Dlaczego tak trudno zabrać się za pracę?

Kwarantanna dała mi trochę we znaki. Bardzo ciężko było mi przez kilka pierwszych dni zabrać się za cokolwiek. Totalna zmiana przyzwyczajeń, brak jasnego rytmu pracy i podziału na pracę i odpoczynek. W moim wnętrzu zaległa się nowa choroba. COVID-LEŃ. Być może też masz takie objawy jak:

  • alergia na pracę,
  • syndrom szperacza internetowego,
  • szybkie uczucie znużenia
  • braku energii.

Kogo dotyka ta nowa forma prokastrynacji?

  • każda osoba bez względu na wiek i płeć;
  • szczyt zapadalności obserwujemy w grupie wiekowej 18-30 lat.

Jak można się zarazić?

Podobny wpis:
Dlaczego tak trudno zabrać się za pracę?
  • ciężko stwierdzić
  • największe ognisko zachorowań wśród aktywnych użytkowników mediów społecznościowych
  • drugie ognisko to ludzie korzystający z Netlixa i pochodnych

Choć ten opis wydaje się być nieco groteskowy, to dotyczy poważnego problemu, jakim jest prokrastynacja. Nie czyni ona spustoszenia w naszym organizmie, jednak potrafi skutecznie wywrócić życie do góry nogami. Dlaczego tak często odwlekamy pewne obowiązki i prace oraz w jaki sposób radzić sobie z prokrastynacją – o tym w dzisiejszym wpisie.

 

Czynniki, które skutecznie nas zniechęcają do pracy

Niezależnie od tego, czy mówimy o pościeraniu kurzy w domu, zabraniu się za powierzone obowiązki czy powtórzeniu materiału do egzaminu, wszystkie nasze “powody” prokrastynacji można sprowadzić do trzech czynników. Czasami występują one samodzielnie, jednak w większości wypadków kumulują się, dając pożywkę naszemu zwlekającemu alter ego.

Pierwszym z czynników jest awersja do wysiłku, zarówno tego fizycznego, jak i psychicznego. Co ciekawe wynika to z… wysokiej inteligencji. Tak, dobrze czytasz. Im bardziej jesteś inteligentny tym bardziej odkładasz zadania (choć żadna to wymówka 🙂 ). Dzieje się tak, głównie dlatego, że Twój umysł PRZETWARZA wszystkie kroki czy działania, które musi wykonać, aby zakończyć dane zadanie. A że Twój mózg dąży głównie do oszczędzania energii to podsuwa Ci mnóstwo innych zajęć, które wymagają mniejszego wydatkowania energii.

Ile razy nie chciało Ci się wynieść śmieci, ponieważ wymaga to aż czterech czynności: wstania z fotela lub kanapy, zawiązania worka, założenia butów lub kapci i wyjścia z mieszkania? Brzmi to komicznie, ale tak właśnie myślimy na co dzień – po co się wysilać i robić daną aktywność, skoro można tego wysiłku uniknąć, nie robiąc niczego?

Na ten temat poświęciłem cały rozdział mojej książki, która w tej chwili ma szanse stać się bestsellerem (w momencie kiedy piszę te słowa znajduje się na 15 pozycji!) – szczegóły sprawdź na tej stronie lub po prostu kliknij w obrazek 🙂

znaleźć czas

Drugim z powodów, dla których nie bierzesz się za pracę jest obecność czynności zastępczej, która jest znacznie łatwiejsza, przyjemniejsza i mniej skomplikowana. Ten powód jest powiązany z pierwszym. Rozpraszacze czekają na Ciebie wszędzie! Twój mózg nawet nie musi szukać nowych sposobów na oszczędzanie energii. Wystarczy, ze choć na chwilkę wypuścisz go z powrozów… Powróćmy do przypadku wyrzucenia śmieci – tutaj mamy całe spektrum czynności zastępczych, poczynając od leżenia na kanapie z pilotem TV w dłoni przez oglądanie filmików ze śmiesznymi kotami na Youtube, aż po podziwianie śnieżnobiałego sufitu.

Trzecim czynnikiem zaś poczucie bezsensowności wykonywanej pracy lub jej znikomej użyteczności. Ponownie przyjrzyjmy się kwestii wynoszenia śmieci: z punktu widzenia nie-prokrastynatora jest to tak elementarna czynność jak założenie ubrania czy spożycie śniadania – to się po prostu robi. Prokrastynator zaś będzie się zastanawiać, po co wynosić śmieci, skoro i tak za cztery dni kosz znowu kosz będzie pełen, albo co się stanie, jeśli te śmieci wyniosę jutro.

Niezwykle często te czynniki będą się ze sobą łączyć i przenikać, tworząc całkiem silne “prokrastynacyjne combo”. Im silniejsze powiązanie i natężenie czynników, tym większą ilość wymówek sobie dostarczacie, uruchamiając perpetuum mobile odwlekania. To z kolei prowadzi do patologicznego wręcz przekładania istotnych kwestii na późniejszy termin, co może nieść katastrofalne skutki i poważne konsekwencje.

