Jak warzyć piwo? Domowe piwo jako idealny projekt dodatkowy

Przyszło nam żyć w bardzo dziwnych czasach. Gdybym na początku stycznia 2020 roku powiedział Ci, że już kilka tygodni później w Polsce będzie zakaz wychodzenia z domu, Galerie Handlowe będą zamknięte a przed sklepami spożywczymi będą ustawiały się kilometrowe kolejki… wyśmiałbyś mnie!

Nikt o zdrowych zmysłach nie uwierzyłby, że przez jednego człowieka, który gdzieś głęboko w Chinach zjadł zarażonego nietoperza siłownie i restauracje splajtują, nie będziesz mógł pójść na spacer do lasu a w USA ludzie będą walczyć o papier toaletowy…

W ostatnich kilku newsletterach pisałem do moich Czytelników, aby nie dali się zwariować. Oczywiście, że jest ciężko. Wielu ludzi straci pracę. Wiele firm upadnie i już się nie podniesie.

Ale po każdej burzy przychodzi słońce a żadna giełda nie kończy na dołku.

Musimy po prostu przetrwać ten trudny czas.

Podobny wpis:
Pandemia a praca z domu: Przewodnik dla Twojego zespołu

Ale jak nie zwariować siedząc w czterech ścianach?

Trochę zazdroszczę ludziom, którzy mają domy. Mają odrobinę więcej możliwości. Ale jeśli podobnie jak większość polaków mieszkasz w bloku masz trochę mocniej ograniczoną przestrzeń. Osobiście skupiłem się na 3 rzeczach:

  • rozwoju osobistego w zakresach, na które zawsze brakowało mi czasu
  • ćwiczeniach
  • relacjach.

Prowadzę firmie, której dobrze się powodzi jeśli  klientom dobrze się powodzi. Mamy trochę więcej czasu. Potrzebowałem czegoś na czym mogę skupić uwagę a równocześnie nauczyć się czegoś nowego.

Zacząłem więc uczyć się robić gry. Bawię się w systemie UNITY w programowanie prostych minimalistycznych gier. To przyjemne uczucie ponieważ dosłownie w 2,3 dni widzę efekty.

Staram się też co dwa dni robić pompki i inne ćwiczenia do których wystarczą mi moje własne mięśnie i minimum przestrzeni.

W ostatnim punkcie każdego tygodnia poświęcam sporo czasu na kontakt z bliskimi i znajomymi (zarówno tymi bliższymi jak i dalszymi). Dzwonię, piszę – pytam, jak się mają, jak mogę im pomoc, jak dają radę.

Ale to nie wszystko.

COVID19 pokazał nam też pewien kryzys dóbr cyfrowych. Okazuje się, że rzeczy prawdziwe, fizyczne mają dla nas ogromne znacznie. W kilku artykułach już pisałem o tym, że zobaczenie prawdziwych efektów naszej pracy jest dla nas istotne.

I dziś chcę Ci zdradzić jeden z najgenialniejszych pomysłów na projekt dodatkowy. Daje niesamowitą satysfakcję i przyjemność a zaraz po kwarantannie będzie mógł nim obdarować swoich najbliższych. Od kilku lat warzę swoje własne domowe piwo. Nie sądziłem, że proces ten jest aż taki prosty 🙂

Zacznijmy więc od podstaw.

Jak zrobić domowe piwo?

Mamy dwie drogi do zrobienia domowego piwa. Pierwsza droga jest traktowana jako chodzenie na skróty. Druga choć nieco bardziej skomplikowana pozwala poznać tajniki warzenia piwa od samego początku tyle, że w małej skali.

W obu przypadkach będziesz jednak potrzebował kilku asortymentów – wszystkie kupisz przez allegro lub w sklepach typu Castorama

  • środek do czyszczenia – nie chodzi o chemię gospodarczą typu „kret”. To nie jest potrzebne a nawet niewskazane. Wystarczy taki środek jak OXI one (najczęściej używany) lub pirosiarczyn sodu. To bezpieczne środki, które po prostu dezynfekuje narzędzia – dzięki temu mogą rozwijać się nie potrzebne grzyby/drożdże czy też pasożyty
  • fermentor do piwa – pojemnik fermentacyjny – wygląda trochę jak duże wiadro po farbie z tą różnicą, że pojemnik jest dopuszczony do kontaktu z żywnością
  • garnek – im większa pojemność tym lepiej – wystarczy pomiędzy 20-50 litrów
  • jakieś mieszadło (najlepiej plastikowe lub drewniane)

 

Jak powstaje domowe piwo?

