Afera Cambridge Analytic, czyli wyciek danych z Facebooka to temat rozgrzewający internet. Temat ponownie pojawił się wszędzie gdzie to tylko możliwe ze względu na dosyć kontrowersyjne przesłuchanie twórcy Facebooka Marka Zuckerberga. Ponad 5 godzin, ponad 40 senatorów, którzy rozkosznie, wręcz jak dzieci, nie ogarniają internetu. Dziś poruszę temat bezpieczeństwa w sieci. Od razu zaznaczę — nie bądź paranoikiem. Bądź ostrożny a przede wszystkim — bardziej świadomy tego, jakie dane o Tobie są gromadzone i dopiero wtedy podejmij decyzję, czy zgadzasz się, aby określone dane były dostępne. Jak zwykle na moim blogu postaram Ci się też wyjaśnić, DLACZEGO różne firmy zbierają Twoje dane.

Jak sądzisz, na czym zarabia Facebook lub  Google? Jeden z senatorów pytał o to Marka. Pytanie brzmiało mniej więcej tak:

Jaki jest Wasz model biznesowy skoro facebook jest za darmo?

Odpowiedź nie jest oczywista dla wszystkich. Bo czy faktycznie facebook jest darmowy? Nie.

Co prawda nie musisz ponosić stałej opłaty ale płacisz swoimi danymi. Obie firmy mają skomplikowany i przemyślany system reklamowy. W praktyce sam mechanizm jest na prawdę niezwykły. Spróbujmy go zrozumieć na podstawie narzędzi Google.

W tym artykule staram się pewne sprawy bardzo mocno uprosić – jeśli więc jesteś ekspertem w branży, proszę nie obrażaj się, że pomijam pewne ważne kwestie.

Czy wiesz, jak działał rynek reklamy na początku internetu? Stworzenie dobrej reklamy online wbrew pozorom nie było proste. Jako przedsiębiorca musiałeś poznać serwisy internetowe na których potencjalnie jest Twój klient. Następnie musiałeś skontaktować się z twórcą danej strony, ustalić z nim miejsce, w którym będzie Twoja reklama. Wiele elementów bazowało na zaufaniu. Ty musiałeś wierzyć, że dany portal jest popularny i że Twoja reklama będzie skuteczna.

W przypadku reklamy outdoor jest to trochę prostsze a sam mechanizm bardzo podobny. Gdzie wolałbyś umieścić swój bilbord ? W centrum Warszawy na całym budynku, czy gdzieś na bocznej drodze w mniejszej miejscowości? Potencjalnie im większy zasięg tym lepiej. W przypadku bilbordu czasami wystarczy obejrzeć zdjęcia danego miejsca, aby stwierdzić, że faktycznie w okolicy bywa dużo ludzi, może przejeżdża wiele samochodów więc prawdopodobnie wiele osób zobaczy Twoją reklamę. W internecie natomiast robi się trochę trudniej. Najpierw trzeba było stworzyć narzędzia analityczne, które umożliwiają określenie ilu potencjalnych klientów (czytelników) odwiedza daną stronę. Później trzeba wybrać odpowiednie miejsce, dzięki temu Twoja reklama zostanie zauważona. Potem należałoby jeszcze dokładnie zbadać, ile faktycznie osób kliknęło w daną reklamę. W kolejnym etapie możesz już badać jakość tego ruchu. Właśnie taką przewagę daje pracowanie na danych i liczbach. W internecie można wszystko można zmierzyć i policzyć.

Odpowiedź przyszła bardzo szybko ze strony firmy Google. Prawie równocześnie zaczęli oni rozwijać narzędzia, które dziś znamy pod nazwą Google AdSense i Google Analitycs. Już wyjaśniam czym zajmują się te projekty.

Google Analytics to potężne narzędzie analityczne umożliwiające badanie wielu zachowań ludzi będących na Twojej stronie internetowej. Sam proces instalacji tego narzędzia jest dosyć prosty a wiedza – wręcz bezcenna. Wraz z rozwojem pojawiały się kolejne funkcjonalności zintegrowane z pozostałym narzędziami od Google. W praktyce na dzień dzisiejszy możesz mieć bardzo łatwy dostęp do takich danych jak:

  • wiek
  • płeć
  • zainteresowania
  • stan finansowy i cywilny
  • miejsce zamieszkania
  • czas spędzony na poszczególnych podstronach
  • strona wejścia i wyjścia ze strony
  • kanał dotarcia do Twojej strony
  • nazwę konkretnej firmy (w niektórych przypadkach)
  • a w przypadku sklepów internetowych – wysokość zamówienia i całą ścieżką zakupową

Dla nas jako marketingowców to nieskończone pokłady wiedzy. Dzięki tym danym możemy przebudować naszą ofertę, w inny sposób eksponować produkty na stronie czy w końcu inaczej dobierać reklamodawców.

