Nie było mnie bo…

… morsowałem.

Żartuję ale tylko częściowo. Faktycznie ostatni rok, to mocne skupienie się na wielu innych rzeczach poza pisaniem treści na blogu. Między innymi w 2021 roku postanowiłem zbudować dom. W swoim własnym stylu –  czyli niestandardowo. Od kilku ładnych miesięcy wraz z moją żoną zastanawialiśmy się co ze sobą zrobić. Dosłownie na kilka dni przed rozpoczęciem się pandemii wróciliśmy z kilkutygodniowej wyprawy po Tajlandii. Mieliśmy w planach wrócić, przeorganizować się i wrócić na dłużej.

I tak zaskoczyła nas pandemia, które wywróciła nasze życie do góry nogami. Nie tylko nasze – Twoje prawdopodobnie też 🙂

Podobny wpis:
Kroki milowe strategii SEO – najważniejsze elementy strategii SEO

Dwa lata później – nie zapowiada się, abyśmy w bezpieczny sposób mogli wrócić do Tajlandii. Uznaliśmy, że czas na jakieś zmiany.

Mieliśmy niewielkie mieszkanie w centrum dużego miasta. Choć metrażowo nie było duże, to było bardzo wygodne. Ale kiedy oboje zaczęliśmy pracować w 100% zdalnie zaczęło być trochę ciasne. Poza tym mieszkaliśmy w nim już od kilku lat.

Stwierdziliśmy, że przyda nam się trochę większa przestrzeń ale mocno przestraszyły nas ceny nieruchomości i potencjalnie rosnące raty kredytów. 6000 – 12 000 – 15 000 zł za metr kwadratowy… Pominę już przez chwilkę milczeniem kwestię zdolności kredytowej.

W międzyczasie bardzo dużo zacząłem czytać o minimalizmie oraz trendzie tinyhouse, który stał się mocno popularny w szczególności w USA i Australii.

Okazało się, że wielu ludzi rezygnuje z dużych domów na rzecz mniejszej przestrzeni. Część z tych osób robi to okresowo – na przykład budując swój dom na kołach i stawiając go w bardzo nietypowych lokalizacjach. Również Polskie prawo pozwala na budowę takich domów.

I tak od słowa do słowa, od filmiku na YouTube do artykułów na amerykańskich blogach podjęliśmy decyzję o budowie własnego tiny house – czyli domu o powierzchni zabudowy do 35m2 tzw. dom na zgłoszenie. Mieliśmy też trochę odłożonych pieniędzy.

Zaczęliśmy szukać ziemi. Niestety – albo ceny były zbyt wysokie, albo lokalizacja nie taka. Zastanawialiśmy się, szukaliśmy, sprawdzaliśmy.

Uznaliśmy jednak, że bardzo zależy nam na uproszczeniu życia –  zamiast kredytu i dużych, nowych zobowiązań finansowych chcieliśmy całość sfinansowac możliwie z bieżących przepływów.

Finalnie otrzymaliśmy możliwość budowy na rodzinnej ziemi mojej żony – na działce prawie idealnej, na granicy Borów Tucholskich, niedaleko jeziora i bardzo blisko teściów 🙂  Proces budowy, i wszystkie formalności to temat rzeka, tym bardziej, że w ostatnich tygodniach przepisy się kilka razy zmieniały. Mam chęć zebrać to wszystko w przystępną pigułkę ale…

Dużo łatwiej o tym opowiedzieć niż napisać, dlatego postanowiłem, że przygotuje na ten temat wyczerpujący materiał na YouTube. Zacząłem już nawet pisać scenariusz. Równocześnie proces tworzenia takiego większego materiału lekko mnie przytłaczał. Daleko mi do bycia perfekcjonistą, ale lubię kiedy jakość obrazu jest dobra, dźwięk prawidłowy a cała historia się klei… A rozstawianie sprzętu, oświetlenia, mikrofonu, kamery a poźniej montaż po prostu mnie przytłaczała. I tak prokastrynowałem dzień za dniem.

W między czasie “odkryłem” jaśniejszą stronę tiktoka. Bo choć to platforma, która kojarzy się przede wszystkim z tańczącymi nastolatkami – rzeczywistość jest zupełnie inna. Jest tam wielu niezwykle ciekawych twórców – zarówno ze świata sztuki czy nauki.

To nieidealność, naturalność i szybkość materiałów mocno do mnie przemówiła – i już teraz możesz znaleźć kilka moich materiałów na ten temat o tutaj.

W trakcie budowy wrzuciłem bez wielkiego zastanawiania się kilka filmów, które fajnie się przyjęły. Wspomnę tylko, że materiał nad którym pracowałem może z 5-6 minut ma blisko 0,5 mln wyświetleń, setki komentarzy i tysiące polubień. W styczniu wrzuciłem kilka nowych filmów i one również wygenerowały już blisko 2 mln (!) zasięgu i tysiące aktywności. A to dla mnie niezwykle inspirujące – to natychmiastowy feedback!

