Crowdfunding to nowoczesna forma pozyskiwania finansowania na różnego rodzaju projekty. Zazwyczaj przyjmuje formę dużej liczby drobnych jednorazowych wpłat przez osoby zainteresowane projektem. Czasem bezinteresownie, czasem w zamian za możliwość udziału w danym przedsięwzięciu, czy otrzymaniu wcześniejszej wersji produktu. Tymczasem w Polsce właśnie nastąpiło przełomowe wydarzenie.

Krzysztof Gonciarz to jeden z najlepszych twórców na polskim YouTubie. Od lat szlifuje swój warsztat i ciężko pracuje nad tym, aby jego materiały wciąż i wciąż były lepsze. Poza kanałem Włodka Markiewicz nie znam nikogo innego, który tworzy rzeczy tak ładne, tak dobrze przygotowane.

Kilka dni temu Krzysztof wystartował na serwisie patronite.pl z kampanią podczas której można objąć jego pracę patronatem. Po prostu deklarujesz, że każdego miesiąca przelejesz mu jakąś określoną kwotę. Bezinteresownie. Wyłącznie w zamian za zapewnienie, że będzie tworzył dalej. Że powiększy zespół i wybierze się do nowych miejsc. Ja wspieram bo warto. Bo kilku latach wytężonej pracy Krzysztof może zwolnić, nie musi martwić się natychmiast o sponsorów czy brak kasy. Ale chyba znacznie ważniejsze są uczucia. Żyjemy w świecie lajków i subów.

1
Ale tak jak lajki nie zmieniają sytuacji w Syrii, tak nie pomagają finansowo twórcy.

Wsparcie finansowe to w tym konkretnym przypadku oznaka szacunku i doceniania dla wysokiej jakości pracy Krzysztofa. I oglądając dzisiaj opublikowany film (poniżej) widać, że Krzysiek czuje ogromne wsparcie internetów. Po raz kolejny udowodnił, że można. Na naszych oczach pisze się historia internetu. Widać to po wpisie na facebooku:

Myślałem sobie, że wpuszczam filmiki w jakiś tam INTERNET, a z drugiego jego końca wychodzą słupki oglądalności. Przez lata pisaliście mi wiadomości, spotykałem się z Wami na spotkaniach autorskich, premierach książek, wykładach – a mimo wszystko czułem się w tym wszystkim trochę samotny. To wszystko zdawało się być jakąś tam ulotną zajawką, z której, by nie zapeszać, nie mogę się zbytnio cieszyć.

No a teraz zrozumiałem. Poczułem, ile jest tych uśmiechniętych mord rechoczących do Zapytaj Beczkę, ziomków zainspirowanych Sztuką Składania Historii, ludzi czytających WebShows do poduszki, czekających aż coś opublikuję, komentujących, cytujących teksty Buraka na melanżu, piszących do mnie wiadomości z wdzięcznością za słowa o depresji.

Poczułem, że to co robię jest realne, i że może być dwustronne. Że nie potrzebuję walczyć o to, żeby mieć pieniądze na życie i jednoczesne robienie filmików, i nie muszę szukać korpo-typków ilekroć mam fajny pomysł na film. Bo są setki Was, którym wystarczy zaproponować – robimy razem? Robimy.

Mam łzy w oczach. Kij już z hajsem, czuję że coś się zmieniło w moim życiu tego dnia. Poczułem się istotny. Dziękuję.

 

Z ciekawością przyglądałem się komentarzom w internecie. To chyba pierwsza tego typu sytuacja kiedy nikt… nie marudzi. To do nas nie podobne. W momencie w którym piszę te słowa ponad 800 osób zadeklarowało kwotę ponad 15 000 zł miesięcznie jako wsparcie dla pracy Krzysztofa. Ta kwota wciąż rośnie!

Co to zmienia?

