FaceApp – kradną Twoje dane – czyli jak powstaje wiral

Och! FaceApp daje duuużo radości! Od kilku dni wpadają mi coraz bardziej szalone pomysły na jej wykorzystanie.

To kolejna już fala popularności tej aplikacji. Nie mam pojęcia JAK oni zrobili te filtry, że działają tak genialnie. Rozpoznawanie twarzy, dopasowanie tak ważnych detali jak broda czy włosy. Ale równocześnie rosyjscy agenci kradną nasze dane. Ale czy na pewno?

Podobny wpis:
FaceApp – kradną Twoje dane – czyli jak powstaje wiral

Już po kilku godzinach od wzrostu ilości przerobionych zdjęć zostaliśmy ZALANI w sieci informacjami w stylu:

 

W wolnym tłumaczeniu przez dowód anegdotyczny Joshua uważa, że WSZYSTKIE JEGO ZDJĘCIA zostały gdzieś wysłane. Temat został bardzo szybko podłapany przez masę innych mediów i oczywiście influencerów. Tak szybko jak zrobił się sztorm pozytywnych zdjęć, tak szybko zaczął się lęk. Poprzez niesprawdzone informacje – rozniosło się dalej.

 

 

 

Bardzo ciekawy jest powód dla którego udostępniamy tego typu treści. Niedawno skończyłem czytać książkę Viral od Piotra Buckiego. Bardzo gorąco ją polecam.

W tej książce wymieniał kilka podstawowych elementów, które powodują, że dana rzecz staje się wiralem i roznosi się na potęgę. Dana historia musi być:

  • prosta
  • zaskakująca
  • wiarygodna
  • konkretna
  • emotogenna

I dokładnie taka jest historia o niebezpiecznej aplikacji FaceApp. Zobaczcie sami:

  • jest prosta – kradną nasze dane (chociaż nie do końca wiadomo jakie i po co)
  • zaskakująca – wszyscy nawet celebryci wrzucają takie zdjęcia a tutaj nagle szok! KRADNĄ!
  • wiarygodna – każdy w sieci słyszał o tym, że facebook dostał gigantyczną karę za udostępnienie danych do Cambridge Analytic (choć chyba nadal nie wiele osób rozumie co się wtedy stało
  • konkretna – ROSJA! WIADOMO ŻE KRADNĄ! KTO JAK NIE ONI!
  • emotogenna – nikt nie lubi kradzieży a każdy boi się kradzieży najbardziej osobistych danych (prywatne zdjęcia!)

 

Dlaczego jeszcze udostępniamy te zdjęcia?

Bo chcemy być częścią plemienia. Wszyscy to robią. A następnie udostępniamy informację, o tym, że to niebezpieczne bo to „wiedza niedostępna dla ogółu”. Chcemy innych przestrzec! Jeszcze nie wszyscy wiedzą.

A ilość użytkowników aplikacji rośnie cały czas w kosmos.

Od strony psychologiczne to niesamowicie ciekawy przykład! Bardzo polecam Ci tą książkę Piotra – na tej podstawie możesz śledzić krok po kroku jakie mechanizmy psychosocjologiczne zachodzą właśnie w tym momencie. Dla mnie to bardzo ciekawe.

Ale przejdźmy do konkretów:

Czy faktycznie FaceApp jest niebezpieczną aplikacja?

Przede wszystkim warto zastanowić się, dlaczego aplikacje proszą nas o uprawnienia. Powodów może być kilka – w tym oczywiście mogą być te „niecne” cele.

Aplikacja do przerabiania zdjęć wymaga dostępu do pamięci Twojego telefonu, aby móc je pobrać, obrobić (wysyłając na serwer bo dzieje się to w chmurze) a następnie zapisać na Twoim telefonie. Bez tego nie było by takiej możliwości – aplikacja nie byłaby funkcjonalna bez tych uprawnień.

Największym zarzutem jest to co pojawiło się na tym tweecie – ale jest to oczywiste kłamstwo – że cała galeria jest gdzieś wysyłana.

Wystarczy przeanalizować ruch sieciowy na swoim urządzeniu. Jest to bardzo proste – w każdym telefonie z androiem możesz to sprawdzić – wchodzisz w aplikację i patrzysz ile danych zużyła.