A równocześnie… dawno nie czułem tej… pasji? Aż ciężko ubrać mi to w słowa. Bardzo lubię zabawę formatem wideo – od kiedy tylko pamiętam sprawia mi to dużo przyjemności. Wiele lat temu planowałem nawet wybrać się na Szkoły Filmowej w Łodzi. Na szczęście – finalnie – nawet nie złożyłem papierów. Ale zainteresowanie, zajawka, nie minęły. Trudno się tworzy treści “do szuflady”, kiedy nikt ich nie chce oglądać. A na TikToku – te treści przyjęły się niemal natychmiast!

I sprawia mi to bardzo dużo przyjemności! Do tego stopnia, że chce mi się tworzyć więcej i więcej.

Równocześnie w kilku TikTokach wspomniałem czym się zajmuje – w tym, że piszę książki – między innymi “Od zera do Freelancera”, która sprzedała się już łącznie w kilkuset egzemplarzach. W efekcie – społeczność TikToka również kupiła wiele książek.

A to zachęca mnie jeszcze bardziej!

Oczywiście wciąż zależy mi na wysokiej jakości materiałów – dlatego YouTube musi jeszcze chwilkę poczekać. Ale najpóźniej w lutym, postaram się wrócić z czymś konkretnym. Nie tylko o budowie domu ale też o mojej codzienności,  która stała się znacznie bardziej nie typowa niż mogło by się wydawać. Kręci mnie też poruszanie tematów związanych z minimalizmem, upraszczaniem życia czy w końcu podziwianiem przyrody w sposób bardzo świadomy.

W tym ostatnim roku – działo się w moim życiu prywatnym i zawodowym znacznie więcej. Było kilka kryzysów, mniejszych i większych. Sporo przemyśleń. Przede wszystkim bardzo szybkie tempo życia. Nie wykluczone, że i na ten temat opowiem trochę więcej. W końcu to mój blog więc mogę na nim robić co chcę, prawda? 🙂

Jak moje życie wygląda teraz?

Znacznie zwolniło.

Pierwszy raz w historii moje życie jest takie spokojne i przewidywalne. Nie muszę nigdzie pędzić.

Budując dom bardzo wiele rzeczy zrobiliśmy własnymi rękami. I było to dla mnie niezwykłe doświadczenie! Przez praktycznie całe moje życie wszystko co robiłem było całkowicie wirtualne.

Pierwsze zlecenia pracy zdalnej zacząłem wykonywać mając 14-15 lat, a od 16 roku życia już dosyć regularnie zarabiałem własną pracą. Od prac graficzny, przez proste strony internetowe. Później zacząłem się profesjonalizować – przez kilka lat pracowałem w dużej agencji marketingowej a zaraz potem założyłem swoją firmę. Ale praca w marketingu jest… całkowicie nierealna! Kolejne kampanie, strategie i sukcesy na koncie w praktyce przekładały się tylko na liczby w tabelkach. Większy ROAS, lepsze CPMy czy w końcu więcej aktywności pod postami…

I nagle biorę do ręki piłę, tnę deskę i powstaje ściana. Coś co mogę dotknąć, co jest prawdziwe i namacalne. A w dodatku będzie mi służyło być może przez kilka kolejnych lat.

To mocno zaczęło zmieniać moją perspektywę – i nagle po raz pierwszy moja praca przestała mi sprawiać aż tak wielką satysfakcję jak wcześniej…

Nadal lubię to co robię. To moja praca, która daje mi sporo satysfakcji.

Ale zbudowanie własnego domu, dało mi jeszcze zupełnie inny kontekst na rzeczywistość.

Mieszkamy w tym domu od września 2021.

Uciekliśmy z miasta. Dzięki temu bardzo mocno zredukowaliśmy koszty życia. Mam swoje małe biuro a w planach budowę tzw. mancave (o czym pewnie jeszcze będę opowiadał 🙂

Choć inflacja również nas dotyka to mam poczucie znacznie większego bezpieczeństwa – niewiele brakuje, abyśmy niemieli żadnych stałych zobowiązań finansowych. Jeśli chodzi o życie prywatne to właściwie będą to wyłącznie bieżące rachunki czy wyżywienie. Życie bez kredytów, z dala od miasta bardzo służy mojej psychice.

Jak długo tutaj zostaniemy? Jak będzie wyglądało nasze życie za kilka kolejnych miesięcy? Trudno to w jakikolwiek sposób przewidzieć.

Czy wrócę do regularnego blogowania? Chciałbym. Jak to będzie? Nie wiem!

Ale cieszy mnie miejsce w którym jestem i przygoda, która jest przede mną.

 

0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.