No właśnie. Jak wspominałem, dawniej wymagany był wręcz bezpośredni kontakt reklamodawcy z właścicielem portalu. Następnie pojawiło się Google z programem Google AdSense. W pewnym sensie zaproponowało właścicielom strony:

Proszę tutaj jest niewielki kod html. Wynajmij nam przestrzeń na Twojej stronie o określonych wymiarach, daj nam dostęp do danych Twojej strony a my zajmiemy się znalezieniem dla Ciebie reklamodawców. Za każde kliknięcie w reklamę otrzymasz wynagrodzenie.

Czy widzisz prostotę tego rozwiązania? Google po prostu wykupuje miejsce na Twojej stronie. Im większe masz zasięgi, tym więcej osób klika w reklamę a Ty więcej zarabiasz. Dużo pisałem o tym w artykule jak zarabiać na blogu.

Równocześnie Google uruchomiło też program Google AdWords. Powiedziało do przedsiębiorców:

Mam w swojej bazie kilka milionów stron internetowych, z bardzo szczegółowymi danymi dotyczących osób, które odwiedzają dane strony. Jeśli chcesz możesz z naszą pomocą wykupić u nich reklamę, bez użerania się i zbędnej papierokologii. Wszystko zrobiliśmy za Ciebie. W dodatku zapłacisz tylko wtedy, kiedy ktoś kliknie w Twoją reklamę.

Czyż to nie jest genialne? Google jest tylko pośrednikiem czy też łącznikiem pomiędzy firmami, które chcą się reklamować, a portalami, na których można taką reklamę umieścić. Ale rynek się zmienia. Dla agencji reklamowych dostęp do coraz bardziej szczegółowych danych pozwala tworzyć coraz bardziej precyzyjne reklamy. Tworzenie grupy docelowej, która będzie przynosiła więcej pieniędzy mniejszych kosztem to spełnienie marzeń każdego przedsiębiorcy. W świecie idealnym ilość reklam mogłaby się znacznie zmniejszyć na rzecz wyłącznie reklam, którymi jesteśmy naprawdę zainteresowani.

W tym miejscu musisz zrozumieć. Tak naprawdę nikogo nie obchodzą dane jednostki. Dużo ważniejsze jest pracowanie na wielotysięcznych lub wielomilionowych zbiorach danych. 5 nowych głosów w wyborach nic raczej nie zmieni. Ale kilka tysięcy lub milionów ludzi, o których wiemy, że są zaangażowani w sprawy polityczne, zacznie zmieniać swoje sympatie, ponieważ zostaną otoczeni wyłącznie negatywnymi komunikatami o swoich wcześniejszych liderach – to już bardzo interesujący kierunek pozwalający kierować umysłami.

Afera Cambridge Analytica nie powinna nikogo dziwić. Wszędzie gdzie pojawiają się duże pieniądze (a zdecydowanie można to powiedzieć o polityce), pojawiają się mądre głowy próbujące zmusić lub zachęcić ludzi do pójścia w wyznaczonym przez nich kierunku. Historia zna ciekawsze przypadki. W książce „Siła nawyku” opisana jest reklama sieci sklepów Target, która na podstawie danych zakupowych oraz danych ze strony internetowej algorytmicznie byli w stanie przewidzieć (ze skutecznością 96%!), że dana kobieta jest w ciąży. Problem pojawił się w momencie, w którym kobieta, która otrzymała dany prezent… sama jeszcze nie wiedziała, że jest w ciąży! Takich przypadków można mnożyć. Inny praktyczny sposób wykorzystania tych danych to kierowanie reklam dot. lotów lotniczych w wyższej cenie, jeśli korzystasz z urządzeń Apple (czyli prawdopodobnie masz więcej pieniędzy). To fakt powszechnie znany. Google czy Facebook posiadają o nas miliony informacji i wykorzystują je (a my sami się na to godzimy) do celów marketingowych.