Co do zasady tworzenie piwa jest dosyć proste. Dostarczamy słody, które po gotowaniu w odpowiedniej temperaturze dają nam tzw. brzeczkę. Do gotującej się brzeczki dodajemy chmiel. Następnie po wystudzeniu – dodajemy drożdże, które przerabiają cukry proste zawarte w brzeczce na alkohol.  Butelkujemy i mamy piwo.

To oczywiście ogromy skrót i uproszczenie – bo w zależności od tego jaki mamy słód, w jakiej temperaturze go wygotujemy, jakie chmiele i kiedy dodamy, jakie drożdże i dodatki dodamy oraz w jakiej temperaturze piwo będzie pracowało z drożdżami – otrzymamy coś zupełnie innego.

Nie potrzebujesz zbyt wiele narzędzi. Bardzo łatwo kupisz cały potrzebny zestaw za mniej niż 200 zł

 

Warzenie piwa z brewkitu

Tak zwany brewkit to po prostu koncentrat słodowy. Omijasz cały proces gotowania i pozyskiwania „smaku” a dostajesz go w formie gęstej mazi wyglądającej trochę jak smar.

Nie do końca masz wpływ na to jak on powstał.

1. Puszkę z brewkitem wkładamy do miski lub garnka z gorącą wodą. Celem tej kąpieli wodnej jest rozluźnienie koncentratu – dzięki temu łatwiej będzie nam z nim pracować i go rozpuścić.

2. Następnie do przygotowanego pojemnika (fermentatora) w zależności od pożądanej ilości piwa (oraz ilości posiadanego koncentratu) wlewamy 3-5 litrów gorącej wody (najlepiej mineralną, choć przegotowana woda z kranu również się nada) oraz rozpuszczamy w niej koncentrat dokładnie mieszając.

3. Dodajemy też zgodnie z instrukcją odpowiednią ilość cukru lub jeśli chcemy uzyskać trochę lepszy smak (bez „jabolowego” posmaku) dodajemy glukozę spożywczą.

4. Dodajemy resztę wody. Większość brewkitów przygotowana jest na 20 lub 30 litrów.

5. Mierzymy temperaturę w ten sposób powstałej brzeczki (termometr też powinien być uprzednio wysterylizowany!), powinna mieć pomiędzy 18 a 20C

6. Wraz z brewkitem zazwyczaj w saszetce otrzymamy drożdże dopasowane do naszego stylu piwa – teraz czas się nimi zająć. Musimy je przygotować czyli uwodnić. Do szklanki (wysterylizowanej!) dodajemy trochę wody w podobnej temperaturze co brzeczka. Pamiętaj, że większość drożdży umiera w temperaturze powyżej 30 stopni! Po kilku minutach możesz zauważyć pianę – to znaczy, że Twoje drożdże żyją!

7. Dodaj tak przygotowane drożdże

8. Po dwóch, trzech dniach na Twoim piwie powinna pojawić się duża piana. Efektem ubocznym fermentacji poza alkoholem jest gas – dwutlenek węgla. Na ten moment pozwalamy mu uciec. Odpowiednia jego ilość zabezpieczenia nasze piwo przed popsuciem się (dlatego zbiornik nie może być całkowicie odkryty – fermentor musi mieć przykrywkę) – bakterię nie rozwijają się bez tlenu.

Równocześnie gaz będzie produkował się cały czas więc musisz zadbać o jego ujście. To właśnie charakterystyczne „bulkanie” w rurce fermentacyjnej.

