Współpraca z blogerami – najczęstsze błędy

Dzisiaj artykuł o współpracy z blogerami. Myślę, że mogę na ten temat swobodnie się wypowiadać. Z jednej strony dlatego, że mam możliwość pomagać kilku dużym blogerom, z drugiej strony mam swojego bloga na którym miałem już kilka ciekawych współprac a z trzeciej strony przez kilka lat pracowałem w różnych agencjach marketingowych, które również współpracowały z blogerami. Czwarty powód jest taki, że sam jestem przedsiębiorcą, który współpracował z blogerami. Mam więc doświadczenia z każdej strony 🙂

Jeśli potrzebujesz praktycznej spisanej wiedzy koniecznie kup książki JasonHunta (dostępne tutaj). Tomek to uznany autorytet w branży. Przeczytałem wszystkie jego publikacje i mogę śmiało potwierdzić, że to chyba najlepsze pozycje w Polsce jeśli chodzi o social media, współpracę blogera z markami itp. Tomek stawia jasno sprawę, podaje konkretne przykłady. Z drugiej strony co bardzo zabawne jego książki, choć z definicji są poradnikami mają w sumie niezwykły charakter motywacyjny. Po przeczytaniu tych książek po prostu chce się usiąść i zacząć pisać! Fakt, faktem jest mocno „po stronie” blogerów – stosunkowo nie wiele pisze o błędach popełnianych przez blogerów. W szczególności tych mniejszych. Możesz też poszukać wiedzy u Michała Szafrańskiego. Listę artykułów o zarabianiu na blogu znajdziesz tutaj.

Podobny wpis:
FaceApp – kradną Twoje dane – czyli jak powstaje wiral

Zacznijmy jednak od początku.

Współpraca z blogerami dla kogo?

Nie ma dobrej odpowiedzi na to pytanie. Świetnie na ten temat wypowiedział się Paweł Tkaczyk w artykule – Jak proponować współpracę kiedy mam mały blog? Paweł zwracam tam uwagę, że bloger nie zawsze sprzedaje tylko i wyłącznie zasięg. Zazwyczaj sprzedaje swoją pracę. Posługuje się przykładem – zastanów się ile może kosztować zatrudnienie dziennikarza, który pojawi się na miejscu jakieś imprezy, zrobi relację foto i napisze relację? W tym czasie bloger może zrobić to taniej (co nie znaczy lepiej), a dodatkowo często ma większe zasięgi. Poza tym jako bloger ma jasno sprecyzowaną grupę odbiorców. Korzyści dla marki, z którą będziesz współpracował jest dużo więcej – obecność w blogosferze w pewnym sensie podnosi prestiż firmy, może pomagać przy pozycjonowaniu (i to zarówno kiedy myślę o pozycjonowaniu w wyszukiwarce, jak i o pozycjonowaniu brandu jako takiego).

Czy to jednak oznacza, że nie posiadając zaledwie kilku czytelników możesz już wysyłać oferty? Niekoniecznie, musisz się zastanowić nad kilkoma kwestiami. Między innymi dlaczego właśnie z Tobą dana firma powinna współpracować? Co możesz im zaoferować? Czy masz jakąś wartość?

Odpowiedź nigdy nie będzie jednoznaczna. Znajdź swój pomysł i przedstaw go firmie. Czasem chwyci, czasem nie.

Musisz być świadom, że jako bloger jesteś potrzebny markom, w szczególności tym, które działają on-line. Mając nawet niewielkie grono czytelników jesteś bezcennym medium. Możesz też stać się liderem lub liderką opinii. Kilka lat temu było to nie do pomyślenia, ale dziś znani blogerzy mają większe zasięgi niż duże stacje telewizyjne, czy radiowe.

Mam nadzieję, że jesteś już pełen entuzjazmu i zaczynasz pisać pierwsze oferty.

Ale teraz czas na łyżkę dziegciu w tej beczcie miodu.