Przy tej okazji bardzo ciekawe pytanie. Czy to Google i Facebook są temu winni? Czy to nie są po prostu narzędzia, które czasami zostają źle wykorzystane?

Przy okazji nachodzi mnie pewna dygresja. W wielu firmach sci-fi przedstawia się mega-korporacje jako coś złego. Ktoś kto ma nad nami władzę absolutną potencjalnie stwarza ogromne ryzyko i automatycznie wzbudza w nas strach ale… równocześnie sami (mniej lub bardziej) świadomie dajemy dostęp do tych danych mega-korporacjom.

Pomyśl o chociażby kilka informacjach, które firmy te mogą o Tobie posiadać.

  • Google ma dostęp do Twojej historii zapytań – innymi słowy wie, czego i kiedy szukałeś w sieci
  • Google ma dostęp do Twojego maila – wie dokładnie z kim piszesz, co  czytasz, które wiadomości pomijasz lub jakie rachunki płacisz za poszczególne usługi.
  • Jeśli korzystasz z telefonu z systemem Android ma też dostęp do aplikacji z których korzystasz, zna Twoje smsy, lokalizację
  • Większość telefonów z Androidem automatycznie synchronizuje z chmurą Twoje zdjęcia w ramach usługi Google Photos. Google od lat pracuje nad algorytmami rozumiejącymi co jest na zdjęciu oraz rozpoznawaniu twarzy
  • Facebook wie z kim i o czym piszesz
  • Facebook na Twoje preferencje, wie co komentujesz, co lubisz i co Cię śmieszy
  • Facebook wie gdzie bywasz i z kim się spotykasz
  • Facebook rozumie i zna Twoje hobby czy zainteresowania
  • Obie firmy mają dostęp do Twoich danych takich jak wiek, płeć, numer telefonu a czasami pośrednio dostęp do numeru konta, zdjęć ważnych dokumentów i wielu innych wrażliwych danych
  • Obie firmy uzależniają Cię od korzystania z nich – wyobraź sobie, że przestaje istnieć wyszukiwarka Google lub znika Messenger. Jaki będzie to miało wpływ na Twoje życie?
  • Te i miliony innych firm chcą na Tobie zarobić wykorzystując dane, które dobrowolnie im oddajesz. Im więcej reklam, tym większe zarobki.

Co ciekawe firmy te umożliwiają Ci podjęcie decyzji o pewnej ochronie Twojej prywatności. To czy realnie to będą respektować to zupełnie inny temat. 🙂

Przejdźmy do kilku ciekawostek, którymi możesz być zaskoczony.

1. Ustawienia prywatności Google

Prawdopodobnie o ile nie zmieniałeś tych ustawień Google wie o Tobie bardzo dużo. Możesz teraz wejść i zalogować się do narzędzia Historia lokalizacji. W moim przypadku są to dane z kilku ostatnich lat. Są to bardzo szczegółowe dane gdzie byłem, ile czasu tam spędziłem i jaką drogą tam dotarłem. Uwzględniając Google Maps – wiem też w jakich kawiarniach się zatrzymałem lub które stacje paliwowe wolę bardziej 🙂

 

Te dane mogą (choć nie muszą) być wykorzystywane do tworzenia spersonalizowanych reklam. Pod tym linkiem po zalogowaniu na odpowiednie konto możesz podjąć decyzję czy chcesz, aby Google znało Twoje dane dotyczące:

  • historii wyszukiwania w Google
  • historii oglądanych filmów na YouTube
  • wykorzystania wyszukiwania głosowego i rozpoznawania mowy (w szczególności jeśli korzystasz „ok, google” może to być dla Ciebie istotne)
  • historii lokalizacji
  • informacji dotyczących wszystkich narzędzi z których korzystasz (telefon, tablet czy komputer – wszędzie gdzie jesteś zalogowany udostępniasz dane).

Jeszcze bardziej szczegółowo możesz zajrzeć tutaj. W tym miejscu możesz edytować wszystkie dane, które kiedyś podałeś Google. Jeśli dbać o swoją produktywność, powinieneś teraz w swoim systemie (a ja oczywiście polecam Nozbe) zaplanować cykliczny (np. raz na kwartał lub raz na pół roku) przegląd tych ustawień.

