – wierzę, że każdy w swojej szafie ma coś odpowiedniego)

  • stojak (cena: kilka złotych – z kilku desek można samemu coś zmontować, a w ostateczności wystarczy większy karton)

  • miejsce do stania z ofertą (cena: zero złotych – z tego typu działalnością nie trzeba mieć żadnych uprawnień co do stanowiska pracy)

Jak sami widzicie w ten biznes nie trzeba wiele inwestować. Pewna kobieta z Portland – Samanta Hess poszła w tym kierunku o krok dalej i oferuje półgodzinną lub godzinną sesję przytulania, trzymania za ręce i na tym KONIEC. (http://cuddleuptome.com). Co ciekawe „usługa” dostępna jest w różnych formatach. Samanta oferuje 50 różnych pozycji a nawet dodatki takie jak: głaskanie po włosach, drapanie po plecach, trzymanie za rękę. W grę wchodzi też odmienna aranżacja – od koloru ścian, przez wybór muzyki. A jeśli akurat dzisiaj nie chcesz się tulić możesz też wspólnie poczytać książkę albo po prostu pogadać.

99aae220-73cd-11e4-8730-0025b511229e

Pani Hess zarabia ponad siedem tysięcy dolarów miesięcznie. Niezła sumka za okazanie komuś zainteresowania i poświęcenia uwagi. Kontrowersyjne? Mogłoby się tak wydawać – z drugiej strony wynajmowanie osób do towarzystwa w Azji jest znane od stuleci.

Nachodzi mnie jednak refleksja na temat ogólnego stanu naszego społeczeństwa – naprawdę jest z nami aż tak źle, że gotowi jesteśmy płacić drugim za spędzenie z nami czasu? Co czeka nas dalej?

A Ty? Wchodzisz w ten biznes? 🙂