Współpraca z blogerami – a co jeśli jesteś taki sam….

Brutalna prawda. 95% blogerów jest identycznych. Nudnych. Prowadząc sklep internetowy z kosmetykami oraz z ubraniami średnio 2 razy dziennie otrzymuję podobne maile (pisownia oryginalna). A muszę przy tym zaznaczyć, że mój sklep nie należy do bardzo popularnych i dużych sklepów:

Dzień dobry!

Jestem Ania i jestem blogerką. Od 3 miesiący prowadzę bloga i zajmuję się pisaniem opinii o produktach ( testowaniem produktów). Staram się dobrze zareklamować produkty lub sklep internetowy na moim blogu . Każdy otrzymany prodkut staram się dokładnie opisać pokazać na zdjęciach, w opisach umieszczam linki które przekierowują do sklepu. Obok nagłówka bloga po lewej stronie bloga umieszczam odnośniki do strony producenta/sklepu . Chętnie zareklamuje państwa produkty w zamian za produtkty itp. (nie testuje próbek i niepełnych produktów) Mam nadzieję że państwo zgodzą się na współpracę ze mną , bardzo mi zależy. Łącznie prowadzę dwa blogi, w obydwu opisuję produkty które otrzymam. O to adres mojego bloga xxxx
Czekam na odpowiedź,
Pozdrawiam,
Ania

Ciężko mi opisać słowami jak bardzo gotuje się we mnie krew kiedy czytam takie wiadomości. Każda zaczyna się dokładnie tak samo:

Witam,
Mam na imię XXX i jestem blogerką.

Zazwyczaj po weryfikacji bloga okazuje się, że nie posiada on więcej niż 300 – 400 czytelników miesięcznie, 3,4 notatki, i totalny brak komentarzy. To nie jest wąskie grono odbiorców. To po prostu bardzo słaby blog, nie posiadający potencjału. Takie osoby psują branże ale…

Współpraca z blogerami – czyli jak sami psujemy swoje gniazdo

Zaraz zaraz, czy my sami nie psujemy tej branży? Jeśli wmawiamy sobie sami, jako blogerzy, że jesteśmy potrzebni i wartościowi? Zazwyczaj tego typu wiadomości przychodzą od nastolatek w wieku 14-19 lat, które właśnie naczytały się poradników o zarabianiu na blogu. Nie wykluczone, że jakaś koleżanka dostaje regularnie darmowe kosmetyki?

Nie wiem jak dokładnie działa ten mechanizm i skąd tak wiele żebrających blogerek. Istnieją setki, jeśli nie tysiące tego typu blogów… W dodatku zazwyczaj nie ma możliwości uzyskania jakichkolwiek informacji na temat statystyk. Często są one fałszowane. Ostatnio otrzymałem propozycję współpracy od blogerki, która w swoim mailu zawarła zrzut ekranu z Google Analytics. Z tego konkretnego wykresu wynikało, że blogerka posiada ponad 100 000 unikalnych czytelników każdego miesiąca! Ale na blogu brak jakichkolwiek komentarzy. Po szybkiej wymianie maili okazało się, że… coś jej się pomyliło.

Regularnie pojawia się w takich wiadomościach propozycja testowania kosmetyków. Czy ktoś znalazł genezę takiej oferty? Dlaczego miałoby mi na tym zależeć? Mój sklep internetowy to odpowiednik drogerii. Choć staram się sprzedawać wyłącznie znane i sprawdzone marki, finalnie nie mam wpływu na końcową jakość produktu. Recenzja pędzli Hakuro, raczej mi nie pomoże. Gdybym był producentem – sprawa wygląda inaczej.

Współpraca z blogerami – błędy blogerów

Jest jeszcze jeden błąd, który za każdy razem mnie zaskakuje. Proszę, nigdy nie popełniaj tego błędu. Powyższa wiadomość z propozycją współpracy została rozesłana do 34 różnych firm! 34!

wspolpraca z blogerami

Dlaczego sklep internetowy miałby współpracować z blogerem?