2. Instalacja aplikacji i zarządzanie uprawnieniami aplikacji

Podczas instalacji dowolnej aplikacji – kalendarza, gry, komunikatora prawdopodobnie wyświetli Ci się mniej więcej taki widok:

Bardzo specjalnie ten formularz jest taki „przystępny i ładny”. Przyznaj się – nawet się nie zatrzymałeś przed kliknięciem AKCEPTACJA, prawda? Cóż oskarżanie Marka Zuckerberga o to, że ktoś w złym celu wykorzystał dane, które sami mu daliśmy przypomina oskarżanie producenta sztućcy o to, że ktoś zginął od pchnięcia nożem… Sami sobie zgotowaliśmy ten los. Ale to nic straconego. Na przyszłość bądź bardziej ostrożny. W większości przypadków aplikacje nie potrzebują tak szerokiego dostępu do Twoich danych i dosłownie jednym kliknięciem możesz im to uniemożliwić. Poświęć kilka sekund na analizę a będziesz zdecydowanie bezpieczniejszy.

Możesz też dokonać przeglądu aplikacji, które już teraz masz zainstalowane. Poniżej przykład jak to zrobić na moim telefonie ale procedura w większości przypadków będzie bardzo podobna. Przejdź po prostu do ustawień i sprawdź jakie uprawnianie ma dana aplikacja i bez większych skrupułów blokuj to co Ci się nie podoba. W najgorszym przypadku aplikacja poinformuje Cię, że bez określonych uprawnień nie może działać (np. instagram bez dostępu do galerii zdjęć czy aparatu fotograficznego nie ma sensu :).

3. Ustawienia prywatności na Facebooku

Podobnie jak w przypadku Google, Facebook daje Ci prawo do decydowania, z których danych może korzystać. Podczas przesłuchania Marka w Senacie padło ciekawe zdanie. Facebook i Google nie są darmowymi narzędziami. Płacisz swoimi danymi. Możesz więc odpowiednio zmienić ustawienia ale pamiętaj, że może to skutkować tym, że będziesz widział mniej dokładne reklamy (co nie jest problemem) ale też, że Twoi znajomi nie będą mogli Cię odnaleźć.

Uważaj w szczególności jeśli grasz na Facebooku w gry – zasada jest dokładnie taka sama jak w przypadku Google Play. Sprawdzaj regularnie uprawnienia aplikacji z których korzystasz. Aby sprawdzić swoje aktualne ustawienia kliknij tutaj. Przejdź przez wszystkie zakładki. Nie bez powodu ta strona wygląda tak nieprzystępnie. Jej zadaniem jest zniechęcić Cię do przeczytania, które opcje co oznaczają i pozwolenie na dostęp do wszystkich danych. Ponownie – po prostu poświęć kilka minut raz na kilka miesięcy, aby przejrzeć czy jakieś ustawienia są dla Ciebie niekomfortowe.

Równocześnie pamiętaj – nawet jeśli zablokujesz WIDOCZNOŚĆ zdjęć na Facebooku lub w Google w dalszym ciągu istnieją one w ich bazie. Bez względu na to gdzie publikujesz swoje zdjęcia – one już NIGDY (i to dosłownie NIGDY) nie znikną z sieci. Możesz się o tym przekonać pobierając WSZYSTKIE pliki (nawet jeśli myślisz, że już je usunąłeś), które kiedykolwiek opublikowałeś. Włącznie z wiadomościami głosowymi do i od znajomych. Możesz na koniec w komentarzu pochwalić się jak duży był Twój plik 🙂 Mój to prawie 2 gb. Pod tym linkiem znajdziesz „krótką” tabelkę z informacją jakie dane gromadzi Facebook.

Aby porać kopię swoich danych z Facebooka:

  • Kliknij ikonę w prawym górnym rogu dowolnej strony Facebooka i wybierz opcję Ustawienia
  • Kliknij opcję Pobierz kopię swoich danych z Facebooka znajdującą się pod sekcją Ustawienia ogólne konta
  • Kliknij opcję Uruchom moje archiwum
  • Poczekaj na maila z linkiem do pliku