W moim przypadku użycie sieci to całe… 3 mb. Tak więc nie martw się. Twoje osobiste „bardzo prywatne zdjęcia” dalej są bezpieczne. Podobnie jak zdjęcia karty kredytowej czy dowodu (choć równocześnie mam nadzieję, że ich tam nie masz… o czym za chwilkę).

No to czy jest się czego bać?

Instalując aplikację nie musisz logować się przez social media lub możesz odmówić dostępu do całej biblioteki zdjęć (umożliwiając tylko dostęp do nowych zdjęć zrobionych z poziomu aplikacji).

Polityka prywatności, którą akceptuje każdy użytkownik, chcący skorzystać FaceApp, zawiera m.in. stwierdzenie:

Możemy udostępniać Treści użytkownika i informacje użytkownika firmom, które prawnie są częścią tej samej grupy przedsiębiorstw, której częścią jest FaceApp, lub które stają się częścią tej grupy („Partnerzy”). Partnerzy mogą wykorzystywać te informacje, aby pomóc w dostarczaniu, zrozumieniu i ulepszaniu Usługi oraz własnych usług Partnerów.

Czy jest się czego bać?

Z jednej strony – trochę tak. Z drugiej strony – to bardzo standardowa praktyka. Każda aplikacja z której korzystasz – od Facebook, przez Instagram, po Google Zdjęcia, WhatsApp aż po niedawne słynne zdjęcia Prismą i itp aplikacjami.

Jeśli więc posiadasz na swoim telefonie wspomniane wcześniej zdjęcia dowodu czy karty kredytowej – niemal z pewnością mogą mieć do nich dostęp tysiące aplikacji i ludzi – przecież udzieliłeś dostępu wszystkim – i facebookowi, i andoridowi i googlowi itd.

Poza tym należy zadać pytanie – co z tymi danymi „wróg ojczyzny” może zrobić? 

To prawda, że istnieje potencjalne zagrożenie w dużych analizach telemetrycznych. W Chinach (pamiętacie, że TikTok ma jeszcze gorsze zapisy prywatności i jest czysto chiński, który mocno narusza zasady prywatności) śledzi się obywateli ponad 170 mln kamer! A w Stanach znane są przypadku łapania złodziei poprzez ich aktywności w social mediach. FaceApp mógłby potencjalnie te dane w jakiś sposób wykorzystać choć… nie do końca wiem jak 🙂

Firma, która stworzyła FaceApp ma siedzibę w Sankt Petersburgu, ich serwery mieszczą się w USA. Tak więc jeśli wierzymy, że grozi nam niebezpieczeństwo zaczynamy mówić o globalnym spisku… A stąd już blisko do teorii spiskowych i wielu kłamstw.

Finalnie więc – nie wydaje się, aby FaceApp miał dostępy do ważnych danych – słynna afera z Cambridge Analytic dotyczyła pobierania danych z poziomu API facebooka – co umożliwiało targetowanie wyjątkowo precyzyjnych komunikatów, które mogły mieć wpływ na podejmowane przez społeczność decyzje wyborcze.

Faktem jest natomiast to, że utrzymanie kontroli nad tym, kto ma Twoje dane jest dużym problemem. Wystawiamy się mniej lub bardziej świadomie na ekspozycję w wielu codziennych sytuacjach. Żeby nas okraść lub zniszczyć w sieci – nie jest potrzebna nowa aplikacja. Bardzo dużo pisałem o tym w artykule „jak chronić swoją prywatność” – jeśli temat Cię interesuje znajdziesz tam duuużo ciekawostek o tym, jak Twoje dane mogą być wykorzystywane na co dzień. Na większość tych sytuacji zgadza się od lat… Jedna dodatkowa aplikacja naprawdę nie robi już żadnej różnicy.

Choć zawsze warto zachować ostrożność 🙂

2
1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek
(1 głosów, średnia: 5,00 z 5)
Loading...
  1. Moda na FaceApp jakoś do mnie nie dotarła, ale gram w Harry Potter Wizards Unite, następcę Pokemon GO. O tym też było głośno, że gracze są szpiegowani – grając, udostępniam widok z kamery i pozycję GPS. Strach się bać. 🙂

    1. To prawda! Wydaje mi się więc, że nie ma powodu do paniki – tym bardziej, że jakichkolwiek dowodów póki co brakuje… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.