 

Dokonaj rewolucji umysłowej

Wiesz już, jakie czynniki zwiększają natężenie prokrastynacji, a to bardzo istotny krok do zmiany sposobu myślenia. Teraz, zamiast analizować przez 5 minut opłacalność wyniesienia śmieci, możesz poddać się innym przemyśleniom i rozważaniom. Zdecydowanie lepsze będzie rozważanie nad tym co powinieneś zrobić w następnej kolejności oraz ile czasu zaoszczędzisz, jeśli zrobisz wszystko po kolei zamiast wracać na kanapę. Jeszcze lepsze będzie po prostu zrobienie tego, co musisz; bez rozwodzenia się nad użytecznością czynności oraz hipotetycznym gospodarowaniem wolną chwilą. Najlepsze z kolei będzie wyniesienie śmieci oraz – przy okazji wyjścia z domu – kupienie mąki, mleka i jabłek do zrobienia racuchów, które zrobisz sam i zjesz, zamiast po raz kolejny zamawiać pizzę na dowóz.

Alternatywnie po prostu… Nie daj sobie czasu na myślenie. Robię tak dosyć często. Regularnie na blogu piszę o swoich przyzwyczajeniach i nawykach. Od kilku lat staram się praktykować poranne wstawanie a od kilku miesięcy zaraz po przebudzeniu (około 5:30) idę na trening crossfit. Aby uniknąć „myślenia” zaraz po tym jak się przebudzę (na wszelki wypadek ustawiam budzik, choć zazwyczaj budzę się kilka minut przed nim) od razu wstaję i wychodzę z łóżka. ZANIM zacznę się zastawiać, jak mi cieplutko i przyjemnie pod pierzynką i jak straszliwie nie chce mi się iść dziś ćwiczyć.

Staram się też od razu przebrać. No i wtedy już nie ma opcji. Wychodzę z domu i jadę na zajęcia.

Najtrudniejszy jest pierwszy krok

Tak naprawdę, w całym swym prokrastynacyjnym amoku nie odkładamy wykonania danej czynności, tylko przystąpienia do realizacji pierwszego kroku. Najtrudniejsze w wyniesieniu śmieci będzie wyłączenie telewizora i wstanie z kanapy, nie zaś niesienie zawiązanego worka czy otwarcie drzwi do domu. Przy archiwizacji dokumentów najtrudniejsze będzie wyciągnięcie papierów i przystąpienie do ich katalogowania, a nie opisywanie w archiwum czy układania segregatorów w chronologicznym ciągu. Bardzo często okazuje się również, że sukces spowodowany wykonaniem pierwszego kroku zmotywuje Cię do sprawnego kontynuowania reszty zadań, a przynajmniej zniechęci do rezygnacji z wykonania czynności.

Jeśli więc masz do przygotowania chociażby jakąś prezentację na zajęcia czy też do pracy zacznij do… stworzenia pustego folderu. A potem utwórz tam pusty plik prezentacji. A skoro zrobiłeś już tyle to chociaż napisz tytuł a dalej pójdziesz już niejako z rozpędu.

 

Stań się samoświadomy w unikaniu prokastrynacji

Na Twoją samoświadomość będą składać się trzy założenia:

  • wiedza o tym, co robię,
  • samokontrola
  • analiza podjętych działań i nagroda.

“Wynoszę śmieci po to, aby mieć porządek, uniknąć wstydu kiedy przyjdą znajomi i usunąć ten paskudny smród z kuchni” – tak wygląda spełnienie pierwszego założenia.

“Rezygnuję z pokusy przejrzenia Instagrama lub uruchomienia nowego odcinka ‘Trudnych Spraw’, bo to opóźni wyniesienie śmieci” – tak w praktyce wygląda samokontrola.

“Dzięki wyniesieniu odpadków mieszkanie pachnie normalnie, wygląda czysto a teraz mogę z czystym sumieniem obejrzeć serial” – a to z kolei trzeci krok – analiza i nagroda.

Wydziel strefę roboczą od strefy rekreacyjnej

To było dla mnie najtrudniejsze! W trakcie kwarantanny „odkryłem” jak małe jest moje mieszkanie! Brak jasnego podziału na strefę pracy i wypoczynku to prosta droga do zostania LENIEM.

A jeśli chcesz ZABIĆ SWOJEGO LENIA – sprawdź, książkę ZABIĆ LENIA 🙂 Znajdziesz ją w sklepie.

Czy zauważyłeś, że przesiadywanie z laptopem przy fotelu lub leżąc z nim w łóżku jest zawsze o wiele mniej wydajne niż siedzenie z nim przy biurku?