Ustaliliśmy już, że firma nie zawsze płaci za zasięg. Z drugiej strony wydaje mi się czasem, że mniejsi blogerzy są głównie nastawieni na zysk – teraz, tutaj, natychmiast, daj mi produkt. Jeśli dany sklep internetowy zadaje jakiekolwiek pytanie – właśnie o statystyki, albo na jakiej podstawie pojawiła się wycena, zazwyczaj kontakt się urywa.

Zdradzę teraz pewną tajemnicę, którą powinien przeczytać chyba każdy bloger.

Firmy chcą zarabiać.

Oczywiście, duże marki mają określony budżet „na straty”, które mogą pozwolić sobie wydać na mniejsze blogi, czy mniej udane akcje marketingowe. Jeśli jednak przeciętny sklep internetowy ma wydać towar (to kolejna tajemnica – towar kosztuje!) blogerowi to oczekuje, że ta inwestycja się zwróci.

Tak nakazywałby zdrowy rozsądek, prawda?
Tymczasem na Polskim rynku sporo firm naprawdę żywo reaguje na takie wiadomości jak ta powyższa! Naprawdę wysyłają kosmetyki, próbki do „testów”.  Przecież te blogi aż pękają od zdjęć różnych próbek czy pełnowartościowych produktów. A regularnie spotykam się z blogami z branż wnętrzarskich, które otrzymują meble! Serio!

Przeprowadziłem kiedyś dwa testy.

Pierwszy z nich polegał na zainwestowaniu 1000 zł i rozesłanie za taką wartość produktów do różnych blogerek. Przecież tysiące sklepów nie mogą się mylić. Może jednak daje to efekt skali. Ponieważ od lat zajmuje się analityką internetową, mocno liczyłem każde pojedyncze wejście z zewnętrznych blogów. Było ich dokładnie 147. 6,80 zł za 1 wejście na bloga! Oczywiście, nie da się tego 0/1 przeliczyć. Porównując jednak tego typu kampanię z AdWords albo promocją na Facebooku wychodzi, że tego typu działania się bardzo nieefektywne. Z drugiej strony kilkukrotnie podejmowałem współpracę, ze świadomymi blogerami, płacąc im nawet większe wynagrodzenie niż 1000 zł. Efekty sprzedażowe były naprawdę satysfakcjonujące. Blogosfera ma ogromny potencjał. Prawdziwi liderzy opinii potrafią przynieść firmie znaczne zarobki i warto w nich inwestować. Tak więc zupełnie osobną kwestią jest podejmowanie współpracy właśnie z dużymi  blogerami, o czym za chwilkę wspomnę.

Drugi test to policzenie, ile warte są kosmetyki czy próbki na 10 różnych blogach. Średnia wartość produktów „recenzowanych” w skali miesiąca przekracza 400 zł. Niestety – po obu stronach brakuje wiedzy. Przedsiębiorca nie wie co powinien weryfikować, bloger nie wie co powinien pokazywać.

Sumując w jednym zdaniu:

Drogi przedsiębiorco – nie karm trolla. Podejmując współpracę z blogerem, bądź świadom co robisz. Nie przepalaj pieniędzy

Drogi blogerze – znaj swoją wartość, buduj wizerunek, czekaj na odpowiedni moment, aby zaproponować współpracę.