9. Odstaw całość na 4-6 dni. Teraz trwa tzw. fermentacja burzliwa.

10. Kolejne 5-7 dni to tzw. fermentacja cicha. Według niektórych zwolenników warto piwo przelać do nowego fermentatora. Część bojąc się zakażenia piwa sugeruje pozostawienie piwa w tym samym pojemniku

11. Twoje piwo jest praktycznie gotowe!

12. Rozlej piwo do wymytych i wysterylizowanych butelek, do każdej butelki dodaj około ½ łyżeczki cukru. Dzięki temu resztki nagromadzonych drożdży rozpoczną fermentację. Dzięki temu piwo będzie nagazowane. Unikaj większej ilości cukru – przesadnie nagazowane piwo może wybuchnąć (niestety już dwa razy powinienem malować sufit).

13. Zamknięte butelki postaw w cieple (18-20oC) w celu nagazowania się piwa.

14. Na ostatnie 14 dni spróbuj przenieść piwo do chłodniejszego miejsca np. piwnicy

15. Koniec czekania! Można próbować!

16. Koniecznie podziel się ze swoimi znajomymi i rodziną. Nic nie sprawia takiej przyjemności jak podarmowanie własnego piwa najbliższym.

 

Piwa domowe nie posiadają okresów przydatności do spożycia (w przeciwieństwie np. do wina, nalewek czy kompotów). Najlepiej smakują po 2-3 miesiącach od zabutelkowania. Pewna stara zasada niemieckich piwowarów mówi, że piwo powinno dojrzewać jeden tydzień na każdy stopień gęstości brzeczki poddanej fermentacji (oznacza to, że gdy przygotowujemy piwo o gęstości początkowej brzeczki np. 11oBlg powinno ono leżakować 11 tygodni). Nie musisz się tym jednak przejmować. Ciesz się swoim piwem. Na długie leżakowanie i czekanie przyjdzie czas.

Warzenie piwa od podstaw

Kroki od 3 do 16 są dokładnie takie same.

Ale początek jest zupełnie inny! Pozwól, że w kilku słowach wyjaśnię Ci, jak warzy się piwo „na prawdę”.

Przede wszystkim potrzebujesz surowców. Nie chcemy używać gotowych ekstraktów, bo jak pamiętasz to chodzenie drogą na skróty. Poza tym cukier może nadawać naszemu piwo lekko jabłkowy posmak. To nie jest smaczne!

Oczywiście każdy przepis będzie trochę inny ale ogólna zasada jest bardzo prosta.

Potrzebujesz odpowiednich słodów. Słody to nic innego, skiełkowane i wysuszone ziarna zbórz.

Wbrew pozorom piwa nie robi się z chmielu 🙂 Chmiel stanowi tylko dodatek. Istnieje kilka podstawowych typów słodów:

  • Słód pilzneński – jeden z najpopularniejszych słodów. Piwa wyprodukowane w oparciu o ten słód mają jasną, słomkową barwę.
  • Słód Pale Ale – stosowany do produkcji piw o typowo brytyjskich korzeniach (ale, stout, porter). Słód ten ma nieco ciemniejszą barwę, co przekłada się na kolor piwnego trunku.
  • Słód monachijski –  produkowany jest zwykle z ziarna gorszej jakości. Często służy jako uzupełnienie.
  • Słód karmelowy – nadaje piwu ciemniejszą barwę, słodycz i nuty słodowo-karmelowe oraz odczucie pełniejszego smaku. Dobrze wpływa na pienistość piwa. Zazwyczaj stosuje się go w ilości nieprzekraczającej kilkunastu procent.
  • Słody palone, barwiące, czekoladowe, czarne i wędzone – te słody używane są do nadawania piwom ciemnego koloru. Dzięki nim czujemy w piwie aromaty karmelowe, kawowe, a nawet orzechowe. Zazwyczaj pełnią one rolę „przyprawy”. Z drugiej strony zdarzyło mi się zrobić piwo na słodach bardzo mocno palonych i wędzonych dzięki czemu uzyskałem piwo zbliżone smakiem do… whiksey. Ale to długa historia 🙂

Oczywiście możesz sam wybrać odpowiednie mieszanki. Ale historia piwowarstwa pełna jest gotowych przepisów i określonych stylów. Na allegro możesz za dosłownie kilkanaście złotych kupić gotowe surowce do wyprodukowania konkretnego piwa.

