Jedna rzecz – jak dzisiaj pracuje?

Dzisiaj trochę o sobie. O moim rytmie pracy, co się aktualnie dzieje i co będzie działo się w przyszłości. 🙂

Marcin Iwuć polecił mi książkę „Jedna rzecz. Zaskakujący mechanizm niezwykłych osiągnięć”. Nie spodziewałem się po niej niczego szczególnego – bo całą koncepcję można właściwie zamknąć w kilku zdaniach. W praktyce Gary Keller i Jay Papasan zachęca do znalezienia w swoim życiu osobistym i zawodowym „tej jednej rzeczy„, której powinniśmy się poświęcić, aby osiągnąć sukces. Autorzy bardzo zachęcają do minimalizmu i wychodzi im to świetnie. W swojej książce rozprawiają się też z mitami, które stoją na drodze do osiągnięcia sukcesu czyli:

Podobny wpis:
FaceApp – kradną Twoje dane – czyli jak powstaje wiral
  • Przeświadczenie, że wszystko jest tak samo ważne.
  • Wielozadaniowość to pułapka
  • Przecenienia roli zdyscyplinowania.
  • Wiara w to, że wystarczy chcieć nie wystarczy.
  • Harmonia to kłamstwo.
  • Dlaczego ludzie boją się wielkości?

Idea wydaje się być oczywista – masz ograniczoną ilość czasu. Jeśli chcesz być w czymś najlepszy – poświęć się tylko temu. Podporządkuj pod to całe swoje życie – odsuń wszystko inne. Podczas lektury często przypominały mi się kadry z filmu Whiplash (koniecznie obejrzyj jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś!!). To film, który pokazuje również konsekwencje zrobienia o jeden krok za daleko przy próbie osiągnięcia mistrzostwa. To tak dobry film, że chyba muszę napisać osobny artykuł na ten temat 🙂

Wracając do książki – bardzo zachęcam Cię do lektury  – w wielu miejscach jest wręcz zaprzeczeniem coachingowych metod. Do mnie osobiście bardzo trafił fragment mówiący o motywacji i silnej woli. Pozwól, że zacytuje kilka wyrwanych fragmentów:

Pamiętaj, że siła woli powoli się wyczerpuje, choć można ją zregenerować. (…) Im silniej obciążamy umysł, tym mniej przemyślane podejmujemy decyzje. (…) Każdy zdaje sobie sprawę z tego, że zasobami o ograniczonym charakterze należy rozsądnie zarządzać, a jednak nie dostrzegamy, iż siła woli jest jednym z nich. Postępujemy tak, jakby jej pokłady były niewyczerpalne. W rezultacie nie traktujemy jej jak czegoś, o co należy dbać w przemyślany sposób – tak jak o czas na sen czy na zdrowe odżywianie. W ten sposób stawiamy się w sytuacji, w której siły woli często brakuje właśnie, gdy jest bardziej potrzebna.

Popełniłem ostatnio mnóstwo drobnych i większych porażek. „Jedna rzecz” rzuciła mi nowe światło na te sytuacje. Pozwoliła się zastanowić i znaleźć „winnego”. Nauczyć się czegoś nowego.

Sama idea nie jest jakoś wyjątkowo odkrywcza ale ta pozycja to też wiele wiele więcej np – ciekawostki z badań psychologicznych dotyczących sukcesu, silnej woli. Autorzy wyciągają z nich ciekawe wnioski. Zdecydowanie polecam!

Książkę możesz kupić tutaj:

[buybox-widget category=”book” ean=”9788375792829″]

Niewątpliwą ogromną zaletą książki jest jej oprawa graficzna – już sama okładka zrobiła na mnie spore wrażenie. W środku jest tylko lepiej 🙂 Całość jest fantastycznie złożona!

jednaRzecz

Postanowiłem połączyć idee One-thing oraz GTD (artykuł o GTD przeczytasz tutaj). Poświęciłem trzy dni na planowanie. Kolejny raz stworzyłem sobie dużego inboxa i wrzuciłem tam wszystkie możliwe projekty i rzeczy do zrobienia. Później opisałem je w Nozbe (artykuł o tej aplikacji już powstaje Możesz go przeczytać tutaj:). Kolejny krok to nadawanie im priorytetów i odpowiednich etykiet. A później żmudne wrzucanie do „archiwum” czyli do zrobienia na później. Projektów, które po prostu fajnie byłoby zrobić, ale w tym momencie albo nie przyniosą odpowiedniego dochodu, albo po prostu będą czasochłonne.

Zainspirowany podcastami z Michałem Śliwińskim (autorem Nozbe, podcast możesz posłuchać u Marcina Iwucia – tutaj lub u Michała Szafrańskiego tutaj) postanowiłem w jasny sposób zmienić mój tryb pracy. Bardzo wyraźne podzieliłem swój tydzień na różne aspekty pracy. Każdego dnia pracuje przez 4 godziny nad jedną rzeczą do zrobienia.

I tak w poniedziałek zajmuje się wyłącznie nagrywaniem filmów 360 (a efektami już nie długo będę się mocno chwalił). We wtorki zajmuje się montażem. W środy mam czas na sprawy administracyjne, porządkowanie, odpowiadanie na maile, pracę koncepcyjną. Czwartki to dzień nauki – właśnie kończę Kurs HTML 5, zaraz zabieram się za CSS i inne. Nadrabiam swoje braki. Piątki to dzień na ewentualne spotkania oraz bloga.