Współpraca z dużymi blogerami

Zupełnie inaczej wygląda temat współpracy ze świadomymi blogerami. Na szczęście jest ich coraz więcej. Znają swoje zasięgi, potrafią je korzystnie przedstawić, potrafią wykazać się doświadczeniem i pomysłowością przy współpracy. Niestety jednak po drugiej stronie, istnieje spore grono blogerów, którzy sądzą, że „są duzi”. Na konferencjach blogerskich jeszcze niedawno można było usłyszeć zdania typu: „Ceń się, Twoja praca nie jest za darmo”. Albo „Co z tego, że produkty, który dostałaś jest warty kilkaset złotych! Rachunków za to nie opłacisz”. I to prawda. Uważam, że wszystkim jednak, że we wszystkim trzeba przejawiać rozsądek. Mam niestety wrażenie, że wielu blogerów nagle zachłysnęło się popularnością. Posiadają co prawda określone doświadczenia w branży blogerskiej, ale nie posiadają odpowiednich kwalifikacji do uczenia innych. Czasem zastanawiam się, kiedy ta bańska pęknie.

współpraca z blogerami

Dla mnie niezwykłym przykładem jest właśnie Michał Szafrański. Najbardziej cenię go chyba właśnie za pokorę, przyznawanie się do błędów oraz ciągłą naukę. Nie wiem, ile godzin Michał spędza na nauce nowych rzeczy związanych z blogosferą, ale słuchając jego podcastów, jestem czasem zatrwożony – to zapewne są już setki godzin.

Chciałbym więc zaapelować:

Drodzy blogerzy, drodzy influencerzy – budujcie swoje kompetencje i wartość. 

Postaram się też odrobinę pomóc – przygotowuje właśnie artykuł z zakresu Analityki dla Blogerów – skąd brać dane, jak je rozumieć oraz jak je przedstawiać dalej. 🙂 A w ramach cyklu: Jak zarabiać w internecie? poruszamy tematy związane z SEO. W listopadzie 2017 dzięki takiej strategii udało mi się przekroczyć 30 000 unikalnych czytelników. Zobacz, jak to się stało 🙂

19
1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek
(Bądź pierwszym, który oceni!)
Loading...
  1. Totalnie nie umiem zagadać o współpracę. Na szczęście mój blog jest raczej „inny”, ale nie wiem czy za inny. Bo ludzie z Google przychodzą do mnie w poszukiwaniu głównie filmów i seriali, a jako swoją niszę uważam pisanie o notatnikach i długopisach. Piszę o grach, ale kogo bym miała prosić o współpracę, skoro mocno kocham tylko jeden tytuł, a reszta mnie dość szybko nudzi? Mam prawie 4k odwiedzin, ale nie umiem z tym nic zrobić… Eh.

    Dostałam ostatnio książkę do recenzji. I ją zjechałam, bo była beznadziejna. Już nigdy mi nic nie dadzą…

    Jason Hunt / Kominek mnie totalnie odrzuca. Ale może dlatego, że ja bloga nie traktuję poważnie? Nie jest moim sposobem na życie, a miejscem, gdzie mogę sobie po prostu popisać i później podyskutować z ludźmi? Bo ja lubię dyskusje.

    1. To w tym przypadku skoro i tak masz lekki „zwis” może warto zainstalować reklamy z AdSense np? Zazwyczaj dopasowują się one do zawartości Twojego bloga, a zawsze trochę kasy może wpaść.

      Natomiast jeśli chodzi o statystyki… cóż z 4k nadal nie wiele da się zrobić…

      1. Wiesz, zależy w co kto celuje, w sensie, jaka branża i jaka konkurencja jest, czasem moje 4 wystarcza. Niemniej, po prostu nie umiem zagadać, czasem się udaje, częściej nie, no nieważne.

        Co to ten lekki zwis?

        A reklam nawet nie mam gdzie wsadzić – nie przewiduję ich.

        1. Yzoja – wg mnie nie każdy musi zarabiać na blogu, jeśli nie czujesz takiej potrzeby to po co? A może kiedyś Cię natchnie jakiś ekstra pomysł na spieniężenie swojego potencjału. Dobre pomysły czasem przychodzą znienacka.