4. Ustawienia prywatności w komputerze – Windows i Apple

Nie ma tutaj niewiniątek. Wszystkie firmy technologiczne – czy to hardware, czy software zbierają o Tobie dane. Choć główną teoretycznie głównie po to, aby poprawiać swoje narzędzia – nigdy nie wiesz gdzie i jak zostaną wykorzystane Twoje dane. Tutaj reguła jest dokładnie taka sama jak w każdym innym przypadku – sprawdź co Twój komputer wie o Tobie i wyłącz te opcje, z którymi czujesz się niekomfortowo – np. Windows 10, może przetrzymywać Twoje zdjęcie (jeśli korzystasz z odblokowywania za pomocą kamery) lub mieć ciągły dostęp do Twojego mikrofonu. W przypadki Windowsa sprawa jest bardzo prosta – wystarczy, że klikniesz przycisk start i wpiszesz słowo PRYWATNOŚĆ. Ponownie przejdź przez wszystkie poszczególne ustawienia – możesz podjąć decyzję odgórną i np. wyłączyć dostęp do mikrofonu wszystkim aplikacjom lub podejmować decyzje w poszczególnych przypadkach.

 

Na koniec mimo wszystko warto rozważyć również fizyczną blokadę kamery i mikrofonu. Możesz być zaskoczony jak łatwo uzyskać dostęp do Twojej kamery lub mikrofonu. Za czasów gimnazjalnych w ramach nauki tego, jak działają komputery, podsyłaliśmy sobie z kolegami np. uszkodzone pliki pdf, które zawierały w sobie kod programu R.A.T (akronim od Remote Access Trojan, czyli zdalnego dostępu do Twojego urządzenia). Pomyśl – jeśli jako 12-latek potrafiłem ogarnąć i zdobyć dostęp do kamery mojego kolegi w ciągu kilku minut to jak działają profesjonaliści? Oczywiście, ponownie nie należy być paranoikiem, ale pewna przezorność nie zaszkodzi. Znane są przykłady stron, które wykorzystywały prosty mechanizm zawstydzenia użytkownika. Właściciele witryn o treściach pornograficznych w łatwy sposób uzyskiwali dostęp do kamer „swoich klientów”. Następnie blokowali dostęp do normalnego korzystania z komputera z komunikatem w stylu:

Przelej nam na konto określoną kwotę na wskazany numer konta lub Twoja żona/matka dostanie Twoje zdjęcie z „interesem na wierzchu” wraz z listą stron, które odwiedziłeś.

Co prawda, brakuje danych o „wynikach finansowych” takich akcji – ale sądzę, że są to grube miliony. Tego typu oprogramowanie było również podczepiane pod pliki z sieci torrent. Jeśli pobierasz nielegalne oprogramowanie musisz pogodzić się z sytuacja jak opisana powyżej tyle, że z groźbą zgłoszenia na Policję kradzieży własności intelektualnej.

Sumując ten wątek:

  • dbaj o legalne oprogramowanie
  • weryfikuj ustawienia prywatności Twojego systemu
  • bądź grzeczny

5. Prywatność Twoich danych – wyczyść newslettery

Niestety nie znalazłem żadnego dobrego narzędzia, które ma dostęp do wszystkich baz na świecie i umożliwia sprawdzenie, czy nasze dane tam są. Teoretycznie, choć w sposób bardzo nieudolny, próbują zrobić to politycy w UE oraz pośrednio w Polsce wdrażając takie procedury jak RODO czy GIODO. Choć ma to zapewnić nam bezpieczeństwo jak widać na poprzednich przypadkach w większości sytuacji sami sobie jesteśmy winni.

Równocześnie znalazłem pewne rozwiązanie, z którego korzystam od wielu lat. Mowa o Unroll.me, które w darmowy sposób sprawdzi wszystkie miejsca, gdzie jesteś zapisany na newsletter. Nie działa to, co prawda idealnie i bezbłędnie, ale umożliwia w łatwy sposób, chociaż przejrzenie i usunięcie się z części baz. Pomyśl o wszystkich serwisach, w których się rejestrowałeś (i regulaminach, które przy tej okazji zaakceptowałeś). Pomyśl o wszystkich sklepach internetowych gdzie coś kupowałeś. Pomyśl ile tysięcy firm sprzedało Twojego maila 🙂 Niestety walka ze spamem nie skończy się tak łatwo. Trochę więcej na ten temat opiszę w kroku 7.

Narzędzie UnRoll.me radzi sobie ze skrzynkami Google, AOL czy Yahoo. Niestety jeśli korzystasz ze poczty na wp, interii czy onecie – nie pomoże 🙂 W takim przypadku pamiętaj, aby regularnie i systematycznie wypisywać się z newsletterów i baz na które się nie zapisywałeś.