Wynika to z zakodowania naszego mózgu, który łączy łóżko z odpoczynkiem, fotel z relaksem, a biurko ze skupieniem i pracą. Napisanie tego artykułu zajęłoby mi z pewnością co najmniej godzinę więcej, gdybym otulił się mięciutkim kocykiem i leżał z laptopem na łóżku. Postaw sobie jasne granice: w pewnych miejscach pracuję i tylko pracuję, w pewnych miejscach odpoczywam i tam praca ma zakaz wstępu. Taki podział poprawi Twoją wydajność i systematykę wykonywania obowiązków, szczególnie tych służbowych.

Ustal konkretne cele, które ściśle osadzisz w czasie

“Zaraz wyniosę te śmieci”, “Raport jest na przyszły tydzień, zrobię go później”, “Zaczynam dietę, ale jeszcze nie dziś”. Zobacz, jak bardzo mętne i nieklarowne są te stwierdzenia, które przed chwilą przytoczyłem. “Zaraz”, to znaczy za 5 minut, 5 godzin czy 5 dni?

Założę się, że “raport na przyszły tydzień” napiszesz najwcześniej dzień przed deadlinem, a najprawdopodobniej na godzinę przed końcem terminu.

I jak tam służy Ci dieta, którą miałeś zacząć nie-dziś? Sam widzisz, że takie nieprecyzyjne cele bez wyznaczonego terminu z pewnością stworzą doskonałą pożywkę dla prokrastynacji. O ile skuteczniej przebiegnie realizacja działań, jeśli powiesz sobie “Śmieci wyniosę maksymalnie za 3 minuty, po czym napiszę raport, który skończę do 18:00, a pierwszym posiłkiem mojej diety będzie jutrzejsze zdrowe śniadanie”. Prawda, że lepiej i mniej zachęcająco do odwlekania?

Więcej na ten temat możesz przeczytać w artykule o metodzie OKR lub w tym o wyznaczaniu celów metoda SMART.

Dziel zadania na etapy i wyodrębnij kamienie milowe

Czy możliwe jest skuteczne i szybkie posprzątanie całej kuchni, kiedy nie wiesz tak naprawdę, za co masz się wziąć w pierwszej kolejności?

Jaki sens będzie miało odkurzanie, skoro na blacie wciąż jest pełno okruchów które przy sprzątaniu ponownie zabrudzą podłogę?

Wyodrębnij sobie całość prac na etapy: ścieranie kurzy, umycie frontów szafek, włożenie naczyń do zmywarek, odkurzenie, umycie podłóg oraz poukładanie czystych naczyń w szafce. Dodaj kamienie milowe, bez których nie możesz przystąpić do kolejnych etapów; dla przykładu, przy sprzątaniu kuchni kamieniem milowym będzie “Przetarcie powierzchni blatów i szafek” – bez tego nie ma sensu sprzątanie podłogi. Następnym kamieniem milowym będzie “Uruchomienie zmywarki” – bez niej przecież nie wyciągniesz czystych naczyń. Kamienie milowe także będą skutecznym narzędziem w procesie kontrolowania postępów zaplanowanych czynności.

Oczywiście przykład ze sprzątaniem kuchni jest tylko roboczy – ale w praktyce każde inne zadanie (o ile ma jasno określony cel) da się rozłożyć na czynniki pierwsze a potem sukcesywnie je realizować. Do tworzenia takich procesów w pracy zawodowej wykorzystuje Nozbe – zarówno w formie zadań jak i projektów czy wcześniej przygotowanych szablonów. To usprawnia pracę i nadaje jej rytm. Równocześnie takie dosyć szczegółowe rozpisanie projektu na pomniejsze zadania jest dużo bardziej odporniejsze na nieprzewidziane wydarzenia – dużo łatwiej jest wrócić do pracy, kiedy wiesz gdzie skończyłeś i jaki kolejny krok musisz wykonać.

Zapobiegaj tworzeniu się osadu

Zapewne wiesz, co się dzieje z umywalką, jeśli odłożysz jej sprzątanie na później – stworzy się lepki osad z mydlin, który będzie nieestetycznie wyglądać, a dodatkowo trudno się go usuwa. Tak też jest w naszych codziennych obowiązkach: odwlekanie napisania pracy magisterskiej sprawi, że poza samą pracą będziesz musiał poradzić sobie z “osadem” w postaci nauki do kolokwiów zaliczeniowych czy rezygnacją z piątkowej imprezy u kolegi w akademiku. Słuszna zatem wydaje się mądrość angielskiego profesora Christophera Parkera, który stwierdził, że:

“Prokrastynacja jest jak karta kredytowa – na początku jest fajnie, a potem przychodzi opłata”.

Choć zasady te wydają się być banalne, to na co dzień zdajemy się o nich zapominać. Każdego z nas w końcu dopadnie pokusa prokrastynacji, co jest w pełni zrozumiałe. Jednak najważniejszą czynnością, dalece ważniejszą od wykonania zadania, jest skuteczne zwalczenie chęci do odwleczenia czegoś w czasie.

Mam nadzieję, że jesteś zdrowy i pomimo niesprzyjających okoliczności udaje Ci się efektywnie pracować. Dawaj znać!

0
1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek
(Bądź pierwszym, który oceni!)
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.