Bardzo dużo. Pokolenie torrentów i nielegalnego pobierania treści z internetu dojrzewa, idzie do pracy i zdaje sobie sprawę, że pewne rzeczy kosztują. Że za słowem „darmowy” zazwyczaj stoi „brak jakości”. Jako pokolenie Y rozumiemy, że za jakość trzeba płacić. I chcemy czegoś więcej niż tylko pustej rozrywki. Chcemy ciekawych, dobrych i wartościowych programów. Szkoda, że wciąż nie rozumieją tego duże media. Trwa dyskusja w naszym kraju o tym, że opłata medialna będzie wliczona np. do rachunku za prąd. Patrząc na jakość naszej telewizji nie ma co się dziwić, że ludzie protestują – od wielu lat nie mam odbiornika telewizyjnego i nie oglądam praktycznie żadnych programów. Chociaż jakość wydaje się być bardzo dobra od strony technicznej, to zawartość jest po prostu bardzo słaba. TVN, Polsat czy inne stacje bazują na reklamach, na które póki co nie wynaleziono jeszcze AdBlocka 🙂 a jest ich tam tak dużo, że w przerwach można spokojnie ugotować obiad, posprzątać mieszkanie i… zapomnieć o tym co się oglądało. Ostatnio będąc w odwiedzinach u Dziadków policzyłem, że blok reklamowy trwał 24 minuty! To chyba prawdziwy zmierzch ery TV.

W USA funkcjonuje program YouTube RED. Choć działanie miało przypominać telewizję na żądanie w praktyce można znaleźć sporo opinii, że proponowane programy są równie słabe jak te znane z TV. Wyreżyserowane, przygotowane, nagrywane z kilkoma powtórkami.

YouTube jest ciekawy właśnie dlatego, że sam twórca decyduje co chce pokazać, w jaki sposób zmontuje materiał. Patrząc na niedawne afery (np. Ator vs. Gimper) znaczna większość twórców nie zdaje sobie sprawy z odpowiedzialności, która ma pokazując swoją twórczość milionom każdego miesiąca. Przypominają gwiazdy HollyWoodu, które zachłysnęły się popularnością i dużymi pieniędzmi…
Bardzo chętnie wpłacałbym kwotę 40-100 zł za dostęp do wyłącznie dobrych seriali, czy programów, które mnie interesują. Niestety Netflix w naszym kraju kuleje, alternatyw nie znam… Może coś podpowiecie w komentarzach?

5 zl czy 10 zł miesięcznie to niewiele. Ale przy kilkuset osobach miesięcznie suma robi wrażenie!

To też ogromna szansa, aby wyeliminowywać reklamy! Czy byłbyś gotowy wspierać swoich ulubionych twórców w zamian ze pewność, że Twój film/program nie będzie przerywany setkami reklam? Wyobraź sobie – 0 wyskakujących banerów, wysuwających się powiadomień itd! Czysty internet!

Warto też przy tej okazji rzucić okiem na inne projekty, które można wspierać na Patronite.pl. Jest tam też NaukowyBełkot  czy ZwierzPopkulturalny. To również bardzo ważne kanały! Jeśli tylko macie taką możliwość – wspierajcie!

Co mnie martwi?

Obawiam się jedynie, że inni twórcy pójdą jego śladami. Boję się, że twórcy, którzy robią rzeczy słabe, rozrywkowe z myślą tylko i wyłącznie o głupotach również sięgną po te pieniądze bo mają kilkukrotnie większe zasięgi więc i prawdopodobieństwo, że ktoś zdecyduje się wpłacić jakieś środki rośnie.

Niestety szybko pojawią się ludzie, którzy po prostu wykorzystają młodzież, aby zyskać kasę. Z drugiej strony to ich wybór…

Zastanawia mnie też utrzymanie Patronów – czy to jednorazowa akcja, bo taka jest moda? Jaka to będzie kwota za pół roku? Czy może okazać się tak, że to bardzo wartościowe źródło finansowania nagle wygaśnie? Co wtedy? Życzę Krzysztofowi, aby jego działalność nabrała jeszcze większego rozmachu a finansowanie… nigdy się nie skończyło 🙂

Inna kwestia, którą zauważył Paweł Opydo to temat opodatkowania i rozwiązań prawnych. Kiedy mówimy o dużych pieniądzach Państwo szybko chce na nich położyć łapę. Znając przypadki wstecznego naliczania VAT na wielomilionowe kwoty, dowolność w interpretacjach prawnych boję się, że ktoś kiedyś uzna, że powinien pojawić się w tej sprawie proces sądowy. A to niepotrzebny stres i zmarnowany czas.

Ale może nie potrzebnie się tym martwię? Może to właśnie bardzo ważny moment, w którym wiele się zmieni w znanym nam internecie?

Póki co – euforia trwa! Wejdź tutaj i zadeklaruj kwotę, którą możesz wesprzeć kulturę i jakość.

 

 

Aktualizacja 28.05.2016 18:20
Krzysztof zebrał 5x więcej niż zakładał. Aktualnie osiągnął już prawie 21 000 zł miesięcznie na swoją działalność. Wielkie brawa dla wszystkich internautów!

asdsa