6. Bezpiecznie korzystaj z sieci – hasło i prywatna sieć

Napisałem na ten temat dwa osobne artykuły znajdziesz je tutaj:

Pisałem tam o wielu różnych zagrożeniach, które czekają na Ciebie, jeśli pracujesz przez sieć. W skrócie pamiętaj o kilku podstawowych zasadach:

  • Dbaj o swoje hasła – wymyślaj różne, trudne hasła i regularnie je zmieniaj (bez względu na to jak jest to niewygodne) lub korzystaj z takich programów jak KeePass. Nigdy nie zapisuj ich na żółtej karteczce przyklejonej do monitora (jak do wygodnego fotela do VR jak w Ready Player One 😉
  • Dbaj o sieć do której się podłączasz – korzystaj z VPN (czyli prywatnej sieci) lub/oraz z widoku prywatnego w szczególności, jeśli logujesz się do miejsc niezwykle istotnych (np. do banku).

Możesz też skorzystać z różnych dodatków do przeglądarki, które blokują określone trackery i dają pewne uczucie większego bezpieczeństwa. Dla przykładu możesz skorzystać z:

  • DoNotTrackMe, praktyczny dodatek do Firefoksa, blokujący zapisywanie cookies oraz informujący użytkownika o tym, kto i w jaki sposób próbuje go śledzić (np. Google Analytics czy Facebook).
  • Ghostery – narzędzie o ponownych funkcjach jak DoNotTrackMe dostępne też dla opery czy chrome
  • AdBlock, którego chyba nie trzeba przedstawiać – blokuje on wyświetlanie reklam ale równocześnie blokuje możliwość pobierania i gromadzenia danych o Twoich zachowaniach online

Możesz też korzystać z przeglądarek i wyszukiwarek, które (rzekomo) gwarantują anonimowość. Do najpopularniejszych należą:

  • Brave – lekka przeglądarka, która oferuje szybkie wczytywanie stron oraz zaawansowane funkcje ochrony przed śledzeniem aktywności użytkownika. Aplikacja blokuje przechwytywanie ciasteczek przez aplikacje śledzące.
  • DuckDuckGo – wyszukiwarka kładąca duży nacisk na prywatność danych

Czytaj też regulaminy – nie wszystkie zgody musisz zawsze akceptować. Poniżej przykład tego na co się zgadzasz korzystając z internetu w PKP Intercity. Niby nic złego w tym nie ma ale z drugiej strony – oddajesz swoje dane komuś na zewnątrz. Pozwalasz na wysłanie do Ciebie SMSów, maili reklamowych i wiele więcej (wchodząc w regulamin).

 

7. Rozsądek i rozwaga czyli prywatne wiadomości i fikcyjna tożsamość.

Ten punkt to równocześnie podsumowanie wielu wątków powyżej. Poruszając się po internecie w większości przypadków wystarczy zachować pewną dozę oszczędności. Jednym z rekomendowanych przeze mnie rozwiązań jest stworzenie sobie fikcyjnej tożsamości i korzystanie z niej na co dzień. Chodzi osobnego maila, na którego rejestrujesz wszystkie programy czy aplikacje. O wymyślenie fikcyjnych danych, które podajesz przy rejestracji w różnych portalach a nawet odpowiedni zmodyfikowane zdjęcie, które uniemożliwi łatwej identyfikacji (jeśli dany portal tego wymaga).

Równocześnie chce przypomnieć jeszcze raz pewną zasadę:

Wszystko co wrzucisz do internetu już nigdy z niego nie wyjdzie.

Widzę wręcz nieograniczoną beztroskę wśród młodszych użytkowników sieci w publikowaniu prywatnych zdjęć. Przykrym faktem jest to, że wśród nastolatków sexting jest raczej zwyczajem niż pewnym ekstremum. Kojarzysz „Wyślij mi nudeska”? Nie wysyłaj. Nawet jeśli nie widać na takim zdjęciu Twojej twarzy a tylko ciało, możesz sobie niesamowicie zaszkodzić. Czy wiesz,że większość telefonów komórkowych i właściwie wszystkie nowsze kamery zapisują bardzo wiele danych? Spójrz np. na narzędzie exif.regex.info. Poniżej jedno ze zdjęć, które wykonałem z drona na Filipnach.