    1. też mam z tym kłopot. Wydaje mi się, że to ludzie do mnie powinni się sami garnąć, pchać się drzwiami i oknami a ja im łaskawie mogę podać pierścień do ucałowania i może spojrzę przychylnym okiem na jakąś ofertę.

  2. Po pierwsze to ciekawie i rzeczowo piszesz. Za to moje gratulacje:)

    Dwa. Lubię swojego bloga, ale na chwilę obecną nie wyobrażam sobie mojej współpracy z kimkolwiek. Nie, że bym nie chciał, tylko nie mam pojęcia jak miałaby ona wyglądać. Po pierwsze to mój zasięg nie ten co bym chciał, a dwa gdybym miał coś polecić/zareklamować to inicjatywa musiałaby należeć do mnie. To zaś wiąże się z faktem, że miałbym się do kogoś odezwać.. to zaś znaczy, że składam propozycję. A jedyną propozycję jaką mogę złożyć to taką w stylu Mario Puzo;) Oczywiście żartuję, ale sam fakt proszenie się o coś jest dla mnie abstrakcją..

    Poza tym nie wiem jak można zmierzyć swoją blogową wartość. Komentarze, UU czy fani na FB jest dla mnie czynnikiem niewymiernym, bo znając już trochę blogosferę wiem, że te rzeczy można naciągnąć, a sam chcę być rzetelny i wiarygodny w swoich działaniach.

    Widocznie muszę jeszcze trochę popisać i obserwować. Na szczęście blog nie jest moim źródłem utrzymania:)

    1. Fajny komentarz. Podoba mi się to w jaki sposób na ten temat wypowiada się Kominek. Zasięgi i cała reszta nie jest najważniejsza. Agencja lub firma płaci za wykonaną prace. Nie do końca jednak rozumiem dlaczego „proszenie się to dla Ciebie abstrakcja”. Traktuj swój blog, czy swoją działalność jak swoją firmę (ja tak staram się podejść do tematu). Czy sprzedawanie swoich usług to abstrakcja? Czy wyobrażasz sobie firmę, w której nie zatrudnia się sprzedawców bo to abstrakcja żeby sprzedawać swoje usługi?

      Jeśli możesz wykonać dobrą usługę nie możesz tylko czekać na klienta. Na początku wręcz musisz efektywnie poszukiwać klientów – świetny przykład dał Michał Szafrański na swoim blogu, gdzie szczegółowo (wraz z wzorami umów) przedstawiał swoje pierwsze współprace komercyjne.

  3. Michał, czekam z zainteresowaniem na kolejne teksty z tej kategorii. Nie ukrywam, że bardzo się tematem interesuję, gdyż mój blog (jak już pewnie zauważyłeś) jest blogiem wnętrzarskim, więc pole do nawiązywania współpracy jest u mnie ogromne. Zanim jednak cokolwiek w tym temacie zrobię, to pracuję nad budowaniem swojej marki, o czym już wspomniałeś.

    W mojej ocenie próg, gdzie jest sens na współpracę bloger-marka, w przypadku blogosfery wnętrzarskiej znajduje się, mniej, więcej na wysokości 10k UU. Wcześniej nieszczególnie widzę tu przestrzeń na coś naprawdę fajnego i za fajne pieniądze.

    1. te 10 000 to taka liczba „podstawowa” powiedziałbym „bazowa”. Pomagałem kiedyś przy sklepie z akcesoriami do wnętrz . Przy małych sklepach taki ruch może nie przełożyć się na efektywny zysk dla firmy. Polecam Ci bardzo gorąco książki Kominka – on chyba właściwie wyczerpał temat w swoich dwóch książkach 🙂

  4. czytam z zażenowaniem, wymieniłeś prawie wszystkie moje błędy. Dużo błędów wynika z wszechobecnej teraz niecierpliwości – każdy chce mieć już teraz zaraz od ręki : sukces, pieniądze, milion obserwujących, fejm i takie tam inne benefity.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.