Nie jest to idealna realizacja One-thing ale mocno zrewolucjonizowała moją pracę. Od teraz nie mam wyrzutów sumienia, że np. w czwartki nie pracuje nad renderowaniem filmów – po prostu tego dnia się tym nie zajmuje. Nie martwię się też, że czegoś nie skończyłem. Po prostu przyjdzie na to czas.

To bardzo uporządkowało mój rytm pracy, pozwoliło mi odetchnąć i dobrze planować. W efekcie do końca maja mam bardzo konkretne plany, które póki co udaje mi się realizować.

Dodatkowo stworzyłem sobie pewną listę życzeń czy też celów, które chce osiągnąć w tym kwartale, w tym roku, w tym (o ile będzie nam dane) dziesięcioleciu.

Takie uporządkowanie bardzo mi pomaga być spokojnym – nie martwić się przeciwnościami, czy przeszkodami, które nie są zależne ode mnie. Realizuje swój cel krok po kroku dzień po dniu.

A jak jest Twoja jedna rzecz?

Więcej książek znajdziesz na Ceneo:

12
1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek
(Bądź pierwszym, który oceni!)
Loading...
  1. Bardzo fajny tekst, Michał 🙂 Bardzo do mnie trafiło to zdanie: „Jeśli chcesz być w czymś najlepszy – poświęć się tylko temu”. Wciąż wszędzie mnie pełno, jestem „zatopiona” w ogromną ilość projektów kreatywnych, którym się poświęcam, ale nie wyobrażam sobie mojego życia bez planowania 🙂 System 4 godzinnej pracy każdego dnia to świetny sposób (bardzo mi się podoba, szczególnie, że dostosowuję moją pracę do pracy męża i on często np. kończy o 14 i ja też powinnam 🙂 Muszę się przekonać do Nozbe, do tej pory używałam Asany, ale wierzę, że uda mi się nagiąć na Nozbe. A znasz bullet journal? Mi bardzo pomaga w codzienności (zarówno w tych dodatkowych projektach, jak i w pracy) 🙂 (Niebawem będzie o tym u mnie nowy post, o tym, jak planuję maj i co mam do zrobienia 🙂 Podoba mi się jeszcze to: „Nie martwię się, że czegoś nie skończyłem. Po prostu przyjdzie na to czas”. Dzięki za ten inspirujący post, dał mi do myślenia 🙂

    1. Znam rozwiązania o których piszesz. Staram się jednak minimalizować „inboxy” czyli jakiekolwiek miejsca w których cokolwiek notuje. Im mniej miejsc, tym rzadziej mi coś ucieka. Moim centrum zarządzania jest Nozbe – dzięki integracji z Google Calendarzem wszystkie powiadomienie pojawiają mi się też w telefonie.

      Jedyne co robię na kartce to takie ogólne plany – w formie map myśli. Ułatwia mi to myślenie, szukanie połączeń itd. Ale jak tylko zakończę ten etap kartki wyrzucam i opisuję w projektach Nozbe. 🙂

      Jak tylko opublikujesz swój wpis koniecznie mi go wyślij! Chętnie go przeczytam 🙂

  2. Jedna rzecz to chyba najlepsza książka o produktywności jaką miałem okazję przeczytać. Przeorganizowała mój system pracy i dzięki niej zacząłem osiągać lepsze rezultaty. Jeżeli jeszcze nie czytałeś to polecam Ci przeczytać Esencjalistę (Greg McKeown). Bardzo dobrze łaczy się z ,,Jedną rzeczą” 🙂

  3. Książkę „Jedna rzecz” mam jeszcze na liście „do przeczytania”, ale po przeczytaniu artykułu Marcina Iwucia postanowiłem wdrożyć jedną zmianę w organizacji pracy: danego dnia tylko jedna rzecz jest najważniejsza. nie mogę mieć do każdego dnia tygodnia przypisanych zawsze tych samych zadań, bo to są zwykle zlecenia od klientów, ale pod koniec wcześniejszego dnia planuję, co będzie jutro tym numerem jeden i na czym się skupię najbardziej. Dopiero się tego uczę, ale zaczyna działać, a ponieważ nie rozbijam zleceń na miliony drobnych kawałków jak kiedyś – to realizuję je sprawniej. Co więcej, planuję poduczyć się JS, poprawić dykcję, pouczyć się gry na gitarze, itp. Do niedawna myślałem, że małymi kroczkami będę robił wszystko na raz (15 minut dziennie, oprócz JavaScriptu), ale teraz widzę to inaczej: jeden projekt miesięcznie. Czy myślisz, że to dobry pomysł?

    1. Wiele zależy od osobowości. W moim zyciu pod tym katem zachodziły dramatyczne zmiany. Kiedyś potrafiłem czerpać przyjemność z robienia wielu różnych rzeczy – rano bieganie, po południu zdjęcia, wieczorem nauka programowania. Ale im dalej w las tym więcej przyjemności sprawia mi fokusowanie/skupianie sie na jednej rzeczy przez dłuższy czas. Ostatnio np. mam maksymalną zajawkę na produkcję domowego piwa. To jest mega super! I aż mi się nie chce rozdrabiać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.