W plikach exif zapisane są nie tylko dane techniczne danego zdjęcia (jak przesłona, ISO itp) ale też np. lokalizacja (i to bardzo szczegółowa) czas wykonania zdjęcia i wiele innych danych! Na podstawie takich danych można np. określić kąt widzenia Twojej kamery a mając odpowiednio dużo danych (zdjęć) nawet makietę wnętrza Twojego domu (czy biura). A stąd już niewiele brakuje do stalkingu, kradzieży i wielu wielu innych. Niewspominający już o rozpoznawaniu twarzy, które też stwarza ogrom możliwości.

I ponownie – nie chodzi tutaj o panikowanie. Ale rozsądek i rozwaga dotyczące tego, jakie zdjęcia robisz, co z nimi robisz – czyli gdzie je publikujesz lub komu je dajesz.

Możesz też zmienić ustawienia swojej kamery i zablokować zapisywanie tego typu danych. O ile nie jesteś profesjonalistą, który takich danych potrzebuje do np. dalszej obróbki – zupełnie niczego nie stracisz. W tym wątku chce poruszyć jeszcze jeden dosyć oczywisty temat.

Chciałbym poprosić Cię, abyś zastanowił się jakiego rodzaju treści wrzucasz do sieci. Pracując jako manager w agencji marketingowej odpowiadałem też za zatrudnienie nowych pracowników. Jeśli rozważałem czyjąś kandydaturę w 99% przypadków sprawdzałem kanały social media danej osoby. Jeśli było tam sporo przekleństw, marudzenia na pracę lub zdjęć z alkoholem, na imprezach lub innych potencjalnie kontrowersyjnych treści – taka osoba raczej nie znalazła u nas zatrudnienia.

Dotyczy to też Twoich dzieci. Niewinne zdjęcie z zabawy Twojego dwulatka, wrzucone do sieci, może być w przyszłości powodem, dla którego jego koledzy w szkole będą sobie z niego robić żarty. Czy Twoje dziecko wyraziło zgodę na publikację wizerunku w sieci? Doskonale rozumiem, że je bardzo kochasz i chcesz się pochwalić całemu światu. W większości jednak przypadków – z perspektywy kilku następnych lat – skończy się to tragicznie.

Ciekawe, jakie brudy zostaną wyciągnięte za kilka/kilkanaście lat na kolejnego prezydenta czy ważnego biznesmena z facebooka jego rodziców…

8. Trakcery, DNA i inne dane wrażliwe

Na koniec chce powróżyć z fusów. Wszystkie dane telemetryczne o nas również mogą stwarzać dla Ciebie ryzyko. Przyzwyczailiśmy się do tego, że nasze inteligentne zegarki badają nam puls, telefon odblokowujemy za pomocą odcisku palca. Nie wiemy co czeka nas w przyszłości. W książce „Narzędzia Tytanów” (którą zresztą gorąco Ci polecam) Marc Goodman zwraca uwagę na spersonalizowaną broń biologiczną (czyli taką, która uderza wyłącznie w Ciebie lub w grupę ludzi o określonych cechach). Ostatnio bardzo popularne robią się testy DNA np. sprawdzające Twoje pochodzenie etniczne czy skłonności do różnych chorób. Choć tego typu badania mogą być bardzo ciekawe – 100 razy sprawdź co to za firma i co zrobi z Twoimi danymi. Przypadkowa firma znaleziona w sieci prawdopodobnie zrobi to samo co właściciele gigantycznych serwisów internetowych – sprzeda Twoje dane komuś innemu. Pytanie, w jakim celu zostaną one wykorzystane? Co będzie się z nimi działo w przyszłości? Nie mamy wpływu na to co z naszymi danymi robią szpitale lub inne państwowe organizacje. A może powinniśmy?

Jeśli ten temat bardziej Cię zainteresował obejrzyj wystąpienie na TED wspomnianego już Marca Goodmana

 

No i jak tam? Czy po przeczytaniu tych wszystkich informacji dalej przejmujesz się aferą Cambridge Analytic? Czy planujesz teraz sprawdzić wszystkie swoje ustawienia prywatności? Mam nadzieję, że tak. Jeśli te informacje Ci się przydały, proszę, udostępnij ten artykuł dalej – pozwoli to zabezpieczyć się też Twoim znajomym.