Kupując taki zestaw masz pewność, że słody są przygotowane w odpowiednich proporcjach. Często też sklepy te oferują śrutowanie – czyli w pewnym sensie mielenie przygotowanych słodów. Bez tego nie da się zrobić piwa.

Równocześnie wielu domowych piwowarów woli samodzielnie śrutować piwo w wybranym przez siebie śrutownikiem.

To trochę jak z kawą. Możesz ją kupić zmieloną a możesz mielić sam 🙂 Osobiście nigdy sam nie śrutowałem słodów.

 

Mamy więc słody. Są ze śrutowane. Co dalej?

Naszym celem jest wydobycie ze słodów smaku ale co ważniejsze – cukrów.

Przez gotowanie w odpowiedniej temperaturze pozyskujemy kilka cukrów prostych czyli skrobi. Dzięki temu piwo jest smaczniejsze i nie musimy dodawać cukru. Równocześnie enzymy, które nam w tym pomagają pracują tylko w określonych temperaturach – dlatego musisz mocno pilnować, aby nie rosła za bardzo! Enzymy są aktywne w zakresie 62-72*C.

Trzy najważniejsze metody zacierania to:

  • Zacieranie infuzyjne, jednotemperaturowe (single infusion mash)
  • Zacieranie sterowane temperaturowo (step mash)
  • Dekokcja (decoction)

Każde piwo wymaga innego zacierania. W pierwszym przypadku po prostu trzymamy stabilną temperaturę przez godzinę do dwóch. W drugim przypadku zaczynamy od niskiej temperatury i stopniowo ją zwiększając robiąc cały czas przerwy – czyli czekając. Najważniejsze są jednak przedziały temperatury 60-62*C do 70-72*C. To tzw. przerwy scukrzające. Dbając o te przerwy dostaniemy smaczne i treściwe piwo.

Kolejny krok to nic innego, jak odfiltrowanie moczonych ziaren i pozostawienie samego płynu.

Dopiero na tym etapie możemy całość zagotować i dodać odpowiedniego chmielu, który nada naszemu piwu gorycz oraz smak.

Kolejny raz filtrujemy tak, aby uzyskać czystą brzeczkę. To ważny moment, aby schodzić całość do odpowiedniej temperatury.

Kolejne kroki czyli zadanie drożdży, fermentacja burzliwa i fermentacja cicha czy butelkowanie są dokładnie takie same, jak w przypadku piwa z brewkitu. Możesz więc wrócić do instrukcji i zacząć od punktu 5.

Co dalej?

Jak widzisz – samo warzenie piwa nie jest przesadnie skomplikowanym procesem. Zrobienie własnego piwa jest bardzo proste! Oczywiście, jeśli kusi Cię stworzenie nietypowego, oryginalnego piwa z dodatkiem mango albo jakiegoś skomplikowanego lagera wymagającego fermentacji w niskich temperaturach możesz śmiało się podjąć warzenia tego typu piwa – ale daj sobie czas.

Żeby uwarzyć piwo wystarczą Ci bardzo proste narzędzia, o których pisałem. Właściwie plastikowa beczka i garnek są praktycznie wystarczające.

Równocześnie z czasem podobnie jak ja, możesz trochę doinwestować w sprzęt. W moim przypadku zdecydowałem się na zakup takiego garnka:

 

Dzięki wbudowanej grzałce i chłodnicy mogę wszystko wykonać praktycznie w dowolnym miejscu i czasie. Nie muszę się też rozdrabiać na różne dodatkowe akcesoria.

Oprócz piwa w ramach kwarantanny robię wraz z moją żoną własny chleb, kambuchę, kimchi, szynkę czy twaróg. I to wszystko w niewielkim mieszkaniu w bloku!

Mam nadzieję, że udało mi się Ciebie zainspirować 🙂

A Ty, jak wykorzystujesz czas w domu?

3
1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek
(Bądź pierwszym, który oceni!)
Loading...
  1. Warzyłem piwo w domu jakiś czas temu od podstaw. Wyszło bardzo klarowne, mimo że nie nagazowało się tak mocno, jakbym chciał. Prawdopodobnie dodałem za mało cukru dla drożdży ostatecznie fermentujących. Ciekawie to opisałeś i za to duży plus. Spróbuję raz jeszcze. Zachęciłeś mnie 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.