Ostatnio dużo biegam. Mam czas na przemyślenia i rozważania. Ostatnio coraz częściej dotyka mnie stan ludzi, którzy mnie otaczają. Wydaje mi się, że wiem już dlaczego w Polsce ludzie tak bardzo narzekają… Zapraszam.

Kocham poznawać nowych ludzi. Dowiadywanie się o ich odmiennych poglądach, spojrzeniu na świat sprawia mi przyjemność. Z drugiej strony czasem bardzo mnie to przygnębia. Dlaczego?

Otóż jestem człowiekiem, który nie za bardzo wierzy w ograniczenia. Wychodzę z założenia, że wszystko da się osiągnąć – jest to tylko kwestia zaparcia się, czasu, motywacji i chęci. Jeśli chcesz wyjechać i zwiedzić pół świata wystarczy to dobrze zaplanować, zebrać kasę i jechać. Oczywiście każdy z tych 3 kroków trzeba rozpisać – może się okazać, że realizacja zajmie lata – ale da się!

Czasem przykro mi obserwować młodych ludzi, którzy kompletnie nie planują swojego życia. Młodszych i starszych ludzi, którzy podejmują kompletnie bezmyślne decyzji – kompletnie bez zastawiania się nad konsekwencjami. Weźmy na tapetę chociażby postępowanie w social media. Kompletnie nie potrafię zrozumieć, jak dorosły człowiek może wrzucać na ogólnodostępny portal zdjęcia na których widać, że ostro imprezuje przy tym łamiąc prawo (np. paląc jonty, czy pokazując swoją uprawę trawy). Chwila refleksji następuje dopiero po latach, kiedy coraz trudniej jest znaleźć pracę, albo kiedy taka osoba zostaje z tego powodu zwolniona. A ten człowiek zamiast zastanowić się, kto w tej sytuacji jest winny pierwsze co robi to… obsmarowuje swojego byłego szefa we wszystkich kanałach społecznościowych. „Niemyślenie”. Czy naprawdę nie widzisz konsekwencji? Przecież kolejny pracodawca w łatwy sposób może sprawdzić „kim jesteś”. Sam pracując jako menadżer, regularnie weryfikowałem profile kandydatów do pracy. Przerażająco spora grupa osób odpadała właśnie z tego względu.

W sferze zawodowej i szukania pracy „bezmyślność” objawia się też w wielu innych kwestiach. Regularnie otrzymywałem wyjątkowo źle i brzydko przygotowane CV. A do tego załączone zdjęcia z wakacji w stroju kąpielowym. W razie czego, gdyby ktoś pytał, taka osoba wysyła setki CV! I naprawdę nie ma pojęcia dlaczego nie dostaje nawet zaproszeń na rozmowę kwalifikacyjną. I narzekają. A przecież wystarczy zastanowić się pomyśleć chwilkę. W sieci znajdziesz 10 generatorów CV. Niektóre są darmowe, a najdroższe, które widziałem nie kosztują więcej niż 90 zł.

Albo inna sytuacja. 

Siedzisz w pracy, której masz kompletnie dosyć. I czekasz. Mija kilka miesięcy i nic się nie zmienia. Coraz bardziej nienawidzisz swojej pracy ale… nic z tym nie robisz. Bo „jest jak jest„. Bo „jakoś to będzie„. Bo „sytuacja jeszcze się zmieni„. Zamiast rozsądnie usiąść, rozplanować to co potrafisz, to co umiesz, to gdzie mógłbyś pracować – nie robisz nic. Najbardziej przerażające dla mnie jest to, że jest spora grupa osób, które… nawet nie pomyślą, że mogłyby coś zmienić. Po prostu bezrefleksyjnie tkwią w bagnie. Niczym syndrom sztokholmski, lub syndrom bitej żony. Boli, ale nawet nie myślisz o odejściu lub zmianie.

 

Albo jeszcze inna sytuacja.

Pozostawanie we własnej strefie komfortu. Nie zmianie w żaden sposób swojego otoczenia. Zawieranie przyjaźni i związków, które tylko i wyłącznie ograniczają. Zamiast być szczęśliwym i spokojnie wybrać współmałżonka, poczekać, pomyśleć, poznać, wchodzimy w związki z osobami, co do których większość naszych znajomych ma obiekcje. Gdzie dana osoba znana jest z problemów psychicznych, jest wredna złośliwa, i całość związku opiera się na kłótniach. A na koniec ktoś taki wpada na pomysł, że dziecko może być rozwiązaniem wszystkich problemów! Zamiast wspólnej rozmowy, analizy problemów, po prostu wspólna próba rozwiązania problemu a jedynie… Dołożenie kolejnego.

 

Albo jeszcze inaczej.

Nie myślenie pod względem finansowym. To niezwykle przykre, ale w moim najbliższym otoczeniu nie znam zbyt wielu osób, które prowadzą budżet domowy, albo rozsądnie podchodzą do kredytów konsumenckich. Większość ludzi żyje chwilą – tym co tu i teraz. Bezmyślnie. Wychodzą z założenia, że jakoś to będzie. I wpadają w pętlę długów – dopiero po latach budzą się z ręką w nocniku i zaczynają myśleć, gdzie popełnili błąd. A przecież wystarczyło… zacząć myśleć wcześniej! Usiąść i zastanowić się: „Czy naprawdę potrzebuje ajfona, nowego telewizora, i xboxa?”. I biorą chwilówki z oprocentowaniem rzędu 3-4 tysięcy procent rocznie. A przecież wystarczy pomyśleć! Zaplanować, czasem okazać trochę cierpliwości.

 

Albo jeszcze tak.

Zauważyłem też pewną „chorobę” u przedsiębiorców. Znam setki przykładów ludzi, którzy w sposób niezwykle łatwowierny uwierzyli w słodki głos w słuchawce obiecujący setki złotych zarobków. Bez żadnych refleksji, bez zapoznania się i weryfikacji podpisują umowy. Na przeróżne usług – od marketingu, przez kurierów, po karty kredytowe. Niczym w gorączce złota, ponaglani przez handlowców, już teraz, szybko podpisują.

Oczywiście, należy winić złych ludzi, którzy mniej lub bardziej świadomie sprzedają nic nie warte produkty. Często stosując nieetyczne metody manipulacji. Ale po drugiej stronie… Kurczę przecież wystarczy przeczytać tą umowę, poświecić 2-3 godziny, albo kilkadziesiąt złotych na opinię prawnika. Przeczekać. Pomyśleć. 

 

Ale łatwiej jest „niemyśleć”.

Przynajmniej na początku.

Dopiero później przychodzą problemy i refleksja. I przychodzi wspomniane na początku narzekanie. Ludzie narzekają, bo nie myślą.